TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Brytyjczycy lądują w Fao

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
6 listopada 1914
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Indie Brytyjskie, Imperium Osmańskie, Wielka Brytania, Persja

6 listopada 1914 roku, dzień po tym, jak Wielka Brytania wypowiedziała wojnę Imperium Osmańskiemu, brytyjskie i indyjskie wojska wylądowały pod Fao (Al-Fau) u ujścia rzeki Szatt al-Arab do Zatoki Perskiej. Była to pierwsza operacja lądowa kampanii mezopotamskiej.

Z Bahrajnu do Fao

Desant przeprowadziła 16 Brygada Indyjska generała brygady Waltera Delamaina, awangarda Indyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego „D”. Od 23 października jej żołnierze czekali na transportowcach u wybrzeży Bahrajnu, aż wyjaśni się, czy Turcja przystąpi do wojny. Po ataku floty osmańskiej na rosyjskie porty i rozkazie Admiralicji, by rozpocząć działania przeciw Turkom, konwój popłynął na północ, na redę przy ujściu Szatt al-Arab.

Fao było małą osadą na płaskim, bagnistym cyplu. Miało jednak znaczenie strategiczne. Stał tam stary turecki fort z baterią dział panującą nad wejściem do rzeki, a także stacja telegrafu, w której osmańska linia z głębi Mezopotamii łączyła się z brytyjskim kablem do Persji i Indii.

Ostrzał i desant

Po oczyszczeniu podejść z min slup HMS Odin ostrzelał tureckie stanowiska i szybko uciszył czterodziałową baterię przy ruinach fortu. Według części relacji w ostrzale zginął dowódca fortu. Na brzeg zeszło około 600 ludzi: oddział piechoty morskiej z pancernika HMS Ocean i trzy kompanie piechoty z 2 Batalionu pułku Dorsetshire, 117 Pułku Marathów i 20 Pułku Pendżabskiego, z dwoma działami górskimi. Wylądowali kilka kilometrów powyżej fortu, zajęli stację telegrafu i ruszyli na południe.

Turcy nie stawili poważnego oporu. Obsada fortu wycofała się pod ogniem okrętów, a Brytyjczycy zajęli go niemal bez strat, zdobywając kilka dział. Zerwany przez Turków kabel telegraficzny szybko naprawiono. W Fao pozostała jako załoga kompania 117 Pułku Marathów, a reszta desantu wróciła na statki.

Samo lądowanie ujawniło kłopoty, które miały nękać Brytyjczyków w Mezopotamii przez całą wojnę. Brakowało barek, holowników i łodzi, którymi można by sprawnie przewieźć żołnierzy, konie i sprzęt z transportowców na płytki, błotnisty brzeg.

W stronę Abadanu i Basry

Tego samego dnia slup HMS Espiegle, który od kilku tygodni pilnował rzeki, ostrzelał i rozproszył tureckie oddziały okopane naprzeciw wyspy Abadan. To tam znajdowała się rafineria Anglo-Persian Oil Company, której ochrona była głównym celem całej wyprawy. Ropa z Abadanu miała dla Wielkiej Brytanii ogromne znaczenie, bo Royal Navy przestawiała swoje najnowsze okręty z węgla na ropę.

W kolejnych dniach brygada Delamaina popłynęła w górę Szatt al-Arab i wylądowała pod Saniją, na tureckim brzegu, kilka kilometrów na północ od Abadanu. Wyładunek w silnym wietrze i bez odpowiednich łodzi trwał do 10 listopada. Rankiem 11 listopada kilkuset Turków zaatakowało obóz, ale zostali odparci przez Marathów i Pendżabczyków. Delamain nie ruszył w pościg. Czekał na przybycie głównych sił korpusu z generałem Arthurem Barrettem, z którymi Brytyjczycy mieli pomaszerować na Basrę.