TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Początek bitwy pod Vittorio Veneto

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front włoski
Data:
24 października 1918
Autor:
Natalia
Bitwa:
Bitwa pod Vittorio Veneto
Tagi:
Włochy, Austro-Węgry, Armando Diaz, Wielka Brytania

24 października 1918 roku, dokładnie rok po tym, jak Niemcy i Austriacy przełamali front nad Soczą pod Caporetto, armia włoska rozpoczęła swoją ostatnią ofensywę. Przed świtem tysiące dział otworzyły ogień na austro-węgierskie pozycje w masywie Monte Grappa, między Brentą a Piawą, a rano włoska piechota ruszyła do szturmu na skaliste szczyty. Pierwszy dzień nie przyniósł zwycięstwa. W chmurach i mgle wycieńczeni głodem żołnierze monarchii odparli prawie wszystkie ataki, a Piawa, wezbrana po ulewach, uniemożliwiła głównemu uderzeniu przejście rzeki. Jedynym sukcesem dnia było zajęcie przez Brytyjczyków części wyspy Grave di Papadopoli na środku Piawy. Jednocześnie na tyłach frontu, na płaskowyżu Asiago, pierwszy węgierski batalion odmówił walki za Austrię.

Rocznica i plan

Generał Armando Diaz, szef sztabu armii włoskiej od listopada 1917 roku, długo opierał się naciskom sojuszników i własnego rządu. Ostatecznie przygotował plan, w którym główny cios miał paść na środkowej Piawie, między wzgórzem Montello a wyspą Papadopoli. Stamtąd 8 Armia generała Enrica Caviglii miała uderzyć na miasteczko Vittorio (dziś Vittorio Veneto) i przeciąć drogi zaopatrzenia austriackiej 6 Armii. Po bokach miały ją osłaniać dwie nowe armie: 10 Armia brytyjskiego generała lorda Cavana, z brytyjskim XIV Korpusem i włoskim XI Korpusem, oraz 12 Armia francuskiego generała Graziani. Natarcie 4 Armii generała Gaetana Giardina na Grappie miało pierwotnie tylko wspierać sąsiadów i wiązać austriackie odwody.

Ofensywa miała się zacząć 16 października, ale od kilku dni padało i Piawa wezbrała. W czasie zwłoki Diaz przerzucił na Grappę z innych odcinków jeszcze 400 dział i nakazał Giardinowi samodzielne, zdecydowane natarcie. Według brytyjskiej historii oficjalnej o dacie zdecydował harmonogram: przerzut artylerii miał się zakończyć 23 października, więc na dzień ataku wybrano 24 października. To, że wypadł on w pierwszą rocznicę Caporetto, miało jednak dla Włochów ogromne znaczenie. Austriacka historia oficjalna również podkreśla, że ofensywa ruszyła „dokładnie rok po przełamaniu pod Flitsch i Tolmein”.

Ostateczny rozkaz Diaza z 21 października przewidywał, że 24 października rano 4 Armia i lewe skrzydło 12 Armii zaatakują na Grappie, a wieczorem tego samego dnia 12, 8 i 10 Armia zaczną przechodzić Piawę. 6 Armia na płaskowyżu Asiago, z dywizjami brytyjską i francuską, miała wiązać przeciwnika ogniem i wypadami.

Papadopoli

Bitwa zaczęła się właściwie już poprzedniego wieczoru. Lord Cavan uzyskał zgodę na to, by przed głównym natarciem zająć Grave di Papadopoli, płaską, żwirowo-piaszczystą wyspę długą na około sześć kilometrów, rozdzielającą koryto Piawy na kilka rwących odnóg. Wyspę obsadzali Węgrzy z 7 Dywizji. Brytyjczycy, którzy kilka dni wcześniej przejęli od Włochów odcinek naprzeciw wyspy, by nie zdradzić swojej obecności nosili włoskie płaszcze i hełmy.

23 października o zmroku włoscy pontonierzy z 18 kompanii zaczęli przewozić płaskodennymi łodziami, odpychanymi tyczkami w nurcie, żołnierzy brytyjskiej 22 Brygady z 7 Dywizji: najpierw batalion Honourable Artillery Company, potem Królewskich Fizylierów Walijskich. Każda łódź zabierała siedmiu ludzi, a łodzi było tylko dwanaście, więc przeprawa trwała godzinami. Na wyspie dowodził podpułkownik Richard O’Connor, w czasie drugiej wojny światowej jeden z najzdolniejszych dowódców brytyjskich w Afryce Północnej. Austriacy zorientowali się szybko: wystrzelili rakiety, zaczęli ostrzeliwać brzeg z dział i karabinów maszynowych i oświetlać go reflektorem, a zza chmur wyszedł księżyc. Brytyjczycy jednak przeszli, a saperzy postawili obok dwie kładki na łodziach. W ulewnym deszczu i gęstej mgle żołnierze uderzyli wzdłuż austriackich okopów, w skrzydło zaskoczonych Węgrów. Do piątej rano 24 października zajęli północną część wyspy i wzięli około 330 jeńców.

Włosi nie zdołali pójść w ich ślady. Sąsiednia włoska 37 Dywizja przeprawiła sześć batalionów na wysepkę Caserta, ale ogień i głęboka woda nie pozwoliły im dotrzeć do wyspy Maggiore. Przez cały dzień 24 października Brytyjczycy siedzieli na Papadopoli pod ostrzałem, w płytkich dołach wykopanych saperkami. Dowódca austriackiej Armii Isonzo uznał ich lądowanie za lokalny wypad mający odciągnąć uwagę od Grappy i nie kontratakował.

Grappa

Na Grappie włoska artyleria zaczęła strzelać około trzeciej w nocy, a według źródeł włoskich o piątej rozpoczął się ostrzał zasadniczy, który według austriackiej historii oficjalnej osiągnął największą siłę około siódmej. Austriacy odpowiedzieli wcześniej ostrzałem przeciwprzygotowawczym. Masyw spowijały chmury i mgła, a ogień artylerii częściowo przez nie tracił skuteczność. Sześć dywizji 4 Armii, a na prawym skrzydle dwie dywizje I Korpusu z 12 Armii, ruszyło na pozycje austriackiej grupy armii Belluno: od Col Caprile nad Brentą przez Monte Asolone, Monte Pertica, Prassolan i grzbiet Solarolo po Monte Spinoncia i dolinę Alano nad Piawą.

Austriacy czekali na koniec wojny i nie spodziewali się już wielkiej bitwy. Austriacka historia oficjalna pisze, że mimo to „porzuceni żołnierze” bronili się z determinacją, a pułki złożone z Niemców, Węgrów, Polaków, Czechów, Chorwatów, Serbów, Rumunów, Słoweńców i Słowaków jeszcze raz stanęły ramię w ramię. Na Monte Asolone brygada z 18 Dywizji (według źródeł włoskich brygada Bari) z IX Korpusu generała Emilia De Bono, późniejszego jednego z przywódców faszystowskich, wdarła się w pierwsze linie, ale kontratak 9 Pułku Piechoty, złożonego z Polaków i Ukraińców, oraz morawskiego 99 Pułku odrzucił ją na pozycje wyjściowe. Pod Monte Pertica brygada Pesaro dwukrotnie dotarła na szczyt i dwukrotnie została z niego zepchnięta, a brygada Cremona, która przedarła się na grzbiet Prassolan, została odcięta ogniem artylerii, zaatakowana przez 73 Pułk z Egerlandu (dziś okolice Chebu w Czechach) i odrzucona z blisko tysiącem zabitych, rannych i zaginionych. Na grzbiecie Solarolo atak się załamał, a pod Monte Spinoncia pułk złożony z Niemców, Węgrów, Serbów i Rumunów odparł wszystkie natarcia. W dolinie Alano węgierski pułk honwedu zlikwidował wdarcie włoskich brygad z 12 Armii.

Jedynym trwalszym sukcesem Włochów było zdobycie Monte Valderoa przez brygadę Aosta, która w ciemności podeszła pod szczyt i w drugim natarciu, około wpół do pierwszej, wyparła z niego obrońców. O 15.00 Giardino wstrzymał ataki. Według źródeł włoskich jego armia straciła tego dnia ponad trzy tysiące ludzi, a wzięła około 1800 jeńców. Austriacka historia oficjalna stwierdza, że do wieczora natarcie 4 Armii zostało „całkowicie rozbite” na wciąż mocnym froncie grupy Belluno.

Piawa nie pozwala przejść

Nad Piawą wieczorem 8, 10 i 12 Armia miały zacząć przeprawę i budowę mostów. Rano włoska artyleria ostrzeliwała austriackie pozycje nad rzeką, a w nocy żołnierze brytyjskiej 7 i 23 Dywizji zaczęli przeprawiać się na wyspę Papadopoli, by rano wyjść z niej do natarcia. Ale deszcz padał przez cały dzień, rzeka znowu przybierała, a nurt był tak silny, że przeprawa łodziami trwała dużo dłużej niż poprzedniej nocy, a budowy kładek trzeba było zaniechać. Zamiast zaplanowanego na 25 października na 6.45 natarcia przyszedł rozkaz wstrzymania. Diaz odłożył główne uderzenie do czasu, aż woda opadnie. Brytyjczycy, którzy już przeszli na wyspę, zostali na niej, przemoknięci i pod ostrzałem.

Wieczorem 24 października Comando Supremo poleciło Giardinowi atakować na Grappie także następnego dnia. Skoro natarcie przez rzekę się opóźniało, 4 Armia musiała dalej wiązać austriackie odwody, choć jej ataki kosztowały coraz więcej krwi. Przez kolejne dwa dni pułki Giardina, ze szturmowcami majora Giovanniego Messego na czele, szturmowały Asolone i Pertica, ponosząc ciężkie straty.

Pierwszy bunt

Tego samego dnia austriacka armia otrzymała pierwszy sygnał, że jej rozkład nie jest już tylko kwestią nastrojów. Na płaskowyżu Asiago II batalion węgierskiego 25 Pułku Piechoty z Losoncz (dziś Lučenec na Słowacji), stojący w odwodzie, miał wziąć udział w kontrataku. Żołnierze odmówili. Oświadczyli, że nie będą już walczyć za Austrię, i zażądali odesłania na Węgry. Wkrótce dołączyły do nich pozostałe bataliony pułku, a dowódca dywizji, który próbował przyjechać do obozu, musiał zawrócić, bo buntownicy rzucali na drogę granaty. Delegaci pułku tłumaczyli, że skoro więzy między Austrią a Węgrami się rozluźniają, oni jako Węgrzy nie mają już obowiązku walczyć za Austrię i chcą bronić granic Węgier przed Serbami. Wkrótce podobnie zachował się węgierski 22 Pułk Piechoty Honwedu, stojący w odwodzie w dolinie Sugana.

Dla dowództwa austriackiego 24 października zakończył się więc mieszanymi wiadomościami. Na Grappie wojska odniosły zwycięstwo obronne, które podniosło ich ducha, a Brytyjczyków na Papadopoli uznano za wypad bez większego znaczenia. Bunt Węgrów pod Asiago był jednak zapowiedzią tego, co miało nastąpić kilka dni później, gdy przez wezbraną Piawę ruszyło wreszcie główne natarcie.