Rekwizycja statków holenderskich
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 21 marca 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
21 marca 1918 roku rządy Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych zawiadomiły Holandię, że przejmują do swojej służby holenderskie statki stojące w ich portach. Termin ultimatum z 7 marca minął 18 marca, a warunkowej odpowiedzi Hagi, która wykluczała między innymi przewóz zaopatrzenia wojennego, w Londynie nie uznano za przyjęcie. W nocy z 19 na 20 marca brytyjski minister blokady lord Robert Cecil zawiadomił ambasadę brytyjską w Waszyngtonie, że rząd brytyjski uważa propozycję za odrzuconą i jest gotów do rekwizycji, prosząc, by oba państwa działały jednocześnie. Amerykanie, którzy od dwóch dni czekali tylko na sygnał z Londynu, wydali proklamację jeszcze 20 marca. Notę do holenderskiego rządu i oświadczenie prezydenta ogłoszono 21 marca, tego samego dnia, w którym na froncie zachodnim zaczęła się niemiecka ofensywa.
Prawo angarii
Proklamację podpisał 20 marca prezydent Woodrow Wilson i kontrasygnował sekretarz stanu Robert Lansing. Powoływała się na prawo i praktykę narodów, które pozwalają państwu wojującemu w razie konieczności wojennej przejąć i wykorzystać neutralne statki znajdujące się pod jego jurysdykcją, czyli na tak zwane prawo angarii, oraz na ustawę Kongresu z czerwca 1917 roku. Sekretarz marynarki dostał upoważnienie do objęcia w posiadanie holenderskich statków na wodach amerykańskich, a amerykańska rada żeglugi miała wypłacić armatorom pełne odszkodowanie. Wspólna nota, którą brytyjski poseł w Hadze Walter Townley przekazał holenderskiemu ministrowi spraw zagranicznym Johnowi Loudonowi, tłumaczyła, że sprzymierzeni woleliby porozumienie, ale Holandia przez ponad dwa miesiące nie ratyfikowała uzgodnionego w styczniu układu ani nie wykonała tymczasowego, bo nie pozwoliły jej na to Niemcy. Warunek, by statki nie pływały w strefie wojennej, przestał być do przyjęcia, a stwierdzenie, że nie będą wozić materiałów wojennych, oznaczało na tym etapie wojny, że nie będą wozić niczego.
Rządy sprzymierzone zapewniały, że statki pozostaną holenderskie i wrócą do właścicieli po wojnie. Armatorzy mieli dostać godziwy czynsz, odszkodowanie za statki zatopione przez nieprzyjaciela, a za utracone w strefie wojennej także możliwość otrzymania po wojnie innego statku. Statki, które wypłyną z Holandii po dniu noty, nie miały być rekwirowane bez zgody właścicieli, a Holandia miała dostać 100 tysięcy ton zboża z Ameryki Północnej i Południowej. Rekwizycja nie objęła zbiornikowców ani statków mniejszych niż 500 ton netto. Według brytyjskiej historii oficjalnej handlu morskiego do końca marca zajęto prawie 680 tysięcy ton nośności holenderskich statków, z tego 553 tysiące w portach amerykańskich i 124 tysiące w brytyjskich, czyli ponad jedną trzecią floty handlowej neutralnego państwa. Liczba statków różni się w zależności od źródła. W portach amerykańskich było ich, według różnych wyliczeń, od około 80 do prawie 90, a łącznie z brytyjskimi mówi się zwykle o około 135.
Oświadczenie Wilsona
21 marca Wilson wydał obszerne oświadczenie. Przypomniał w nim dzieje rokowań i to, że Holendrzy sami zaproponowali w styczniu tymczasowy czarter, którego potem nie wykonali, bo Niemcy grozili zatopieniem ich statków, nawet płynących z żywnością dla Szwajcarii albo dla okupowanej Belgii. Na dowód, że obawy armatorów nie były bezpodstawne, wskazał niedawne zatopienie przez niemiecki okręt podwodny hiszpańskiego statku Sardinero, który wiózł zboże dla Szwajcarii poza ogłoszoną strefą wojenną. Wilson podkreślał, że Stany Zjednoczone nie zabierają statków na własność, a jedynie czasowo je wykorzystują. Lansing polecił posłowi w Hadze zapewnić holenderski rząd, że amerykańskie władze przejmą całe ryzyko wojenne i morskie, a holenderskie załogi będą utrzymywane na koszt Stanów Zjednoczonych do czasu powrotu do kraju.
Oburzenie w Holandii
W Holandii wiadomość wywołała wybuch oburzenia. 22 marca Loudon nazwał w pierwszej izbie Stanów Generalnych decyzję sprzymierzonych arbitralną i sprzeczną z prawem. Premier Pieter Cort van der Linden zapewnił w drugiej izbie, że rząd nie działał pod naciskiem Niemiec ani nie odstąpił od neutralności, i wygłosił „płomienny protest przeciw niesprawiedliwości i pogardzie”, jakie okazano Holendrom. Mówił, że niezależność i prawa są dla nich cenniejsze niż chleb powszedni. Część prasy pisała o „rabusiach statków”, a studenci z Delftu demonstrowali wieczorem pod poselstwem amerykańskim, gwiżdżąc i śpiewając pieśni patriotyczne.
Arthur Salter, brytyjski urzędnik żeglugi, oceniał później, że prawo angarii było dla sprzymierzonych „pożytecznym odkryciem” w prawie międzynarodowym. Uważał też, że ani armatorzy, którym bezczynne statki nagle zaczęły przynosić duże dochody, ani rząd holenderski, który mógł się powołać na siłę wyższą, nie żałowali zbytnio, że sprzymierzeni zabrali siłą to, czego nie mogli dostać dobrowolnie. Według Saltera Amerykanie zyskali w ten sposób około pół miliona ton, a Brytyjczycy mniej więcej połowę tego.