- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 23 maja 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
23 maja 1918 roku Kostaryka znalazła się w stanie wojny z Cesarstwem Niemieckim. Tego dnia Kongres uchwalił rezolucję upoważniającą rząd do tego kroku, a prezydent Federico Tinoco Granados podpisał dekret, który ogłaszał, że istnieje stan wojny z rządem niemieckim. Oba akty opublikowano w San José następnego dnia rano. Dekret głosił, że Kostaryka przystępuje do wojny w imię zasad humanitaryzmu, ale nie wymieniał żadnych konkretnych przyczyn. Rząd ogłosił też oficjalnie, że mieszkający w kraju Niemcy nie będą niepokojeni ani w swojej osobie, ani w swoim mieniu. W odróżnieniu od Nikaragui, która dwa tygodnie wcześniej wypowiedziała wojnę obu cesarstwom, Kostaryka wystąpiła tylko przeciw Niemcom.
Po Panamie, Gwatemali i Nikaragui było to czwarte państwo Ameryki Środkowej, które stanęło w wojnie u boku Stanów Zjednoczonych. W Waszyngtonie nikt jej jednak za to nie dziękował. Rząd Tinoca od początku zabiegał o amerykańskie uznanie i nigdy go nie dostał.
Rząd bez uznania
Tinoco, minister wojny w gabinecie prezydenta Alfreda Gonzáleza Floresa, obalił go wraz z bratem Joaquínem 27 stycznia 1917 roku, a w kwietniu kazał wybrać się na prezydenta. Prezydent Woodrow Wilson, który odmawiał uznania rządów zdobytych siłą, już w lutym 1917 roku dał Kostarykanom do zrozumienia, że ich nowych władz nie uzna. Tinoco liczył, że zmieni to wojna. Proponował Amerykanom bazę morską i korzystanie z portów, a we wrześniu 1917 roku zerwał stosunki z Niemcami. Waszyngton nie zmienił zdania.
Wiosną 1918 roku dyktatura była coraz słabsza. 22 i 23 lutego wybuchło powstanie na wybrzeżu pacyficznym i atlantyckim. Wojsko szybko je stłumiło, a 15 marca w pobliżu Buenos Aires, niedaleko granicy z Panamą, zginął jeden z jego przywódców, deputowany Rogelio Fernández Güell, wraz z kilkoma towarzyszami. Rząd twierdził, że padli w walce, ale opinia publiczna uznała ich śmierć za morderstwo. Na mszy żałobnej w katedrze przed trzytysięcznym tłumem wygłoszono mowę, w której nazwano braci Tinoco zabójcami, i nagrodzono ją oklaskami. W kwietniu znów aresztowano wielu ludzi, siłą wcielono do wojska blisko tysiąc mężczyzn, a Kongres na żądanie rządu zawiesił na 30 dni gwarancje konstytucyjne z powodu „grożącej inwazji z zagranicy”.
Bracia Tinoco wciąż łudzili się, że Waszyngton czeka tylko na 8 maja, gdy kończyła się konstytucyjna kadencja obalonego Gonzáleza. 23 kwietnia sekretarz stanu Robert Lansing rozwiał te nadzieje. Polecił amerykańskiemu chargé d’affaires Stewartowi Johnsonowi przekazać Tinocowi oświadczenie, że stanowisko Stanów Zjednoczonych w sprawie uznania „nie uległo zmianie” i „nie zmieni się w przyszłości”, i postarać się, by stało się ono publicznie znane. Tinoco długo się opierał, twierdząc, że publikacja będzie wyrokiem śmierci dla niego i brata, ale gdy tekst ukazał się w prasie Panamy, 3 maja musiał go sam ogłosić w swoim manifeście. Uległy mu Kongres, złożony wyłącznie z ludzi wskazanych przez dyktatora, odpowiedział 7 maja rezolucją, w której stwierdził, że oświadczenie wywołało „zdziwienie i bolesne wrażenie”. 8 maja González, przebywający w Nowym Jorku, ogłosił przedłużenie swojej kadencji i nieważność wszystkich aktów uzurpatorów.
Wojna pod groźbą
W maju Kostaryka po raz trzeci w tym roku przeprowadziła mobilizację. Po wielu ucieczkach i mimo silnego oporu zebrano około trzech tysięcy ludzi, a jako uzasadnienie podawano niebezpieczeństwo ze strony Nikaragui, w której schronili się kostarykańscy emigranci polityczni. W San José krążyły pogłoski o żądaniach, jakie miał stawiać Tinocowi prezydent Nikaragui Emiliano Chamorro Vargas. 21 maja uroczyste wręczenie medalu opozycyjnemu politykowi Carlosowi Duránowi zamieniło się w wielką manifestację przeciw dyktaturze, a samego Tinoca, gdy opuszczał teatr, wygwizdano.
22 maja Tinoco osobiście stanął przed Kongresem i zażądał wypowiedzenia wojny Niemcom. Według Johnsona sprzeciwiało się temu siedemnastu członków Kongresu, a po południu deputowani zbuntowali się i odmówili uchwalenia deklaracji. Ustąpili dopiero wtedy, gdy zagrożono im rozwiązaniem Kongresu, jeśli wojna nie zostanie wypowiedziana następnego dnia. Minister spraw wewnętrznych Amadeo Johanning wolał podać się do dymisji, niż podpisać dekret, i dymisję przyjęto. Rano 23 maja Joaquín Tinoco, minister wojny i brat prezydenta, poinformował o tym Johnsona. Zapewnił, że aby dowieść, iż bracia nie chcą się na wojnie wzbogacić, rząd ogłosi, że mienie Niemców nie ucierpi. W tej samej rozmowie oświadczył, że przekonał brata do wspólnego wyjazdu z kraju w ciągu miesiąca, i zapytał, kto jako następca byłby do przyjęcia dla Amerykanów.
Johnson nie miał złudzeń co do intencji dyktatora. Donosił, że oburzenie opinii publicznej jest ogromne, bo wszyscy rozumieją, że wojna ma być pretekstem do zdobycia pieniędzy, nie tylko przez konfiskatę niemieckiego mienia, lecz także przez przymusowe pożyczki i kontrybucje. Rząd zamierzał jednocześnie zerwać umowę z Bankiem Kostaryki, który pobierał dla państwa dochody i przechowywał zabezpieczenie srebrnych certyfikatów, bo bank odmówił naruszenia tego zabezpieczenia. Według amerykańskiego dyplomaty wojna z Niemcami, z którymi Kostaryka nie miała żadnego realnego sporu, była dla Tinoca przede wszystkim narzędziem polityki wewnętrznej i kolejną próbą zjednania Waszyngtonu.
Bez odpowiedzi z Waszyngtonu
Próba się nie powiodła. Gdy Nikaragua wypowiedziała wojnę, Wilson przesłał prezydentowi Chamorrze osobiste gratulacje. Kostaryka nie dostała nic. Pod koniec maja Chamorro oświadczył wysłannikowi Tinoca, że nie może uznać jego rządu i że jego stanowisko jest takie samo jak amerykańskie. Na samego dyktatora wojna podziałała jednak krzepiąco. Na początku czerwca Johnson donosił, że umocniła ona pewność siebie braci Tinoco i że ich wyjazd stał się mniej prawdopodobny, a Joaquín przestał o nim wspominać. Według Johnsona Tinoco trzymał się u władzy nie dzięki opinii publicznej, lecz dzięki wojsku, i rozważał ustąpienie tylko wtedy, gdy czuł się zagrożony.
Dyktatura przetrwała jeszcze ponad rok. Latem 1919 roku, osłabiony przez rewoltę, którą w prowincji Guanacaste prowadził Julio Acosta García, zamieszki w stolicy i amerykańską presję, Tinoco ustąpił. 10 sierpnia zastrzelono w San José jego brata Joaquína, a dwa dni później Federico wyjechał do Europy. Wypowiedzenie wojny nie dało Kostaryce miejsca wśród zwycięzców. Ponieważ zwycięskie mocarstwa nie uznawały rządu Tinoca, nie uczestniczyła w konferencji pokojowej w Paryżu i nie została stroną traktatu wersalskiego. Do Ligi Narodów przyjęto ją dopiero w grudniu 1920 roku.