TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Przeprawa przez Jordan

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
21 marca 1918
Autor:
Natalia
Bitwa:
Pierwszy rajd na Amman
Tagi:
Wielka Brytania, Imperium Osmańskie, Australia, Nowa Zelandia

Wieczorem 21 marca 1918 roku, tego samego dnia, w którym we Francji ruszyła wielka ofensywa niemiecka, wojska brytyjskie w Palestynie zebrały się nad Jordanem na wschód od Jerycha. Londyńska 60 Dywizja generała majora Johna Shei miała przeprawić się przez rzekę i otworzyć drogę na płaskowyż Zajordanii, ku miastu As-Salt i Ammanowi, gdzie Brytyjczycy chcieli zniszczyć Kolej Hidżaską. Za piechotą czekały Australijsko-Nowozelandzka Dywizja Konna i Imperialna Brygada Wielbłądzia. Przeprawa przez wezbraną, rwącą rzekę zajęła o dobę dłużej, niż planowano, ale 23 marca wieczorem na Jordanie stało już pięć mostów.

Wezbrana rzeka

Brytyjczycy stali nad Jordanem od miesiąca, od zajęcia Jerycha. Nowozelandzki pułk Auckland Mounted Rifles, który patrolował dolinę, wskazał dwa miejsca, gdzie można było zbudować mosty: przy drodze z Jerycha do As-Saltu pod Ghoranije, gdzie stał drewniany most spalony przez Turków, i przy starym brodzie Machadat Hadżla, niecałe sześć kilometrów niżej, który tradycja wiązała z chrztem Chrystusa. Tak zwane brody nawet latem były tu głębokie po pierś, a marzec 1918 roku był wyjątkowo deszczowy. Rzeka płynęła wartko od brzegu do brzegu. Przeprawę wyznaczono na noc z 19 na 20 marca, ale odłożono ją o dwie doby, bo woda była zbyt wysoka.

Plan przewidywał, że 180 Brygada sforsuje rzekę jednocześnie w obu miejscach. Pod Ghoranije saperzy mieli zbudować most pontonowy, most na beczkach i kładkę dla pieszych, a pod Hadżlą stalowy most pontonowy dla jazdy. W innych brodach przygotowano pozorne ataki, a 3 oficerów i 42 żołnierzy miało przepłynąć trzema motorówkami północną część Morza Martwego i pomóc w oczyszczeniu wschodniego brzegu. Według brytyjskiej historii oficjalnej (Cyril Falls, Military Operations: Egypt and Palestine, t. II) przeprawy broniło około tysiąca tureckich żołnierzy z sześcioma działami i kilkoma szwadronami jazdy. 21 marca około 15.00 lotnicy zobaczyli, że kilkuset tureckich piechurów podchodzi pod Ghoranije, a dwa szwadrony jazdy pod Hadżlę. Brytyjczycy wysłali więc do Hadżli drugi batalion.

Noc pływaków

Punktualnie o północy batalion 2/17 Pułku Londyńskiego spuścił na wodę pod Ghoranije łodzie i tratwy. Prąd był tak silny, że wszystkie zniosło z powrotem do brzegu albo w dół rzeki. Po kwadransie próbowali pływacy, ale i ich porwał nurt. Turcy byli czujni i ich placówki otworzyły ogień. Według części relacji kilku ludzi utonęło. Mimo kolejnych prób w ciągu nocy przeprawa pod Ghoranije się nie udała.

Lepiej poszło pod Hadżlą. Dziewięciu wybranych pływaków z batalionu 2/19 pod dowództwem podporucznika G. E. Jonesa i kilku australijskich saperów przepłynęło rzekę z liną i przeciągnęło tratwę. Według Fallsa stało się to około 0.30, a na pierwszej tratwie przeprawiło się sześciu ludzi. Nowozelandzki historyk C. Guy Powles pisał, że pływacy przeszli niezauważeni, a pierwsza tratwa z 27 żołnierzami przepłynęła o 1.20. Na drugim brzegu Turcy ostrzeliwali przeprawę tylko z karabinów i przez resztę nocy przewożono batalion w spokoju. Dowódca 180 Brygady, generał brygady Watson, postanowił skupić wszystkie siły pod Hadżlą i ściągnął tam z Ghoranije pozostałe bataliony.

Przyczółek pod Hadżlą

O 7.45 rano 22 marca cały batalion 2/19 był już na wschodnim brzegu, a o 8.10 saperzy dywizji konnej skończyli most pontonowy. Przed dziesiątą przeszedł po nim batalion 2/18. Gęste zarośla nad rzeką i tureckie karabiny maszynowe zatrzymały jednak próbę rozszerzenia przyczółka. Po południu, po nocnym marszu przez Jerycho, przyszły dwa pozostałe bataliony brygady. Na brzeg przyjechał wtedy dowódca XX Korpusu, generał porucznik Philip Chetwode, z księciem Connaught, wujem króla Jerzego V, który akurat odwiedzał front palestyński. Pogratulowali Londyńczykom przeprawy. Chetwode i Shea uznali, że dalsze natarcie za dnia kosztowałoby zbyt wiele. Żołnierze, z których większość nie spała od dwóch dób, dostali kilka godzin odpoczynku, a górskie baterie w tym czasie w dużej mierze uciszyły tureckie karabiny maszynowe. O północy cała brygada natarła i niemal bez oporu przesunęła przyczółek na odległość około kilometra od rzeki. Druga próba przeprawy pod Ghoranije, podjęta tej nocy przez 181 Brygadę, znów się nie powiodła.

Galop nowozelandczyków

O czwartej rano 23 marca przez most pod Hadżlą zaczął przechodzić pułk Auckland Mounted Rifles. Miał oczyścić wschodni brzeg aż do Ghoranije, skąd wiodła główna droga w góry. Jeden pluton natknął się na turecki szwadron. Jego dowódca, porucznik K. J. Tait, zginął w walce wręcz z tureckim oficerem, ale Nowozelandczycy przewagą cięższych koni rozbili przeciwnika, zostawiając na placu około 20 zabitych Turków i biorąc siedmiu jeńców. Dwa pozostałe szwadrony galopowały na północ i szarżowały na każdą napotkaną placówkę. Na chwilę zatrzymał je dopiero ogień karabinów maszynowych przy głównej drodze. W południe były pod Ghoranije, z 68 jeńcami i czterema karabinami maszynowymi.

Rzeka nieco opadła i pływacy batalionu 2/24 zdołali wreszcie przepłynąć pod Ghoranije. O 16.30 stanęła tam kładka dla piechoty, a do 21.30 most pontonowy i most na beczkach. Pod Hadżlą zbudowano drugi most pontonowy. Wieczorem przeszły przez rzekę 179 i 181 Brygada oraz pierwsze pułki dywizji konnej. Rano zgłosiła się też grupa z motorówek, która przepłynęła Morze Martwe, ale cały 22 marca musiała przeleżeć w ukryciu. Straty przy przeprawie były niewielkie i poniosła je prawie wyłącznie 180 Brygada. Falls zauważył jednak, że dobowe opóźnienie dało Turkom czas na przygotowanie obrony Ammanu. Następnego dnia piechota ruszyła w góry, na As-Salt.