TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Sarrail aresztuje konsulów państw centralnych

Kategoria:
Polityka
Front:
Front bałkański
Data:
30 grudnia 1915
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Francja, Grecja, neutralność, wywiad

30 grudnia 1915 roku nad Salonikami pojawiły się samoloty państw centralnych i zrzuciły bomby na miasto. Jeszcze tego samego dnia dowódca francuskiej Armii Wschodu, generał Maurice Sarrail, kazał aresztować konsulów Niemiec, Austro-Węgier, Bułgarii i Turcji, którzy wciąż urzędowali w mieście. Razem z rodzinami i personelem odstawiono ich na okręt wojenny i wywieziono z Grecji. Saloniki należały formalnie do neutralnego państwa, ale od dwóch tygodni, odkąd wojska Ententy wycofały się z serbskiej Macedonii, były już przede wszystkim ich umocnioną bazą.

Wrogowie w mieście

Obecność konsulów państw, z którymi Francja i Wielka Brytania prowadziły wojnę, w kwaterze głównej armii sprzymierzonych wydawała się wielu oficerom absurdem. Brytyjska historia oficjalna kampanii macedońskiej pisała, że dokładne informacje o liczebności i rozmieszczeniu wojsk Ententy regularnie trafiały telegraficznie do Berlina, Wiednia, Sofii i Konstantynopola, a w mieście roiło się od szpiegów, których powiązania z konsulatami łatwo było wykazać. Niektórzy agenci nawet się nie kryli, tylko stali na nabrzeżu i notowali liczebność wyładowywanych oddziałów i odznaki ich pułków. Brytyjski korespondent wojenny George Ward Price, który był wtedy w Salonikach, wspominał, że bułgarski konsul jadał w zatłoczonych restauracjach przy jednym stole z francuskimi i brytyjskimi oficerami, którzy nie mieli pojęcia, kim jest.

Sarrail długo uznawał jednak, że konsulowie w neutralnym kraju korzystają z przywilejów eksterytorialności, dopóki nie udowodni się im szpiegostwa. Według Warda Price’a to było właśnie najtrudniejsze, bo grecka policja chroniła konsulów, a tajnych agentów Ententy śledzili greccy detektywi, którzy ostrzegali podejrzanych.

Nalot i aresztowania

Pretekstu dostarczył nalot. Amerykański konsul w Salonikach meldował w depeszy z 31 grudnia, że bomby zrzuciły samoloty niemiecko-austriackie. Doniesienia o skutkach się różnią. Włoski historyk Luigi Villari pisał o znacznych zniszczeniach i kilku zabitych, ale według relacji francuskich jedyną ofiarą był pasterz, a jedna z bomb spadła w pobliżu greckiego oddziału, który odbywał ćwiczenia. Dla Sarraila najważniejsze było to, że wróg zbombardował samo miasto, a nie obozy wokół niego, czyli sam przestał traktować je jako terytorium neutralne. Według Villariego ogłosił, że odtąd uważa obszar zajmowany przez sprzymierzonych za strefę wojenną.

Według brytyjskiej historii oficjalnej o 14.40 generał Bryan Mahon, dowódca wojsk brytyjskich w Salonikach, dostał wiadomość, że o 15.00 Sarrail zamierza zatrzymać konsulów, i zaproszenie do współdziałania. Naprędce zebrano mały oddział brytyjski, by akcja wyglądała na wspólną. Francuskie i brytyjskie patrole zajęły konsulaty i aresztowały konsulów z rodzinami i personelem, a w konsulatach zatrzymano także część agentów. Według źródeł francuskich zatrzymano 20 Austriaków, 17 Turków, 12 Bułgarów i 5 Niemców. Wszystkich odstawiono na okręt wojenny, według części relacji francuski pancernik „Patrie”. Amerykański konsul przypuszczał, że zostaną zawiezieni do Volos lub Pireusu. Zgodnie z instrukcjami z Waszyngtonu objął opiekę nad interesami austro-węgierskimi i bułgarskimi, a na prośbę władz wojskowych tymczasowo także niemieckimi i tureckimi. Według Villariego i Warda Price’a archiwa przejęte w konsulatach potwierdziły podejrzenia o szpiegostwo i dostarczyły cennych informacji o siatce agentów.

Zgrzyty

Akcja nie wszystkim się podobała. Sarrail nie był jeszcze wtedy zwierzchnikiem Brytyjczyków, a Mahon czuł się urażony, że uprzedzono go zaledwie dwadzieścia minut wcześniej. Jego wywiad od dawna przygotowywał obławę na całą siatkę szpiegów i Mahon obawiał się, że pośpiech ostrzegł część agentów. Następnego ranka Sarrail wyraził ubolewanie, że jego posunięcie wyglądało na samodzielne, i obaj dowódcy uzgodnili, jak schwytać pozostałych szpiegów. Mahon telegrafował do Londynu, że incydent jest zamknięty, ale wyraził nadzieję, że Francuzi nie będą już działać na własną rękę. Rząd premiera Stefanosa Skuludisa stanowczo zaprotestował przeciwko naruszeniu greckiej suwerenności. Brytyjski historyk oficjalny, choć uważał obecność wrogich konsulów w Salonikach za nie do zniesienia, opisał tę akcję jako pierwszy z niefortunnych incydentów w stosunkach Sarraila z Brytyjczykami. Ward Price widział w nich natomiast pierwszy krok, którym sprzymierzeni zaczęli zaprowadzać w Salonikach własne porządki.