TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Rozkaz ewakuacji przylądka Helles

Kategoria:
Wojsko
Front:
Bliski Wschód
Data:
28 grudnia 1915
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Ewakuacja Gallipoli
Tagi:
Wielka Brytania, Dardanele, William Robertson, Francja

28 grudnia 1915 roku do kwatery głównej generała Charlesa Monro w Mudros na Limnos nadeszła z Londynu depesza, na którą wojska nad Dardanelami czekały od tygodnia: „Rząd postanowił, że pozycja na przylądku Helles może teraz zostać ewakuowana. Wycofanie należy przeprowadzić tak szybko, jak to możliwe, ale całkowicie według pańskiego uznania”. Gabinet zdecydował najpóźniej 27 grudnia, bo tego dnia pierwszy lord Admiralicji Arthur Balfour poufnie zawiadomił o tym dowódcę floty, admirała Johna de Robecka. Po ewakuacji Suvli i Anzac przylądek na południowym krańcu półwyspu Gallipoli był ostatnim skrawkiem ziemi, jaki Brytyjczycy i Francuzi utrzymywali na półwyspie.

„Na razie”

Gdy na początku grudnia gabinet kazał opuścić Suvlę i Anzac, o Helles powiedział tylko, że ma być utrzymany „na razie”. Dla dowódców na miejscu było to najgorsze z możliwych rozwiązań. Jeśli przyczółek miał przetrwać zimę, trzeba było wzmocnić załogę i zgromadzić duże zapasy amunicji i żywności. Jeśli miał zostać wkrótce opuszczony, należało postępować dokładnie odwrotnie. Brytyjska historia oficjalna podkreśla, że od 8 grudnia zarówno Monro, jak i dowodzący Armią Dardanelską generał William Birdwood chcieli opuścić Helles najszybciej, jak się da, po zakończeniu ewakuacji na północy. Bali się, że Turcy, uwolnieni spod Suvli i Anzac, ściągną na południe więcej dział, a styczniowe sztormy odbiorą ostatnią szansę na bezpieczny odwrót. Admirał Rosslyn Wemyss i komodor Roger Keyes, którzy jeszcze na początku grudnia chcieli przedzierać się okrętami przez cieśniny, uznali w końcu, że sam Helles nie jest wart strat. Przeciwnego zdania był jednak de Robeck, który wrócił z urlopu i według brytyjskiej historii operacji morskich jeszcze w Boże Narodzenie przekonywał, że utrzymanie przylądka ma „wielkie znaczenie dla floty”.

Tymczasem Francuzi chcieli jak najszybciej zabrać z półwyspu swój korpus. Między 12 a 22 grudnia odpłynęła cała senegalska piechota, a jej miejsce w linii zajęła wyczerpana brytyjska 29 Dywizja, ściągnięta spod Suvli. Żołnierze pod Helles wiedzieli już, że północne przyczółki opuszczono, i coraz trudniej było im uwierzyć, że walczą w jakiejkolwiek sprawie. Dowódca VIII Korpusu generał Francis Davies kazał więc nieustannie nękać Turków granatami, moździerzami i podkopami, by to Brytyjczycy mieli przewagę na przedpolu, bez względu na to, czy przyjdzie rozkaz zostać, czy odejść.

Przygotowania przed rozkazem

Sprawę przyspieszyła zmiana w Londynie. 23 grudnia generał William Robertson został szefem Imperialnego Sztabu Generalnego, zastępując Archibalda Murraya, i postawił warunek, że odtąd to on, a nie minister wojny lord Kitchener, będzie wydawał rozkazy dowódcom w polu. Był przekonany, że na Helles nie ma nic do zyskania, a wiele do stracenia. 24 grudnia zatelegrafował do Monro, że może przygotowywać natychmiastową ewakuację, byle nie osłabiać obrony na wypadek, gdyby rząd postanowił jednak zostać. W Boże Narodzenie Birdwood naradzał się na przylądku z Daviesem i dowódcą wojsk francuskich, generałem Brulardem. Ustalono, że resztę francuskiej piechoty jak najszybciej się zluzuje, a francuskie działa zostaną do końca pod rozkazami VIII Korpusu i odpłyną razem z brytyjskimi. Brulard zgodził się nawet, by część starych ciężkich armat zniszczyć i porzucić. Od 26 grudnia 13 Dywizja zaczęła zastępować 42 Dywizję, a z plaż, gdzie naprawiono pomosty, wywożono muły i zbędny sprzęt.

Po rozkazie

27 grudnia Davies dowiedział się, że flota zdoła w jedną noc zabrać z Helles najwyżej 15 tysięcy ludzi, i tylu żołnierzy mogło liczyć ostatnie ugrupowanie. Gdy dzień później nadszedł rozkaz, polecono mu rozpocząć etap pośredni ewakuacji. 29 grudnia Monro zebrał w Mudros Birdwooda i jego sztab. Najważniejszy był pośpiech, a ze względu na pogodę nie wolno było narażać ludzi dla ratowania sprzętu, choć Monro chciał ocalić co cenniejsze działa i całą amunicję do haubic. Wieczorem Birdwood dowiedział się, że Davies uważa, iż w razie długiego sztormu nie utrzyma pozycji z mniej niż 22 tysiącami ludzi i 60 działami. Wstępnie zgodził się więc rozłożyć ostatni etap na dwie noce: najpierw miało odpłynąć 7 tysięcy ludzi i 40 dział, a w ostatnią noc 15 tysięcy ludzi z resztą artylerii, ile tylko się da.

Turcy byli tym razem czujniejsi niż pod Suvlą i Anzac. Wieczorem 29 grudnia przyszła z przylądka wiadomość, że turecki dezerter zeznał, iż jego batalion ma raz po raz wysyłać ku brytyjskim liniom małe oddziały, by sprawdzać, czy okopy są jeszcze obsadzone. Ostrzał plaż przybierał na sile. Ostatni żołnierze opuścili Helles w nocy z 8 na 9 stycznia 1916 roku.