TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Szarża pod Agagią

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
26 lutego 1916
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Bitwa pod Agagią
Tagi:
Sanusijja, Egipt, Związek Południowej Afryki, Imperium Osmańskie

26 lutego 1916 roku, około piętnastej, trzy szwadrony Dorset Yeomanry, ochotniczej jazdy z południowoangielskiego hrabstwa Dorset, ruszyły galopem na straż tylną wojsk bractwa Sanusijja, cofających się przez pustynię spod Agagii, kilkanaście mil na południowy wschód od Sidi Barrani. Kilka godzin wcześniej piechota południowoafrykańska generała brygady Henry’ego Lukina wyparła przeciwnika z umocnionych wydm. Tym razem uciekający nie zdołali się wymknąć. Szarża rozbiła ich kolumnę, a do niewoli trafił dowódca wojsk bractwa na wybrzeżu, osmański oficer Dżafar al-Askari.

Brytyjczycy dobrze pamiętali poprzednie bitwy tej kampanii. W Wadi Madżid w grudniu i pod Halazin w styczniu ich piechota zdobywała pozycje bractwa, ale jazda nie zdążyła odciąć odwrotu i przeciwnik uchodził w pustynię. Dlatego Lukin od rana trzymał yeomanry na zachodnim skrzydle i kazał jej dowódcy, podpułkownikowi Hugh Souterowi, być gotowym do pościgu. Souter, zawodowy oficer kawalerii armii indyjskiej, postanowił nie atakować wśród wydm, gdzie mogły czekać okopy i druty, tylko jechać równolegle do drogi odwrotu, około kilometra od niej. Jak napisał w raporcie, około czternastej zobaczył całą kolumnę przeciwnika, rozciągniętą na półtora kilometra: z przodu wielbłądy i tabory pod osłoną Beduinów, z tyłu i po bokach regularni żołnierze bractwa, muhafizija, z karabinami maszynowymi. Szwadron huzarów z Buckinghamshire odjechał w pogoń za małym konwojem wielbłądów i nie dało się go odwołać, więc Souter zaatakował samymi Dorsetami. Przed atakiem po raz ostatni spieszył ludzi, by konie odsapnęły, a oficerowie obejrzeli teren.

Pułk ruszył w dwóch liniach, równym galopem, pod ogniem trzech karabinów maszynowych, który z początku był celny, potem coraz bardziej chaotyczny. Pięćdziesiąt jardów od przeciwnika Souter dał rozkaz do szarży i jeźdźcy z krzykiem wpadli na straż tylną. Ta, dotąd trzymająca się dzielnie, rozpierzchła się przed szablami, a Beduini uciekli w pustynię. W środku nieprzyjacielskiej linii pod Souterem padł koń i, jak pisał pułkownik, przypadek sprawił, że jego ostatnie kroki rzuciły go na ziemię kilka metrów od samego Dżafara. Souter, podporucznik John Blaksley i szeregowy Brown, którzy też stracili konie, przez chwilę byli sami wśród około pięćdziesięciu żołnierzy przeciwnika. Sprawę rozstrzygnęło dopiero nadejście sekcji karabinów maszynowych. Ranny Dżafar i dwaj inni osmańscy oficerowie, którzy nie rzucili się do ucieczki, zostali wzięci do niewoli. Jego towarzyszowi, Nuriemu bejowi, przyrodniemu bratu Envera Paszy, udało się zbiec, choć przez jakiś czas uważano go za zabitego.

Zwycięstwo było drogie. Według brytyjskiej historii oficjalnej Dorset Yeomanry straciła 32 zabitych i 26 rannych, a cała kolumna Lukina 184 ludzi. Jeden ze szwadronów stracił wszystkich oficerów i jego ludzie, pozbawieni dowództwa, zapędzili się w pościgu za daleko. Straty przeciwnika Brytyjczycy oszacowali na około 500 ludzi, wzięli 39 jeńców, 60 wielbłądów z daktylami i 40 tysięcy naboi. Historia oficjalna uznała szarżę za najważniejsze wydarzenie całej kampanii: bez niej przeciwnik znów by uszedł. Souter dostał Order Wybitnej Służby, Blaksley Krzyż Wojskowy, a Brown Medal za Wybitne Zachowanie.

Dżafar al-Askari, Arab z Bagdadu, który od roku szkolił wojska bractwa i dowodził nimi w kolejnych bitwach, trafił do więzienia w Kairze. Bez niego siły Sajjida Ahmada nie stawiły już Brytyjczykom poważnego oporu. 28 lutego Lukin wszedł bez walki do Sidi Barrani, a w połowie marca Brytyjczycy odzyskali As-Sallum. Sam Dżafar później zmienił strony: przeszedł do armii szarifa Mekki, a po wojnie był premierem Iraku.