TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Zatonięcie „Otranto”

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Wojna na morzu
Data:
6 października 1918
Autor:
Natalia
Tagi:
Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Royal Navy, krążowniki pomocnicze

Rankiem 6 października 1918 roku, w czasie gwałtownego sztormu u zachodnich wybrzeży Szkocji, brytyjski transportowiec Kashmir staranował płynący obok w tym samym konwoju HMS Otranto. Otranto, wiozący kilkuset żołnierzy amerykańskich, stracił napęd i dryfował ku skalistemu brzegowi wyspy Islay. Część ludzi zdjął z niego brytyjski niszczyciel, ale kilka godzin później fale rzuciły statek na rafę i rozbiły go. Zginęło około 470 osób, w większości żołnierzy amerykańskich. Była to jedna z najcięższych katastrof w przewozie wojsk amerykańskich do Europy, spowodowana nie przez nieprzyjaciela, lecz przez morze i błąd nawigacyjny.

Konwój HX 50

Otranto był liniowcem pasażerskim towarzystwa Orient Line, zbudowanym w 1909 roku dla linii z Londynu do Australii. W sierpniu 1914 roku Admiralicja zarekwirowała go i uzbroiła jako krążownik pomocniczy. W listopadzie tego roku był w zespole admirała Christophera Cradocka i ocalał z bitwy pod Coronelem, potem przez kilka lat patrolował wybrzeża Ameryki Południowej. Latem 1918 roku przystosowano go do przewozu wojska. 25 września wyszedł z Nowego Jorku jako okręt flagowy konwoju HX 50, który wiózł do Liverpoolu żołnierzy amerykańskich. Dowodził nim kapitan Ernest Davidson, zarazem komodor konwoju. Na pokładzie było ponad tysiąc ludzi, w tym kilkuset żołnierzy, według amerykańskich relacji w dużej części świeżo powołanych poborowych z Georgii. W drodze szerzyła się na statkach grypa hiszpanka. 1 października u wybrzeży Nowej Fundlandii Otranto staranował francuski szkuner rybacki Croisine. Rybaków wzięto na pokład, a ich wrak zatopiono ogniem dział.

Od 4 października konwój szedł przez coraz silniejszy sztorm. Brytyjskie niszczyciele, które miały wyjść mu na spotkanie, zawróciły do portów, a nawigatorzy od kilku dni nie mogli wyznaczyć pozycji z obserwacji i liczyli ją tylko z kursu i prędkości. Rano 6 października, przy wietrze ocenianym na 11 stopni w skali Beauforta, z mgły i deszczu wyłoniło się kilka kilometrów przed statkami skaliste wybrzeże. Większość statków słusznie uznała, że to Szkocja, i skręciła na południe, ku Kanałowi Północnemu. Oficer wachtowy na Otranto wziął jednak brzeg za wybrzeże Irlandii i skręcił na północ. Płynący niespełna kilometr dalej Kashmir, liniowiec towarzystwa P&O, również służący jako transportowiec, znalazł się na kursie kolizyjnym. Manewry obu statków, którymi próbowały się wyminąć, wzajemnie się zniosły i około 8.45 Kashmir uderzył dziobem w lewą burtę Otranto na śródokręciu.

Ratunek z Mounseya

Uderzenie wybiło w burcie Otranto ogromną dziurę, od linii wodnej aż po pokład łodziowy. Woda zalała kotłownie, zabijając większość pracujących tam palaczy, a wkrótce maszynownię. Statek stracił napęd i zasilanie, przechylił się i zaczął dryfować ku Islay. Kashmir, z rozbitym dziobem, zdołał odpłynąć. Na wzburzonym morzu nie dało się spuścić łodzi. Po mniej więcej pół godzinie nadpłynął brytyjski niszczyciel Mounsey, który przez noc szukał konwoju. Jego dowódca, porucznik Francis Craven, mimo sygnału Davidsona, by trzymał się z daleka, podprowadził okręt pod zawietrzną burtę transportowca, tak by ludzie mogli skakać na jego pokład. Fale kilkakrotnie rzucały oba kadłuby na siebie. Mounsey miał rozbity mostek i zalane dwie z trzech kotłowni, a wielu skaczących wpadło do morza albo zostało zmiażdżonych między burtami. Craven podchodził do Otranto czterokrotnie i według brytyjskich i amerykańskich zestawień zabrał prawie 600 ludzi, w tym około 300 żołnierzy amerykańskich, ponad 260 członków załogi i francuskich rybaków z Croisine. Przeładowany i uszkodzony niszczyciel doszedł do Belfastu. Craven otrzymał za tę akcję brytyjski Order Wybitnej Służby i amerykański Krzyż Marynarki Wojennej.

Rafa pod Islay

Na Otranto zostało około 490 ludzi. Mniej więcej trzy godziny po zderzeniu fala rzuciła statek na rafę niedaleko zatoki Machir na zachodnim wybrzeżu Islay. Kadłub szybko pękł na dwie części i został rozbity przez fale. Do brzegu dopłynęło żywych tylko 21 ludzi, w większości Amerykanów, a dwóch z nich zmarło później z obrażeń. Mieszkańcy wyspy wyciągali rozbitków ze skał i wciągali ich na klify. Następnego dnia brzeg był zasłany szczątkami i ciałami.

Najczęściej podawany bilans to około 470 zabitych: blisko sto osób z brytyjskiej załogi, około 358 żołnierzy amerykańskich i sześciu francuskich rybaków. Niektóre opracowania podają nieco niższe liczby. Ponad 300 Amerykanów pochowano na Islay, gdzie zaledwie osiem miesięcy wcześniej grzebano ofiary zatopienia Tuscanii. Po wojnie ciała przeniesiono na cmentarz amerykański w Brookwood pod Londynem albo do Stanów Zjednoczonych, a pomnik postawiony przez Amerykański Czerwony Krzyż na cyplu Mull of Oa upamiętnia ofiary obu katastrof.