Zatopienie „Carpathii”
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Wojna na morzu
- Data:
- 17 lipca 1918
- Autor:
- Natalia
17 lipca 1918 roku około 9.15 niemiecki okręt podwodny U-55 storpedował na Atlantyku, na południowy zachód od Irlandii, brytyjski liniowiec Carpathia towarzystwa Cunard Line. Statek płynął w konwoju z Liverpoolu do Bostonu. Trafiły go trzy torpedy i po niespełna dwóch godzinach zatonął. Z 223 ludzi na pokładzie zginęło pięciu członków załogi, zabitych w maszynowni przez drugą torpedę. Pozostałych podjął z szalup brytyjski slup. Na dno poszedł statek, który sześć lat wcześniej zasłynął na całym świecie, gdy jako pierwszy przybył na ratunek rozbitkom z Titanica.
Statek, który uratował rozbitków z Titanica
Carpathię zbudowała stocznia Swan Hunter w Wallsend nad rzeką Tyne. Statek miał pojemność około 13,6 tysiąca BRT i w maju 1903 roku wyruszył w dziewiczy rejs z Liverpoolu do Bostonu. Nie był ani szybki, ani szczególnie luksusowy, ale uchodził za wygodny i spokojny na fali. Od 1904 roku pływał głównie z Nowego Jorku do portów śródziemnomorskich, między innymi do Triestu i Fiume, skąd przewoził za ocean tysiące emigrantów z Węgier i innych krajów monarchii austro-węgierskiej.
W nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku Carpathia płynęła z Nowego Jorku do Fiume, gdy jej radiotelegrafista odebrał sygnał wzywania pomocy z Titanica. Kapitan Arthur Rostron zawrócił statek i poprowadził go nocą przez pole lodowe z największą prędkością, na jaką było go stać. Odciął nawet ogrzewanie kabin, by cała para szła do maszyn. Carpathia dotarła na miejsce około czwartej rano, mniej więcej dwie godziny po zatonięciu Titanica, i zabrała z szalup ponad 700 rozbitków. Rostron i jego załoga zostali bohaterami, a Carpathia jednym z najbardziej znanych statków świata.
Na wojnie
W pierwszych tygodniach wojny, w sierpniu 1914 roku, Carpathią wracali z Europy do Ameryki także Amerykanie, których wybuch wojny zaskoczył na kontynencie. Wśród nich, według jej biografów, była nauczycielka z Georgii Moina Michael, która pod koniec wojny wpadła na pomysł, by czerwony mak polny stał się symbolem pamięci o poległych. Rostron odszedł ze statku w 1915 roku. Od 1916 roku Carpathią dowodził kapitan William Prothero. Statek przewoził przez Atlantyk żołnierzy kanadyjskich, a od 1917 roku także amerykańskich, często w konwojach z Nowego Jorku przez Halifax do Liverpoolu i Glasgow. Szary, a potem pomalowany w maskujące pasy kamuflażu, kilka razy umknął okrętom podwodnym.
W połowie lipca 1918 roku Carpathia wyszła z Liverpoolu w kolejny rejs do Bostonu, według jednych źródeł 15, według innych 16 lipca. Płynęła pod balastem, bez ładunku. Miała na pokładzie 57 pasażerów i 166 członków załogi. Konwój, według zestawienia serwisu uboat.net oznaczony jako OL 24, szedł zygzakiem pod eskortą okrętów wojennych. Wcześnie rano 17 lipca eskorta odeszła, a konwój się rozdzielił. Carpathia jako największy statek poprowadziła na zachód sześć pozostałych jednostek, pełniąc rolę statku komodora.
Trzy torpedy
Po około trzech i pół godzinach obserwatorzy dostrzegli ślad torpedy zbliżającej się z lewej burty. Prothero kazał wykręcić ster i dać całą wstecz, ale było za późno. Torpeda trafiła w lewą burtę. Druga przebiła burtę maszynowni, zabiła trzech palaczy i dwóch trymerów i unieruchomiła maszyny. Wybuchy zniszczyły instalację elektryczną, w tym radiostację, oraz dwie szalupy. Prothero przekazał więc flagami pozostałym statkom, by wezwały pomoc przez radio, i kazał wystrzelić rakiety, by zwrócić uwagę patrolowców. Reszta konwoju zgodnie z rozkazami odpłynęła pełną parą.
Statek osiadał dziobem i przechylał się na lewą burtę. Prothero kazał go opuścić. Pasażerowie i załoga spokojnie zajęli miejsca w jedenastu szalupach. Kapitan, jego zastępca, dwaj oficerowie i działonowi zostali na pokładzie, dopóki nie wyrzucili za burtę tajnych dokumentów i książek sygnałowych. Potem i oni zeszli do łodzi. Wtedy okręt podwodny wystrzelił trzecią torpedę, która przypieczętowała los statku. Carpathia zatonęła około godziny 11. Według pozycji zanotowanej przez brytyjski slup, który przyszedł z pomocą, stało się to około 120 mil na południowy zachód od skały Fastnet u wybrzeży Irlandii, według zestawienia uboat.net około 170 mil na zachód od Bishop Rock na wyspach Scilly.
U-55 wynurzył się i zaczął podpływać do szalup. Dowodził nim kapitanlejtnant Wilhelm Werner, ten sam, który w styczniu zatopił statek szpitalny Rewa. Brytyjczycy oskarżali go także o to, że w 1917 roku zostawił na pewną śmierć załogę zatopionego parowca. Zanim jednak do czegokolwiek doszło, nadpłynął brytyjski slup Snowdrop, ten sam, który trzy tygodnie wcześniej szukał rozbitków z Llandovery Castle. Ogniem z dział odpędził okręt podwodny, a około 13.00 zaczął wyławiać rozbitków. Wieczorem 18 lipca przywiózł do Liverpoolu 218 ocalałych.
Echo zatopienia
Wiadomość o zatopieniu Carpathii poruszyła opinię publiczną po obu stronach Atlantyku, właśnie ze względu na Titanica. Według ówczesnej prasy amerykańskiej Cunard stracił w ciągu kilku tygodni pięć statków, a z jego wielkiej przedwojennej floty pływało już tylko kilka jednostek. Zatopienie pokazało też, jak groźne były godziny po odejściu eskorty, gdy statki konwoju wychodzącego z Wysp Brytyjskich rozpraszały się na oceanie.
Werner po wojnie znalazł się na liście niemieckich zbrodniarzy wojennych, których wydania żądali sprzymierzeni, ale nigdy nie stanął przed sądem. Wrak Carpathii odnalazła dopiero w 2000 roku ekipa organizacji NUMA amerykańskiego pisarza Clive’a Cusslera, rok po tym, jak inna wyprawa ogłosiła odkrycie, które okazało się pomyłką.