TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Początek drugiej bitwy nad Marną

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
15 lipca 1918
Autor:
Natalia
Bitwa:
Druga bitwa nad Marną
Tagi:
Francja, Niemcy, Stany Zjednoczone, Erich Ludendorff

15 lipca 1918 roku, kilka minut po północy, tysiące niemieckich dział otworzyły ogień na froncie długim na ponad 100 kilometrów, od okolic Château-Thierry nad Marną po wzgórza Szampanii na wschód od Reims. Zaczynała się piąta i ostatnia wielka ofensywa niemiecka tego roku. Generał Erich Ludendorff chciał po obu stronach Reims przełamać front francuski, odciąć miasto i ściągnąć na południe odwody sprzymierzonych, zanim uderzy na Brytyjczyków we Flandrii. Żołnierzom mówiono, że będzie to „szturm pokoju” (Friedensturm), który zakończy wojnę. Tym razem jednak Francuzi znali dzień, a nawet godzinę natarcia. Na wschód od Reims niemieckie dywizje rozbiły się o obronę, która cofnęła się przed ich ciosem, a na zachód od miasta przeszły wprawdzie Marnę, ale po kilku kilometrach utknęły. Wieczorem francuskie dowództwo mogło uznać, że najgorsze minęło.

Plan i jego zdrada

Od końca maja, gdy Niemcy doszli nad Marnę, ich 7 Armia siedziała w głębokim występie między Soissons a Reims, z wierzchołkiem w Château-Thierry. Plan grupy armii następcy tronu Wilhelma przewidywał dwa uderzenia, które miały minąć samo Reims. 7 Armia generała Maxa von Boehna miała przejść Marnę na wschód od Château-Thierry i iść obu brzegami rzeki na Épernay. 1 Armia generała Brunona von Mudry i 3 Armia generała Karla von Einema miały natrzeć na wschód od miasta, w Szampanii, w stronę Châlons. Pod Épernay oba zgrupowania miały się spotkać, zamykając Reims i lesistą Górę Reims. Ostrzał artyleryjski, jak w marcu i maju, zaplanował pułkownik Georg Bruchmüller. Natarcie przesunięto z 12 na 15 lipca, by dokończyć przygotowania.

Sekretu nie udało się dochować. Od końca czerwca jeńcy opowiadali Francuzom o zbieraniu sprzętu do przeprawy przez Marnę i o natarciu po obu stronach Reims, a lotnicy widzieli wszystkie zwykłe oznaki ofensywy. Ludendorff pisał potem z goryczą, że o ataku na Reims rozprawiano w całych Niemczech, a jeden z niemieckich oficerów saperów, który wbrew zakazowi przepłynął Marnę na zwiad, dostał się do niewoli i, jak ustalono po bitwie, wiele zdradził. 14 lipca, w dniu francuskiego święta narodowego, żołnierze francuskiej 4 Armii w głębokim wypadzie wzięli 27 jeńców. Od nich dowiedzieli się, że niemieckie przygotowanie artyleryjskie zacznie się dziesięć minut po północy i potrwa trzy–cztery godziny.

Noc ognia

Dowódca 4 Armii, generał Henri Gouraud, który w 1915 roku stracił prawą rękę pod Gallipoli, od tygodnia przygotowywał się na to uderzenie. Jego 14 dywizji, wśród nich amerykańska 42 Dywizja (Rainbow), broniło od dawna ustabilizowanego frontu z kilkoma liniami okopów. Gouraud nie miał dość wojska, by obsadzić mocno i pierwszą, i drugą pozycję, więc postanowił walczyć na pozycji pośredniej, 2–3 kilometry za pierwszą linią. W pierwszych okopach zostawił, według francuskiej relacji, tylko garstkę ochotników, którzy mieli ostrzec o podejściu Niemców i opóźnić ich marsz. Na zachód od Reims, w 5 Armii generała Henriego Berthelota, który objął ją dopiero 6 lipca, obrona była słabiej przygotowana. Berthelot uznał, że przeprawy przez Marnę trzeba bronić, i trzymał na pierwszej pozycji, aż po brzeg rzeki, znaczną część piechoty.

Między 23 a północą 14 lipca francuska artyleria otworzyła ogień przeciwprzygotowawczy na drogi, rowy i okopy, w których niemiecka piechota czekała na natarcie. Na odcinku amerykańskiej 3 Dywizji Piechoty pod Château-Thierry wszystkie działa odezwały się o 23.45. Niemiecki naoczny świadek opisywał potem przerażenie oddziałów, na które ogień spadł tuż przed godziną zero. Niektóre jednostki poniosły tak ciężkie straty, że trzeba je było zastąpić, zanim natarcie się zaczęło. O 0.10 ruszyła niemiecka artyleria. Ostrzał trwał 3 godziny i 40 minut, krócej niż 21 marca, i według części opracowań obserwował go z punktu obserwacyjnego sam cesarz Wilhelm II. Na wschód od Reims spadł jednak przeważnie na puste okopy. Nad Marną już około drugiej w nocy Niemcy zaczęli przeprawiać się łodziami i promami pod osłoną dymu, a saperzy stawiali mosty pontonowe. Piechota ruszyła do głównego natarcia około 3.50 według czasu sprzymierzonych, czyli 4.50 według zegarów niemieckich.

Klęska w Szampanii

Na wschód od Reims natarcie 1 i 3 Armii zakończyło się zupełnym niepowodzeniem. Niemcy przeszli bez większego oporu prawie opuszczoną pierwszą pozycję, ale gdy podeszli do pozycji pośredniej, spadł na nich ogień francuskich baterii, ustawionych tak, by mogły zmieniać stanowiska i zaskakiwać przeciwnika, a potem ogień karabinów maszynowych i kontrataki. Niemieckie czołgi, które pojawiły się na polu bitwy, zniszczono bezpośrednimi trafieniami, a francuscy lotnicy zestrzelili niemieckie balony obserwacyjne. W zatrzymaniu Niemców wyróżnili się Amerykanie z 42 Dywizji. Ranek był pochmurny i lotnictwo mogło skutecznie pomagać dopiero od dziesiątej, ale do tego czasu było już jasne, że natarcie w Szampanii stanęło. Oddziały niemieckie, które miały iść za pierwszą falą i rozwijać powodzenie, wpadały pod ogień artylerii na otwartym terenie. Jeden z francuskich parlamentarzystów zapowiedział nawet interpelację w sprawie „skandalicznego” oddania bez walki okopów zdobytych wielkim kosztem, ale taktyka Gouraud zaoszczędziła mu żołnierzy i zmarnowała Niemcom cały wysiłek artylerii.

Przeprawa pod Dormans

Na zachód od Reims sprawy poszły gorzej. Niemiecki ostrzał zniszczył francuskie placówki nad rzeką, a pod zasłoną dymu dywizje 7 Armii przeszły Marnę na odcinku między Jaulgonne a okolicami Dormans. Sam Ludendorff nazwał później tę przeprawę niezwykłym osiągnięciem, tym większym, że przeciwnik był na nią przygotowany. Francuskie oddziały, rozproszone na pierwszej pozycji, w punktach oporu i na kolejnych liniach, nie miały dość siły nigdzie i cofały się jedne po drugich. Według francuskiej historii oficjalnej w ciągu kilku godzin Niemcy zdobyli po obu stronach Dormans przyczółek głęboki na około 5 i szeroki na 11–14 kilometrów i zaczęli posuwać się wzdłuż rzeki w stronę Épernay. Między Marną a Reims odepchnęli Francuzów i Włochów na drugą pozycję.

Na tym odcinku, w dolinie rzeki Ardre, bronił się włoski II Korpus generała Alberica Albricciego, z 3 i 8 Dywizją. Włosi zostali zepchnięci z części wzgórz pod Bligny, ale 3 Dywizja, cofając się, utrzymała łączność z obrońcami Reims i nie pozwoliła oskrzydlić miasta. Ludendorff zanotował, że dywizje włoskie ucierpiały szczególnie. W ciągu kilku dni korpus stracił ponad 9 tysięcy ludzi, najwięcej w 8 Dywizji.

Około pięciu kilometrów za Marną Niemcy natrafili na tak silny opór, że mogli go przełamać tylko po przeprawieniu przez rzekę wielu baterii. Tymczasem francuskie i brytyjskie samoloty, gdy tylko przejaśniło się niebo, zaczęły atakować z niskiego pułapu mosty i kładki na Marnie. Część z nich zniszczyły, zrzucając ludzi i wozy do rzeki, a oddziały na południowym brzegu ostrzeliwały z karabinów maszynowych. W tych atakach brała udział brytyjska IX Brygada RAF, wypożyczona Francuzom 14 lipca.

„Skała nad Marną”

Jedynym odcinkiem na zachód od Reims, na którym Niemcy nie zyskali niczego, był front amerykańskiej 3 Dywizji generała Josepha Dickmana, broniącej południowego brzegu Marny od Château-Thierry po okolice Jaulgonne. Uderzyło na nią sześć niemieckich pułków. Jeden przeszedł rzekę pod Mézy-Moulins, został zdziesiątkowany przez amerykańską artylerię, a tych, którzy doszli do nasypu kolejowego, kontratak zepchnął z powrotem za rzekę; około piątej rano ich resztki dotarły na drugi brzeg. Inny pułk wybił Amerykanów nad samą rzeką, ale zatrzymał się na skraju lasów nad doliną. Trzeci, po kilku krwawych próbach, przeprawił się pod Mont-Saint-Père około 8.45 i doszedł do nasypu, gdzie wielu jego żołnierzy poddało się później do niewoli.

Najcięższe zadanie przypadło 38 Pułkowi Piechoty pułkownika Ulyssesa Granta McAlexandra. Gdy francuska dywizja na prawo od niego się cofnęła, pułk musiał odpierać ataki z przodu i z obu skrzydeł naraz, ale nie ustąpił. Obok niego równie twardo bronił się 30 Pułk. Z obu stron 3 Dywizji walczyły też, wmieszane w dywizje francuskie, oddziały amerykańskiej 28 Dywizji z Pensylwanii, z których niektóre zostały otoczone i prawie zniszczone. O północy Niemcy przed frontem 3 Dywizji cofali się już za Marnę. Od obrony tego dnia wziął się przydomek „Skała nad Marną” (Rock of the Marne), który do dziś noszą 38 Pułk i cała 3 Dywizja.

Foch, Pétain i Haig

O 9.50 wódz naczelny armii francuskich, generał Philippe Pétain, zaniepokojony postępami Niemców nad Marną, kazał wstrzymać przygotowania do kontrofensywy, którą 10 Armia generała Charles’a Mangina miała zacząć 18 lipca spod lasów Villers-Cotterêts, i odesłać z powrotem amerykańską 2 Dywizję. Generał Ferdinand Foch, naczelny wódz sprzymierzonych, dowiedział się o tym w drodze na naradę z Brytyjczykami i od razu odwołał rozkaz: o zwalnianiu, a tym bardziej o wstrzymywaniu przygotowań Mangina nie mogło być mowy. Po południu Pétain poprosił jeszcze o zgodę na użycie 2 Dywizji i przesunięcie kontrofensywy o dobę, ale wieczorem uzgodnił z Fochem, że 16 i 17 lipca powinny wystarczyć do złamania niemieckiego natarcia, a kontruderzenie ruszy 18 lipca.

Około pierwszej po południu Foch spotkał się w Monchy-le-Châtel z marszałkiem Douglasem Haigiem, który wrócił z urlopu w Anglii i chciał zatrzymać brytyjskie dywizje we Flandrii, bo spodziewał się tam niemieckiego ataku. Haig zastał Focha w świetnym humorze. Niemcy, mówił generalissimus, uderzyli na dwóch odcinkach szerokich na około 42 i 47 kilometrów, a samego Reims nie atakowali. Sytuacja była zadowalająca, a z serca spadł mu wielki ciężar, bo obawiał się, że natarcie sięgnie aż pod Verdun, gdzie nie miał odwodów. Po rozmowie Haig zgodził się wysłać nad Marnę drugą parę dywizji brytyjskiego XXII Korpusu, 15 (Szkocką) i 34. Pierwsze dwie, szkocka 51 Dywizja (Highland) i 62 Dywizja z West Riding, były już tego dnia w pociągach jadących do Szampanii. Nazajutrz zawrócono je na zachód, na pomoc 5 Armii.

Bilans dnia

Wieczorem 15 lipca Niemcy mieli za sobą jeden z najdłuższych ostrzałów tej wojny i spektakularną przeprawę przez Marnę, ale nic z tego, co miało przesądzić o powodzeniu. W Szampanii stali przed nietkniętą pozycją francuską, nad Marną kilka dywizji tkwiło w ciasnym przyczółku z rzeką za plecami i mostami pod ciągłym ogniem, a Reims ani Épernay nie były zagrożone. Według amerykańskiej komisji pomników wojennych na całym froncie na zachód od Reims Niemcy posunęli się o około 5–6 kilometrów, wszędzie poza odcinkiem bronionym przez Amerykanów. Następnego dnia w południe niemieckie naczelne dowództwo przerwało natarcie na wschód od Reims, a 17 lipca wieczorem wstrzymano je także nad Marną. Jeszcze 9 lipca Ludendorff zapewniał nowego ministra spraw zagranicznych Paula von Hintzego, że ofensywa ostatecznie pokona nieprzyjaciela. Trzy dni po jej rozpoczęciu to Niemcy zostali zaskoczeni, a inicjatywa na froncie zachodnim przeszła w ręce sprzymierzonych.