- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 9 czerwca 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa nad Matz
- Tagi:
- Francja, Niemcy, Erich Ludendorff, Philippe Pétain
9 czerwca 1918 roku niemiecka 18 Armia generała Oskara von Hutiera uderzyła na francuską 3 Armię generała Georges’a Humberta na froncie ponad 30 kilometrów między Montdidier a Noyon. Natarcie o kryptonimie „Gneisenau”, czwarte z wielkich niemieckich ofensyw tej wiosny, miało wyprostować front między dwoma wielkimi występami, wbitymi w linie sprzymierzonych w marcu nad Sommą i pod koniec maja nad Aisne, i otworzyć drogę na Compiègne. Po raz pierwszy od marca Francuzi wiedzieli dokładnie, kiedy Niemcy uderzą, a mimo to pierwszy dzień przyniósł im kolejną porażkę. Do wieczora Niemcy przeszli w centrum około 10 kilometrów, przekroczyli rzekę Matz i wzięli ponad 8 tysięcy jeńców. Tym razem jednak francuski front się nie rozsypał.
Między Sommą a Marną
Dwa tygodnie wcześniej, 27 maja, Niemcy zaczęli trzecią bitwę nad Aisne: w kilka godzin zdobyli Chemin des Dames, a w ciągu czterech dni doszli do Marny. Sukces przerósł jednak ich plany. Zachodnie skrzydło 7 Armii utknęło pod Soissons, a ogromny nowy występ zaopatrywała jedna linia kolejowa. Na zachód od niego, między Oise a Montdidier, francuski front wciąż sterczał klinem między nowym występem a tym z marca, kiedy Niemcy zajęli Montdidier. 18 Armia, ta sama, która w marcu rozbiła prawe skrzydło brytyjskiej 5 Armii, przygotowywała uderzenie na ten klin od tygodni. Początkowo miało ono tylko poszerzyć front 7 Armii i dopełnić zwycięstwa nad Aisne. 5 czerwca naczelne dowództwo zmieniło jednak jego rolę: Hutier usłyszał, że od powodzenia „Gneisenau” zależy, czy 7 Armia będzie mogła iść dalej.
Plan był skromniejszy niż w marcu i maju. 18 Armia miała jednym skokiem przejść około 8 kilometrów, obracając się wokół Montdidier, do dolnego biegu Matz, niewielkiej rzeczki spływającej ku Oise powyżej Compiègne. Ostatecznego celu nie wyznaczono, ale liczono, że uda się dojść do linii Montdidier–Compiègne. Według brytyjskiej historii oficjalnej, która streszcza niemiecką monografię, Hutier miał do dyspozycji 11 dywizji w pierwszej linii i 7 w drugiej i trzeciej oraz około 600 baterii artylerii, w dużej części przewiezionych spod Chemin des Dames. Natarcie wyznaczono na 7 czerwca, ale Erich Ludendorff przekonał się na naradzie w sztabie armii, że artyleria nie zdąży zająć stanowisk, i przesunął je na 9 czerwca. Wiedział, że to oznacza rozluźnienie związku z bitwą nad Aisne i da Francuzom czas na przerzucenie odwodów, ale uznał, że staranne przygotowanie jest ważniejsze.
Ostrzeżenie
Przed 27 maja Niemcy z niezwykłą starannością ukryli przygotowania. Teraz zabrakło na to czasu. Od 30 maja francuskie lotnictwo i wywiad notowały wszystkie zwykłe oznaki nadchodzącego natarcia: ruch na drogach, nowe baterie, składy amunicji. Sztab był przez chwilę zdezorientowany, bo przygotowania były tak jawne, że mogły być podstępem, a podobne oznaki widziano też na północ od Sommy. Francuzi nie wiedzieli przede wszystkim, jakie siły Niemcy rzucą do walki. Według obliczeń sztabu mogło to być nawet czterdzieści kilka dywizji, więcej niż nad Aisne. Philippe Pétain i dowódca grupy armii Rezerwowej, generał Émile Fayolle, zgromadzili za 3 Armią kilka dywizji odwodowych, korpus kawalerii, czołgi i silne lotnictwo. Ferdinand Foch, naczelny wódz armii sprzymierzonych, poprosił też Douglasa Haiga, by przygotował się do przesunięcia brytyjskich odwodów na południe. Haig, który sam spodziewał się uderzenia na swoim froncie, zaprotestował i odwołał się do rządu. 7 czerwca w gabinecie premiera Georges’a Clemenceau spotkali się Foch, Haig, lord Milner i szefowie sztabów; Foch zapewnił, że nie zamierza zabierać Brytyjczykom odwodów, dopóki nie będzie to naprawdę konieczne.
Spór toczył się też o to, jak bronić zagrożonego odcinka. Humbert, zgodnie z wcześniejszymi wytycznymi Focha, by nie oddawać ani piędzi ziemi, skupił się na pierwszej pozycji, a druga była zaledwie zaznaczona. Po klęsce nad Aisne, gdzie generał Duchêne stłoczył wojska na pierwszej linii i stracił je pod niemieckim ostrzałem, Pétain i Fayolle kazali przenieść główną linię oporu w głąb. Humbert odpowiedział, że na przygotowanie drugiej pozycji potrzeba ośmiu dni, i wyznaczył linię oporu na linii redut, średnio około 3 kilometrów od niemieckich moździerzy okopowych. Fayolle się zgodził. W praktyce jednak blisko połowa francuskiej piechoty stała nadal w pasie do 2 kilometrów od pierwszej linii. 7 i 8 czerwca jeńcy zeznawali, że atak nastąpi najpóźniej 10 czerwca, a liczba niemieckich dezerterów nagle wzrosła, co w 1918 roku było pewnym znakiem zbliżającej się ofensywy. W nocy z 8 na 9 czerwca jeden z nich ujawnił dokładny dzień i godzinę.
Noc i świt
Francuzi postanowili uprzedzić Niemców. O 23.50 8 czerwca ich artyleria otworzyła ogień przeciwprzygotowawczy na niemieckie pozycje wyjściowe i baterie. Kilka minut później, o północy, ruszył niemiecki ostrzał. Był pomyślany podobnie jak 27 maja, ale trwał o 40 minut dłużej, 3 godziny i 20 minut. Przeciw około 600 niemieckim bateriom Francuzi mieli 146 baterii polowych i 161 ciężkich, a podobna dysproporcja dotyczyła moździerzy okopowych. Piechota ruszyła nad ranem. Według francuskich relacji w różnych odcinkach stało się to o różnych porach, między 3 a 4.30, co brytyjska historia oficjalna tłumaczy pośpiechem, w jakim pracowały niemieckie sztaby. Według Focha najpierw zaatakowano odcinek między Ayencourt pod Montdidier a Thiescourt, a o 6 natarcie objęło front aż po Oise.
Niemieckie dywizje nie rozłożyły się równo. Na skrzydłach były rozciągnięte, a w centrum, między Rollot a Thiescourt, natarło według Focha dziewięć z trzynastu dywizji pierwszego rzutu. Szturmowały jak zwykle od marca: małe grupy przenikały między punktami oporu, a te zostawiano kolejnym falom. Pozycja przednia, którą Francuzi traktowali jako osłonę obsadzoną głównie przez karabiny maszynowe, padła szybko. W centrum dwie francuskie dywizje ustąpiły pod uderzeniem i krótko po 7 zostały odrzucone za wieś Gury. Około południa Niemcy przeszli przez główną linię oporu prawie na całej szerokości natarcia, z wyjątkiem kilku miejsc na skrzydłach.
Dolina Matz
O 10 Niemcy weszli do Ressons-sur-Matz, a o 11 opanowali drugą francuską pozycję na odcinku około 12 kilometrów, od Méry po Mareuil-la-Motte. Posuwając się doliną Matz, obeszli umocnienia na zalesionych wzgórzach masywu Lassigny, między Lassigny a Ribécourt, i zajęli płaskowyż Saint-Claude i las Thiescourt. Po południu do walki weszło sześć francuskich dywizji z odwodu, które spowolniły natarcie. Wieczorem Niemcy zatrzymali się na linii od Méry przez Belloy i Marquéglise po Vandélicourt. W centrum przeszli około 10 kilometrów, przekroczyli środkowy bieg Matz, zajęli mniej więcej jedną trzecią drugiej pozycji i posunęli się 3–5 kilometrów za nią. Wzięli ponad 8 tysięcy jeńców, a trzy francuskie dywizje były prawie wyeliminowane z walki. Prawe skrzydło natarcia, pod Montdidier, zyskało niewiele. Dalej na zachód, w sektorze francuskiej 1 Armii, stała amerykańska 1 Dywizja, która pod koniec maja zdobyła Cantigny; natarcie jej nie objęło. Przez całą noc trwał ostrzał artyleryjski.
Wieczór w sztabach
Mimo utraty terenu francuskie dowództwo nie było zaniepokojone tak jak po 27 maja. Wojska cofały się w porządku i nigdzie nie doszło do rozsypki. Fayolle przesunął bliżej frontu kolejne dywizje: jedną z 10 Armii przekazał 3 Armii, inną ściągnął spod Verdun, a jeszcze inną, z doliny Marny, postawił w gotowości. O 19.30 Pétain poprosił Focha o oddanie mu brytyjskiego XXII Korpusu. Foch odmówił, bo armie Rupprechta Bawarskiego naprzeciw Brytyjczyków nie wzięły udziału w walkach i wciąż mogły uderzyć na północy. Poprosił Haiga tylko o przesunięcie jednej dywizji tego korpusu pod Conty, na południe od Amiens. Jak zapisał w swoich wspomnieniach, natarcie Hutiera wbiło się w front francuski nowym klinem i bezpośrednio zagroziło Compiègne, ale siły grupy armii Rezerwowej wystarczały, by opanować sytuację. Tego samego dnia, według brytyjskiej historii oficjalnej, generał Duchêne, obwiniany o klęskę nad Aisne, stracił dowództwo 6 Armii na rzecz generała Jeana Degoutte’a.
Po stronie niemieckiej pierwszy dzień uznano za sukces: 18 Armia osiągnęła w centrum swój pierwszy cel. Jej natarcie miało jednak trwać jeszcze tylko kilka dni. Następnego dnia Niemcy wyszli nad Oise pod Ribécourt, ale na zachodnim skrzydle wyłomu Fayolle gromadził już odwody do kontrataku, który 11 czerwca poprowadził generał Charles Mangin.