TheGreatWar.pl
← Wszystkie bitwy

1918: Niemiecka ofensywa wiosenna

Bitwa nad Matz

Daty:
9–14 czerwca 1918
Front:
Front zachodni
Miejsce:
Kraj między Montdidier a Noyon, dolina rzeki Matz i wzgórza masywu Lassigny aż po Oise i rzekę Aronde, na północ od Compiègne, departamenty Oise i Somma (Francja)
Strony:
Wynik:
Nierozstrzygnięta, strategicznie korzystna dla Francuzów. Niemcy posunęli się w centrum o około 10–14 km i wyszli nad Oise pod Ribécourt, ale nie połączyli występów nad Sommą i Marną ani nie zagrozili Compiègne. Kontratak Mangina z 11 czerwca odebrał im część zdobyczy. Obie strony straciły po około 25–35 tysięcy ludzi.
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Francja, Niemcy, Erich Ludendorff, czołgi

Bitwa nad Matz była czwartą z wielkich niemieckich ofensyw wiosny 1918 roku i pierwszą, którą Francuzi przewidzieli co do dnia i godziny. Po zwycięstwie nad Aisne Niemcy stali nad Marną w głębokim występie, a na zachód od niego, między Montdidier a Noyon, francuski front wciąż wcinał się klinem między ten występ a drugi, utworzony w marcu nad Sommą. 9 czerwca 1918 roku niemiecka 18 Armia generała Oskara von Hutiera uderzyła na ten klin, broniony przez francuską 3 Armię generała Georges’a Humberta. Pierwszego dnia przeszła w centrum około 10 kilometrów i przekroczyła rzekę Matz, drugiego wyszła nad Oise. 11 czerwca generał Charles Mangin wykonał na jej prawe skrzydło szybki kontratak z udziałem ponad stu czołgów, a następnego dnia niemieckie naczelne dowództwo przerwało natarcie. Do Compiègne, leżącego przed bitwą około 20–25 kilometrów za frontem, Niemcy nie doszli.

Nazwa i daty

Francuzi nazywają ją bitwą nad Matz (bataille du Matz), od niewielkiej rzeczki, która spływa z masywu Lassigny i uchodzi do Oise powyżej Compiègne. Tak samo nazwała ją brytyjska komisja do spraw nazewnictwa bitew, choć Brytyjczycy walczyli w niej tylko w powietrzu, i datowała ją na 9–14 czerwca 1918 roku. Niemcy przygotowywali natarcie pod kryptonimem „Gneisenau”, od pruskiego generała z czasów wojen napoleońskich. Erich Ludendorff w swoich wspomnieniach nazywa je bitwą pod Noyon, a Amerykanie, którzy zaliczyli te dni do swoich kampanii, mówią o operacji Montdidier–Noyon i liczą ją do 13 czerwca. Koniec bitwy różnie się wyznacza. Według niemieckiej monografii, streszczonej przez brytyjską historię oficjalną, naczelne dowództwo kazało przerwać natarcie wieczorem 12 czerwca, Ludendorff pisze we wspomnieniach o 11 czerwca, a Ferdinand Foch uważał, że ofensywa stanęła 13 czerwca. Lokalne ataki i ostrzał trwały jednak do 14–15 czerwca. Daty podajemy za brytyjską komisją. Fakty i godziny podajemy za brytyjską historią oficjalną (James Edmonds, Military Operations France and Belgium 1918, tom III, 1939), która opiera się tu głównie na francuskiej historii oficjalnej i niemieckiej monografii bitwy, oraz za wspomnieniami Focha i Ludendorffa.

Tło

27 maja Niemcy rozpoczęli trzecią bitwę nad Aisne i w ciągu kilku dni doszli do Marny. Ich zachodnie skrzydło utknęło jednak pod Soissons i lasami Villers-Cotterêts, a cały występ zaopatrywała jedna linia kolejowa. Natarcie 18 Armii między Montdidier a Noyon, przewidziane od początku jako uzupełnienie ofensywy nad Aisne, miało teraz przyjść jej z pomocą. 5 czerwca naczelne dowództwo powiadomiło Hutiera, że dalsze działania 7 Armii zależą od powodzenia „Gneisenau”. 18 Armia miała jednym skokiem przejść około 8 kilometrów, obracając się wokół Montdidier, aż do dolnego biegu Matz, a jeśli się uda, dojść do linii Montdidier–Compiègne. To wyrównałoby front między występem nad Sommą, zdobytym w czasie operacji Michael, a występem nad Marną, odciągnęło kolejne odwody sprzymierzonych i otworzyło drogę do doliny Oise. Ludendorff chciał uderzyć 7 czerwca, ale na naradzie w sztabie 18 Armii przekonał się, że artyleria, przewożona w dużej części spod Chemin des Dames, nie zdąży zająć stanowisk. Natarcie przesunięto na 9 czerwca, choć traciło przez to bezpośredni związek z walkami nad Aisne.

Tym razem pośpiech zdradził Niemców. Przygotowania nie były maskowane tak starannie jak przed 27 maja i od 30 maja francuskie lotnictwo i wywiad dostrzegały wszystkie zwykłe oznaki nadchodzącego natarcia. Francuski sztab nie wiedział tylko, jakimi siłami Niemcy uderzą; liczył się nawet z czterdziestoma kilkoma dywizjami. 7 i 8 czerwca jeńcy zeznawali, że atak nastąpi najpóźniej 10 czerwca, gwałtownie wzrosła liczba niemieckich dezerterów, a w nocy z 8 na 9 czerwca jeden z nich ujawnił dokładny dzień i godzinę. Generał Philippe Pétain i dowódca grupy armii Rezerwowej generał Émile Fayolle zawczasu zgromadzili za zagrożonym odcinkiem kilka dywizji odwodowych, korpus kawalerii, cztery zgrupowania czołgów i silne lotnictwo, w tym brytyjską IX Brygadę RAF.

Najwięcej sporów budził sposób obrony. 3 Armia zajęła ten odcinek w ostatnich dniach marca, gdy francuskie posiłki zatykały lukę po rozbitej brytyjskiej 5 Armii, i przez kwiecień i maj przygotowywała go raczej jako podstawę przyszłego natarcia na Roye. Zgodnie z wytycznymi Focha, że między Oise a morzem nie wolno oddać ani skrawka ziemi, Humbert skupił się na pierwszej pozycji, a druga była jedynie zaznaczona w terenie. Dopiero na początku czerwca, pod wrażeniem klęski nad Aisne, gdzie obrona stłoczona na pierwszej linii została zmiażdżona ogniem, Pétain i Fayolle kazali mu przenieść główną linię oporu dalej w głąb, poza zasięg niemieckich moździerzy okopowych. Humbert odpowiedział, że na przeniesienie artylerii, składów i łączności na drugą pozycję potrzeba ośmiu dni. Skończyło się na kompromisie: linię oporu wyznaczono na linii redut pierwszej pozycji, średnio około 3 kilometrów od niemieckich moździerzy. W praktyce korpusy, z braku czasu i z przyzwyczajenia części dowódców, i tak trzymały blisko połowę piechoty w odległości do 2 kilometrów od pierwszej linii.

Przebieg

9 czerwca. Francuska artyleria otworzyła ogień przeciwprzygotowawczy o 23.50, kilka minut przed Niemcami. O północy ruszył niemiecki ostrzał, przygotowany podobnie jak 27 maja, ale o 40 minut dłuższy: trwał 3 godziny 20 minut. Hutier miał około 600 baterii, a Francuzi 146 baterii polowych i 161 ciężkich. Piechota ruszyła nad ranem, według francuskich relacji w różnych miejscach między 3 a 4.30, co mogło świadczyć o pospiesznie przygotowanych rozkazach. W pierwszym rzucie uderzyło kilkanaście dywizji, najgęściej w centrum, między Rollot a Thiescourt, gdzie według Focha natarło dziewięć z trzynastu. Tam francuski front pękł. Około 10 Niemcy weszli do Ressons-sur-Matz, a godzinę później opanowali drugą pozycję na odcinku około 12 kilometrów od Méry po Mareuil-la-Motte. Posuwając się doliną Matz, obeszli umocnienia na wzgórzach masywu Lassigny i zajęli płaskowyż Saint-Claude i las Thiescourt. Po południu ich natarcie spowolniło sześć francuskich dywizji odwodowych. Wieczorem Niemcy stali w centrum około 10 kilometrów od punktu wyjścia, za środkowym biegiem Matz, mieli ponad 8 tysięcy jeńców, a trzy francuskie dywizje były prawie wyeliminowane z walki. Prawe skrzydło pod Montdidier posunęło się niewiele. Wieczorem Pétain poprosił Focha o brytyjski XXII Korpus, ale generalissimus uznał, że nie może jeszcze ogołocić Brytyjczyków z odwodów, i kazał przesunąć bliżej tylko jedną dywizję.

10 czerwca. Niemcy zyskali na zachód od Matz już tylko 2–3 kilometry. Poważniejsze były wydarzenia na wschodzie: francuska 53 Dywizja cofnęła się, otwierając drogę na Ribécourt, i Niemcy wyszli nad Oise między Montmacq a Sempigny. Humbert wycofał całe prawe skrzydło na skraj lasu Laigue, by nie dać go odciąć w niewygodnym występie, a oddziały za Oise cofnęły się na stare pozycje z 1914 roku. Niemcy byli teraz około 10 kilometrów od Compiègne. Na zachodnim skrzydle wyłomu Francuzi mieli jednak gotowe odwody. Fayolle postawił je pod rozkazy Mangina, odwołanego w 1917 roku z dowództwa armii po klęsce ofensywy Nivelle’a, a teraz akurat czekającego na nowy przydział w sztabie 1 Armii. Mangin dostał pięć świeżych dywizji, z których cztery miały iść w pierwszej linii, oraz około 140 czołgów, i obiecał uderzyć nazajutrz rano, choć część jego artylerii miała dotrzeć dopiero w nocy. Foch, który po południu zastał go w Noailles na naradzie z Fayolle’em, poparł pośpiech: każdy dzień zwłoki dawał Niemcom czas na okopanie się. Rozkaz Fayolle’a kończył się słowami, że jutrzejsza operacja ma zakończyć bitwę obronną, toczoną od ponad dwóch miesięcy, i musi się udać.

11 czerwca. Po krótkim, z braku czasu „stosunkowo słabym” przygotowaniu artyleryjskim, które zaczęło się o 10.30, cztery francuskie dywizje ruszyły według brytyjskiej historii oficjalnej o 11.30, według Focha o 11, z miejscowości od Courcelles po Méry i Wacquemoulin, na wschód. Część opracowań pisze, że natarcie ruszyło bez przygotowania artyleryjskiego i dlatego zaskoczyło Niemców. Wspierały je samoloty lecące nisko nad ziemią i czołgi Schneider i Saint-Chamond, które miały ruszyć razem z piechotą, ale za nią, i dołączać do walki, gdy ją dogonią. Kryte poranną mgłą natarcie odbiło Méry i Belloy, oczyściło dolinę Aronde i wzięło ponad tysiąc jeńców i kilka dział. Między 15 a 16 stanęło pod ogniem niestłumionej niemieckiej artylerii. Na wschodzie Niemcy zajęli jeszcze lewy brzeg Matz poniżej Chevincourt, ale po południu francuskie prawe skrzydło odzyskało w dwóch miejscach trochę terenu.

12–14 czerwca. 12 czerwca o 3.30 Francuzi wznowili kontratak, ale powiódł się on tylko częściowo, na skrajnym prawym skrzydle. Tego samego dnia niemiecka 7 Armia uderzyła na południe od Aisne w stronę Compiègne (natarcie „Hammerschlag”), by pomóc 18 Armii. Według niemieckiej monografii natarcie rozbił ogień francuskiej artylerii, a wieczorem naczelne dowództwo kazało przerwać zarówno „Hammerschlag”, jak i „Gneisenau”. Foch i Pétain uzgodnili w Chantilly, że Mangin nie będzie dalej forsował natarcia, bo dywizje trzeba było oszczędzać na wypadek uderzenia nad Sommą. Dowódcy korpusów i dywizji też nie chcieli tracić ludzi w operacji, która spełniła już swój cel. 13 czerwca Francuzi przeprowadzili tylko lokalne ataki, by poprawić linię, a pojedyncze niemieckie ataki i ostrzał trwały jeszcze kilka dni.

Straty

Dokładnych zestawień strat brakuje. Często podawane szacunki mówią o około 35 tysiącach zabitych, rannych i wziętych do niewoli po stronie francuskiej i 25–30 tysiącach po stronie niemieckiej. Sam pierwszy dzień kosztował Francuzów ponad 8 tysięcy jeńców. Z 144 czołgów, które według francuskiego studium z 1938 roku wzięły udział w kontrataku 11–13 czerwca, 69, czyli prawie połowa, zostały unieruchomione albo zniszczone, a ich załogi straciły prawie 17 procent ludzi. Współpraca w powietrzu nie była szczęśliwa: zdarzało się, że brytyjscy lotnicy atakowali francuskie oddziały, a francuscy lotnicy i piechota strzelali do brytyjskich samolotów.

Znaczenie

Bitwa nad Matz pokazała, że niemiecki sposób natarcia, tak skuteczny od marca, przestał zaskakiwać. Hutier zyskał teren, ale znacznie mniej niż w marcu i maju, nie połączył występów nad Sommą i Marną i nie zagroził poważnie Compiègne ani Paryżowi. Francuska obrona, choć tylko częściowo urządzona w głąb, nie pękła tak jak nad Aisne: wojska cofały się w porządku, a odwody wchodziły do walki metodycznie. Kontratak Mangina, przygotowany w niecałą dobę i wykonany z czołgami, był zapowiedzią nowego sposobu walki i pierwszym od miesięcy francuskim natarciem, które odebrało Niemcom zdobyty teren. Francuska historia oficjalna zauważa jednak, że po trzech tygodniach walk nad Aisne i Matz armia francuska była prawie u kresu odwodów, a niemieckie naczelne dowództwo wciąż miało w ręku znaczne siły.

Ludendorff przyznał, że natarcie 18 Armii nie zmieniło położenia strategicznego. Dywizje zużyte nad Aisne i Matz pochodziły w dużej części z odwodu przeznaczonego na decydujące uderzenie we Flandrii, które trzeba było znów odłożyć. Mangin wkrótce objął 10 Armię i to on 18 lipca poprowadził kontruderzenie spod lasu Villers-Cotterêts, od którego zaczęła się druga bitwa nad Marną i zwrot wojny na zachodzie. Pamięć o bitwie nad Matz przechowuje dziś muzeum w Courcelles-Epayelles, skąd 11 czerwca wyruszyły francuskie czołgi.

Na osi czasu

(02)