- Kategoria:
- Polityka
- Data:
- 16 lipca 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Rosja, Mikołaj II, Włodzimierz Lenin, Czechosłowacy
W nocy z 16 na 17 lipca 1918 roku w piwnicy domu inżyniera Nikołaja Ipatiewa w Jekaterynburgu na Uralu bolszewicki pluton egzekucyjny zastrzelił i dobił bagnetami byłego cesarza Mikołaja II, jego żonę Aleksandrę Fiodorowną, ich pięcioro dzieci oraz czworo ludzi, którzy towarzyszyli im w niewoli. Zbrodnią kierował komendant domu Jakow Jurowski, a formalną decyzję podjęło prezydium Uralskiej Rady Obwodowej. Do miasta zbliżały się wtedy oddziały Korpusu Czechosłowackiego i rosyjskich antybolszewików, a bolszewicy nie chcieli, by Romanowowie wpadli w ich ręce. Rodzina, z której ponad trzysta lat wywodzili się władcy Rosji i która utraciła tron w marcu 1917 roku, zginęła bez sądu, a jej śmierć przez lata ukrywano. Ile w tej decyzji było inicjatywy Uralu, a ile polecenia Moskwy, historycy spierają się do dziś.
Droga do Jekaterynburga
Po abdykacji Mikołaj i jego rodzina byli więzieni w pałacu w Carskim Siole pod Piotrogrodem. W sierpniu 1917 roku Rząd Tymczasowy, obawiając się o ich bezpieczeństwo w stolicy, wywiózł ich do Tobolska na Syberii. Po przewrocie bolszewickim warunki niewoli się zaostrzyły. Na początku 1918 roku władze radzieckie rozważały pokazowy proces byłego cara w Moskwie. W kwietniu wysłany z Moskwy komisarz Wasilij Jakowlew (Miaczin) miał przewieźć więźniów dalej. Uralscy bolszewicy, którzy chcieli mieć ich u siebie i według części relacji byli gotowi zabić Mikołaja już w drodze, wymusili ostatecznie, że podróż skończyła się w Jekaterynburgu. 30 kwietnia trafili tam Mikołaj, Aleksandra i ich córka Maria, a 23 maja pozostałe dzieci: Olga, Tatiana, Anastazja i chory na hemofilię następca tronu Aleksy.
Romanowów umieszczono w zarekwirowanym domu Ipatiewa, nazwanym „Domem Specjalnego Przeznaczenia”. Otoczony wysokim podwójnym parkanem budynek był pilnowany przez czerwonogwardzistów, a więźniowie mieli niemal zupełnie odcięty kontakt ze światem. Byli poddawani rewizjom, zabierano im pieniądze i kosztowności. Poza rodziną mieszkali tam lekarz przyboczny Jewgienij Botkin, pokojówka cesarzowej Anna Diemidowa, kucharz Iwan Charitonow, kamerdyner Aleksiej Trupp i czternastoletni pomocnik kuchenny Leonid Siedniew. Kilku członków dawnej świty aresztowano wcześniej i zamordowano w czerwcu i na początku lipca.
Lato przyniosło Uralowi wojnę. Po buncie Czechosłowaków pod koniec maja wzdłuż Kolei Transsyberyjskiej upadała jedna rada bolszewicka po drugiej, a w czerwcu legioniści zajęli Omsk. W połowie czerwca w Permie miejscowi czekiści zamordowali brata cara, wielkiego księcia Michała Aleksandrowicza, a władze ogłosiły, że uciekł. Po Rosji i za granicą krążyły pogłoski, że Mikołaj również nie żyje. Moskwa je dementowała, a niemiecki poseł Wilhelm von Mirbach, zabity 6 lipca przez lewicowych eserowców, kilkakrotnie dopytywał o los cesarzowej i jej córek, które z urodzenia były niemieckimi księżniczkami.
Decyzja
4 lipca dotychczasowego komendanta domu, robotnika Aleksandra Awdiejewa, którego straży zarzucano pijaństwo i kradzieże, zastąpił Jurowski, członek kolegium uralskiej Czeki. Wymienił też wartowników na zaufanych ludzi, w tym kilku byłych jeńców i Łotyszy. Na początku lipca do Moskwy pojechał uralski komisarz wojskowy Filipp Gołoszczokin, bliski znajomy przewodniczącego Wszechrosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego Jakowa Swierdłowa. Według rosyjskiej prokuratury, która po 1993 roku prowadziła śledztwo w tej sprawie, przebywał tam mniej więcej od 4 do 10 lipca. Co dokładnie ustalono w stolicy, nie wiadomo. Według części historyków kierownictwo bolszewickie zgodziło się, by Ural sam wybrał chwilę egzekucji byłego cara, gdy wymagać tego będzie sytuacja wojskowa. Według ustaleń prokuratury mowa była tylko o losie Mikołaja, któremu Moskwa chciała wytoczyć proces, a o zabiciu jego żony, dzieci i służby z Moskwą nie uzgadniano.
Gdy Gołoszczokin wrócił, czerwoni na całym Uralu się cofali. 16 lipca on i Gieorgij Safarow wysłali przez Piotrogród telegram do Swierdłowa i Lenina: „sąd” uzgodniony z „Filippowem”, czyli z Gołoszczokinem, nie może ze względów wojskowych czekać i jeśli Moskwa jest przeciwna, ma natychmiast odpowiedzieć. Telegram dotarł do Moskwy o 21.22. Odpowiedzi w archiwach nie znaleziono, choć Jurowski twierdził później, że Gołoszczokin przekazał mu wieczorem zgodę z centrum. Tego samego dnia Lenin przygotował depeszę dla duńskiej gazety, dementującą pogłoski o śmierci cara. Nigdy jej nie wysłano. Jurowski miał już gotowy plan: wybrał wykonawców, każdemu przydzielił ofiarę, rozdał broń i zamówił ciężarówkę do wywiezienia ciał. Wieczorem z domu wyprowadzono pod pretekstem odwiedzin u stryja młodego Siedniewa. Ocalał on jako jedyny z mieszkańców domu.
Noc w piwnicy
Ciężarówka przyjechała z opóźnieniem, około wpół do drugiej w nocy. Jurowski kazał Botkinowi obudzić więźniów: w mieście jest niespokojnie i trzeba ich przenieść na dół. Po mniej więcej pół godzinie jedenaścioro ludzi zeszło do niewielkiego półpiwnicznego pokoju. Mikołaj niósł syna, który nie mógł chodzić. Na prośbę Aleksandry przyniesiono dwa krzesła, dla niej i dla Aleksego. Wtedy weszli wykonawcy, a Jurowski odczytał postanowienie, którego dokładnej treści nikt potem nie pamiętał tak samo. Według większości relacji oznajmił, że skoro krewni i stronnicy byłego cara próbują go uwolnić, Rada Uralska skazała ich na śmierć. Mikołaj zdążył tylko zapytać: „Co?”.
Strzelanina była chaotyczna. Pokój wypełnił dym prochowy i pył z tynku, kule rykoszetowały od ścian, a silnik ciężarówki pod oknami nie zagłuszył hałasu. Car i cesarzowa zginęli od razu, ale dzieci, Botkin i Diemidowa przeżyli pierwsze salwy, między innymi dlatego, że córki miały zaszyte w ubraniach kosztowności. Wykonawcy dobijali ich bagnetami i strzałami w głowę. Najdłużej żył Aleksy. Zginęło siedmioro Romanowów: Mikołaj (50 lat), Aleksandra (46), Olga (22), Tatiana (21), Maria (19), Anastazja (17) i Aleksy (13), a z nimi Botkin, Diemidowa, Charitonow i Trupp. Całość trwała, według różnych relacji, od kilku do kilkunastu minut.
Ciała wywieziono za miasto, do lasu koło wsi Koptiaki, i wrzucono do szybu opuszczonej kopalni w uroczysku Ganina Jama. Już następnego dnia, w obawie że miejsce zostanie odkryte, Jurowski kazał je wydobyć. Ciężarówka ugrzęzła w błocie na leśnej drodze i ostatecznie zwłoki, oszpecone kwasem siarkowym i częściowo spalone, zakopano w płytkich dołach na łące Porosionkow Łog. Prawie wszystkie rzeczy Romanowów spakowano i wysłano do Moskwy.
Kłamstwo o „ewakuacji”
17 lipca w południe członkowie uralskiego komitetu wykonawczego zameldowali Moskwie, że Mikołaja rozstrzelano, a rodzinę ewakuowano. Według białego śledczego Nikołaja Sokołowa wieczorem tego dnia przewodniczący Rady Uralskiej Aleksandr Biełoborodow wysłał szyfrem drugą depeszę: całą rodzinę „spotkał ten sam los co głowę”, a „oficjalnie rodzina zginie podczas ewakuacji”. 18 lipca prezydium WCIK pod przewodnictwem Swierdłowa uznało decyzję Rady Uralskiej za słuszną, a Rada Komisarzy Ludowych z Leninem na czele przyjęła ją do wiadomości. 19 lipca „Izwiestija” i „Prawda” ogłosiły, że były car został rozstrzelany z powodu zagrożenia ze strony „band czechosłowackich” i wykrycia spisku mającego go uwolnić, a jego żona i syn zostali przewiezieni w „bezpieczne miejsce”. O córkach i służbie nie wspomniano. 21 i 22 lipca wiadomość o śmierci cara podały gazety w Nowym Jorku i Londynie. Przez kolejne lata dyplomaci radzieccy zapewniali Niemców i świat, że rodzina żyje, co przez dziesięciolecia podsycało legendy o ocalonych dzieciach i działalność licznych samozwańców.
Co dalej
Następnej nocy, 17 na 18 lipca, czekiści w Ałapajewsku, około 140 km od Jekaterynburga, wrzucili do szybu kopalni siostrę carycy, wielką księżnę Elżbietę, wielkiego księcia Sergiusza Michajłowicza, trzech synów wielkiego księcia Konstantego, księcia Włodzimierza Paleja oraz dwoje ich towarzyszy, a następnie ogłosili, że uprowadziła ich nieznana banda. 25 lipca, osiem dni po mordzie, Jekaterynburg zajęli Czechosłowacy i biali. W dawnym Domu Specjalnego Przeznaczenia znaleziono podziurawioną kulami piwnicę. Śledztwo, które w 1919 roku na polecenie admirała Aleksandra Kołczaka prowadził Sokołow, ustaliło, że zginęła cała rodzina, choć ciał nie odnaleziono. Władze radzieckie przyznały to dopiero w połowie lat 20.
Szczątki w Porosionkowym Łogu odkryli w 1979 roku geolog Aleksandr Awdonin i filmowiec Gielij Riabow, ale ujawnili znalezisko dopiero w czasach pierestrojki. W 1991 roku szczątki ekshumowano, a badania DNA potwierdziły, że należą do rodziny carskiej. 17 lipca 1998 roku pochowano je w soborze Pietropawłowskim w Petersburgu. W 2007 roku nieopodal znaleziono drugi grób ze szczątkami Aleksego i jednej z sióstr, Marii lub Anastazji. W 2000 roku Rosyjski Kościół Prawosławny ogłosił rodzinę carską świętymi. W 2011 roku rosyjski Komitet Śledczy zamknął sprawę z konkluzją, że nie znaleziono dokumentu dowodzącego, że rozkaz wydali Lenin lub Swierdłow. Wielu historyków uważa jednak, że bez zgody Moskwy uralscy bolszewicy nie odważyliby się na taki krok, a pewne jest, że kierownictwo bolszewickie zbrodnię zaaprobowało i nikogo za nią nie ukarało. Na miejscu zburzonego w 1977 roku domu Ipatiewa stoi dziś Cerkiew na Krwi.