1916: Odsiecz Al-Kutu i ofensywa na Erzurum
Bitwa o Romani
- Daty:
- 4–5 sierpnia 1916
- Front:
- Bliski Wschód
- Miejsce:
- Pas wydm wokół stacji kolejowej Romani, około 35–40 km na wschód od Kanału Sueskiego, między laguną Bardawil a piaskami północnego Synaju (Egipt)
- Strony:
- Wielka Brytania, Australia i Nowa ZelandiaArchibald Murray, Herbert Lawrence, Harry ChauvelImperium Osmańskie, Niemcy i Austro-WęgryFriedrich Kress von Kressenstein
- Wynik:
- Zwycięstwo brytyjskie. Atak na Romani się załamał, a do niewoli trafiło prawie 4 tysiące żołnierzy. Kress zdołał jednak wycofać główne siły i prawie całą artylerię do Bir al-Abd, a potem do Al-Arisz.
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Imperium Osmańskie, Egipt, Australia, Nowa Zelandia
Bitwa o Romani była drugą i ostatnią poważną próbą zagrożenia Kanałowi Sueskiemu przez armię osmańską. Nocą na 4 sierpnia 1916 roku około 16 tysięcy żołnierzy osmańskich, wspartych przez niemieckie i austro-węgierskie oddziały specjalne, uderzyło pod dowództwem bawarskiego pułkownika Friedricha Kressa von Kressensteina na ufortyfikowaną pozycję brytyjską pod Romani, na północnym Synaju. Dwie brygady Australijskiej Lekkiej Kawalerii przez całą noc i ranek powstrzymywały atak na wydmach na południe od obozu, a po południu Nowozelandczycy i brytyjska jeomaneria wyparli Turków z ich najdalej wysuniętego skrzydła. Rano 5 sierpnia ponad półtora tysiąca wyczerpanych żołnierzy osmańskich poddało się na grzbiecie Wellington, a reszta wyprawy zaczęła się cofać na wschód.
Nazwa i daty
Brytyjska historia oficjalna działań w Egipcie i Palestynie (George MacMunn i Cyril Falls, Military Operations: Egypt and Palestine, t. I) nazywa starcie bitwą o Romani, od stacji kolejowej i obozu, wokół których toczyły się walki. W takim samym brzmieniu nazwa funkcjonuje w polskiej literaturze. Pierwsze strzały padły przed północą 3 sierpnia, dlatego część opracowań, w tym angielska i turecka Wikipedia, podaje daty 3–5 sierpnia. Właściwy atak zaczął się jednak już po północy, 4 sierpnia, i na tej dacie opieramy początek bitwy. Za jej koniec przyjmujemy 5 sierpnia, gdy Turcy ostatecznie opuścili pole bitwy i po walce straży tylnej pod Katią odeszli na wschód. Pościg, w tym nieudany atak na Bir al-Abd 9 sierpnia, trwał do 12 sierpnia, ale historia oficjalna opisuje go już jako osobną fazę.
Tło
Pierwszy osmański atak na kanał w lutym 1915 roku załamał się na jego brzegu. Później Brytyjczycy odsunęli obronę daleko na wschód. Od wiosny 1916 roku wojska generała Archibalda Murraya, który od marca dowodził wszystkimi siłami w Egipcie, budowały z Kantary w głąb Synaju kolej normalnotorową i wodociąg. W maju tory doszły do Romani, gdzie były studnie i gdzie zaczynał się pas wysokich, ruchomych wydm ciągnący się kilka kilometrów od morza w głąb lądu. Piechota szkockiej 52 Dywizji (Lowland) generała majora W. E. B. Smitha ufortyfikowała go linią redut, ciągnącą się od wybrzeża ku południowi. Pozycja nosiła nazwę Sekcji nr 3 obrony kanału i podlegała generałowi majorowi Herbertowi Lawrence’owi, który miał kwaterę w Kantarze.
Na Synaju nadal działał Kress von Kressenstein, który przygotował atak z 1915 roku. 23 kwietnia 1916 roku jeden z jego pułków rozbił brytyjską jeomanerię pod Katią i Oghratiną, kilkanaście kilometrów na wschód od Romani. W lipcu przez pustynię wyruszyła nowa wyprawa. Jej trzonem była osmańska 3 Dywizja Piechoty, złożona z 31, 32 i 39 Pułku, z pułkiem kawalerii na wielbłądach. Niemcy dodali formację o kryptonimie „Pasza”: kompanie karabinów maszynowych, artylerię przeciwlotniczą, baterie ciężkich dział i haubic z niemieckimi oficerami i podoficerami oraz eskadrę lotniczą, a Austro-Węgry dwie baterie haubic górskich. Według historii oficjalnej siły liczyły około 16 tysięcy ludzi na stanie żywnościowym. Cel był ograniczony: zdobyć Romani, okopać się naprzeciw Kantary i ostrzeliwać kanał z ciężkich dział.
Brytyjczycy wykryli marsz 19 lipca, gdy z samolotu dostrzeżono kolumny przeciwnika przy studniach Bir Bajud i Bir al-Abd. Przez następne dwa tygodnie Turcy posuwali się powoli, okopując każdą kolejną pozycję, bo ciężka artyleria grzęzła w piasku. 1 i 2 Brygada Australijskiej Lekkiej Kawalerii na zmianę wyjeżdżały co rano ku Katii, nękały tureckie placówki i wieczorem wracały do obozu. Sztab Murraya chciał, by przeciwnik uderzył na przygotowaną pozycję. Murray zakładał, że Kress nie rzuci głównych sił na reduty, lecz spróbuje obejść je od południa, przez wydmy za prawym skrzydłem. Generał major Harry Chauvel, dowódca Australijsko-Nowozelandzkiej Dywizji Konnej, wyznaczył więc na tym kierunku, od wysokiej wydmy Katib Gannit po kotlinę Hod el Enna, pozycję długą na około 6 kilometrów. Nie kazał jej okopywać, by nie zdradzić jej niemieckim lotnikom, ale oficerowie obu brygad dokładnie poznali teren. Australijczycy mieli zatrzymać przeciwnika, a gdy ten się zaangażuje, jeomaneria i Nowozelandczycy z tyłu, od Wzgórza 70 i Dueidaru, mieli uderzyć mu w skrzydło. Łącznie Lawrence miał pod Romani około 14 tysięcy żołnierzy i 36 dział. Z kanału podciągano 42 Dywizję z Lancashire.
Przebieg
Noc 3/4 sierpnia. Wieczorem 3 sierpnia Turcy doszli do Katii. Według historii oficjalnej szli za 2 Brygadą, wracającą z codziennego rozpoznania, i liczyli, że na jej plecach obejdą brytyjską pozycję. Regularność australijskich patroli okazała się tu słabą stroną. 1 Brygada podpułkownika J. B. Mereditha obsadziła o zmroku przygotowaną linię. Po odliczeniu koniowodnych miała, podobnie jak 2 Brygada, nie więcej niż 800 karabinów do walki pieszej. Tuż przed północą placówki zameldowały o dużych siłach przed frontem, a po godzinie ciszy wybuchła gwałtowna strzelanina na całej linii. O drugiej Turcy byli miejscami 50 metrów od Australijczyków. O 2.30 z okrzykami ruszyli na wydmę Mount Meredith w środku linii. Pierwszy szturm się załamał, ale naciskani z obu stron Australijczycy o trzeciej opuścili wzgórze, a o 3.30 dosiedli koni i cofnęli się na drugą linię.
4 sierpnia, ranek. Świt pokazał Turkom, jak słabo obsadzona jest pozycja, a Australijczykom, że przeciwnik obchodzi ich prawe skrzydło. 1 Brygada cofała się powoli, oddział za oddziałem, na grzbiet Wellington, wydmę panującą nad obozem. Około 4.30 Chauvel rzucił do walki 2 Brygadę pułkownika J. R. Roystona, ale przeciwnik dalej spychał prawe skrzydło, posuwając się doliną między grzbietem Wellington a wydmą Mount Royston, około 4 kilometrów dalej na zachód. Około siódmej ostatnie szwadrony zeszły z grzbietu. Gdy po godzinie pojawili się na nim Turcy i ostrzelali obóz, odpędził ich ogień konnych baterii z Ayr i Leicesteru. W tym samym czasie piechota osmańska zaatakowała reduty 52 Dywizji, ale ostrzał najbardziej wysuniętych umocnień, choć ciężki, nie dał wyłomu, a szturm załamał się 150 metrów przed redutą nr 4.
Najgroźniejsze było obejście od zachodu, ku linii kolejowej. Według historii oficjalnej zatrzymał je na dwie godziny szwadron Gloucestershire Hussars majora G. E. Turnera, który sam, bez rozkazów, ruszył od stacji Pelusium na piechotę widoczną na stokach Mount Royston. Atakujący byli już wtedy wyczerpani: od kilku nocy maszerowali przez wydmy, wypili wodę z manierek i szli w rosnącym upale bez nadziei na nową. Lawrence od 5.35 wysyłał do walki kolejne oddziały konne. Nowozelandzka Brygada Strzelców Konnych generała brygady Edwarda Chaytora, która miała uderzyć w tył przeciwnika, musiała zawrócić ku wydmie Canterbury Hill przed linią kolejową, bo przeciwnik zaszedł już dalej, niż zakładano.
4 sierpnia, popołudnie. Około czternastej Nowozelandczycy, wsparci przez baterię konnej artylerii z Somerset, ruszyli pieszo przez sypki piach na Mount Royston, gdzie około 2 tysięcy Turków się okopywało. O siedemnastej szwadron Gloucestershire Hussars i dwa plutony Worcestershire Yeomanry z 5 Brygady Konnej wjechały galopem na południowy grzbiet wydmy. Obrońcy nie czekali na szarżę. Z grzbietu jeomani wystrzelali konie baterii dział jucznych w kotlinie poniżej, a Turcy zaczęli się poddawać. Do osiemnastej Nowozelandczycy i jeomani, wsparci w końcu przez przybyłe koleją bataliony 127 Brygady, zajęli całą wydmę, biorąc około 500 jeńców, baterię i dwa karabiny maszynowe. Wieczorem dwa bataliony szkockiej 156 Brygady podeszły pod grzbiet Wellington, ale w ciemności zatrzymał je silny ogień. Dowódca brygady polecił im czekać do świtu i nie pozwolić przeciwnikowi wymknąć się nocą.
5 sierpnia. O świcie 8 Batalion Scottish Rifles z australijskim 7 Pułkiem Lekkiej Kawalerii i nowozelandzkim Pułkiem Wellington ruszyły na grzbiet. Według historii oficjalnej obrońcy, którzy wiedzieli już, że zostali porzuceni, wywiesili białą flagę. 864 żołnierzy poddało się samym Szkotom, a w całej okolicy grzbietu Wellington wzięto około 1500 jeńców, większość skrajnie wyczerpana i od dawna bez wody. O 6.30 Lawrence powierzył Chauvelowi dowództwo nad wszystkimi oddziałami konnymi i nakazał pościg. Konie trzeba było jednak zebrać i napoić, a piechota, która czekała na wodę i rozdział wielbłądów, ruszyła z wielkim opóźnieniem. 3 Brygada Lekkiej Kawalerii rozbiła pod Hamisah turecką osłonę lewego skrzydła, biorąc 425 jeńców i siedem karabinów maszynowych. Po południu trzy brygady australijskie i jeomaneria natarły na Katię, ale tureckiej paniki, na którą liczono, nie było. Ogień z oazy był celny, a podmokły grunt zatrzymał konie. O zmroku Chauvel odwołał natarcie. Niektóre konie nie piły od 60 godzin, a żołnierze zasypiali w siodłach. Nocą Turcy odeszli do Oghratiny.
Pościg
Kress zawczasu przygotował pozycje na drodze odwrotu i teraz to się opłaciło. 6 i 7 sierpnia jazda bezskutecznie próbowała ruszyć go spod Oghratiny, a piechota pomaszerowała na wschód w straszliwym upale. Z samej 127 Brygady po drodze padło 800 ludzi, a następnego dnia samoloty i patrole szukały na pustyni zaginionych, często majaczących z gorączki. 8 sierpnia Turcy byli już z powrotem w Bir al-Abd, skąd wyszli trzy tygodnie wcześniej. 9 sierpnia Chauvel zaatakował tę pozycję pięcioma brygadami, mającymi łącznie nie więcej niż 3 tysiące karabinów. Przeciwnik, mocniejszy w ludzi i w działa, przeszedł do kontrataków, a o 17.30 Chauvel nakazał odwrót. Kosztowało to ponad 300 zabitych i rannych. Murray telegrafował do Londynu, że turecka piechota maszeruje prawie tak szybko jak jego jazda. 12 sierpnia Bir al-Abd było puste, a Kress cofnął się przez Salmanę do Al-Arisz, zostawiając placówkę w Bir al-Mazar.
Straty
Według historii oficjalnej straty brytyjskie w bitwie i pościgu wyniosły 1130 ludzi: 202 zabitych, 882 rannych i 46 zaginionych, w większości z Australijsko-Nowozelandzkiej Dywizji Konnej. Strony osmańskiej nie da się policzyć dokładnie. Brytyjczycy wzięli prawie 4 tysiące jeńców, a także baterię górską, 9 karabinów maszynowych, 2300 karabinów, milion nabojów, około 500 wielbłądów i dwa kompletne szpitale polowe. Murray, licząc znalezionych zabitych, oceniał całkowite straty przeciwnika na 9 tysięcy. Według Ottona Limana von Sandersa, szefa niemieckiej misji wojskowej w Turcji, w ataku i odwrocie do Al-Arisz korpus stracił około jednej trzeciej stanu, co historia oficjalna przelicza na około 5500–6000 ludzi. Część opracowań podaje, że po bitwie pochowano około 1250 zabitych.
Znaczenie
Romani było wyraźnym zwycięstwem Brytyjczyków, choć niepełnym. Kress zręcznie wycofał ciężkie działa i zachował zdolną do walki armię, a historia oficjalna wylicza przyczyny: szybkość marszu Turków w piasku i upale, zmianę zadania Nowozelandczyków, którzy zamiast w tył przeciwnika uderzyli prawie czołowo, kłopoty z łącznością i wodą oraz zbyt wolny marsz piechoty, nienawykłej do pustyni i do wielbłądów. Liman von Sanders pisał, że wyprawa była za słaba, Brytyjczycy znali jej zamiary, a żołnierze dotarli do celu zupełnie wyczerpani.
Bitwa zakończyła kampanię przeciw kanałowi. W Konstantynopolu planowano potem kolejne wyprawy, ale żadnej nie podjęto. Inicjatywa przeszła na stronę brytyjską. W następnych miesiącach wojska Murraya, budując dalej kolej i wodociąg, posuwały się przez Synaj ku Al-Arisz i granicy Palestyny, a Australijsko-Nowozelandzka Dywizja Konna, która poniosła pod Romani ciężar walki, stała się trzonem sił w kampanii synajskiej i palestyńskiej.