Brytyjczycy zajmują Bismarckburg
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Afryka
- Data:
- 8 czerwca 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
8 czerwca 1916 roku kolumna podpułkownika R. E. Murraya zajęła Bismarckburg, niemiecką stację na południowo-wschodnim brzegu jeziora Tanganika, dziś Kasanga w Tanzanii, tuż przy granicy z Zambią. Obok Neu Langenburga był to jeden z dwóch głównych ośrodków niemieckiej władzy na południowo-zachodnim pograniczu Niemieckiej Afryki Wschodniej. Droga prowadziła stąd na wschód, do Neu Langenburga, a przez jezioro Niemcy mogli łączyć się statkami z Kigomą. Brytyjczycy weszli do Bismarckburga bez walki, ale ku rozczarowaniu dowództwa załoga zdążyła uciec.
Murray, oficer policji Brytyjskiej Kompanii Południowoafrykańskiej, dowodził najdalej na zachód wysuniętą z czterech kolumn brygadiera Edwarda Northeya, które pod koniec maja przekroczyły granicę z Niasy i Rodezji Północnej. Jego około 800 ludzi, głównie policjantów z Rodezji Południowej i Północnej, wyruszyło 23 maja z Abercorn, dziś Mbali, i od 25 maja oblegało niemiecki posterunek Namema. Brytyjska historia oficjalna (Hordern) pisze, że pierścień był zbyt luźny: w nocy z 2 na 3 czerwca załoga przemknęła się małymi grupami przez luki w liniach i odeszła na północ. Murray ruszył w pościg i 4 czerwca stanął w Mwazye, około 50 kilometrów dalej. Zbiegowie szli podobno na Taborę, odległą o niemal 500 kilometrów, więc Murray uznał pościg za beznadziejny i skręcił na zachód, ku Bismarckburgowi, leżącemu około 70 kilometrów od Mwazye.
Ucieczka przez jezioro
Po drodze, nad rzeką Kalambo, kolumna stoczyła drobną potyczkę. Rano 7 czerwca Murray zaczął okrążać Bismarckburg. Załoga pod dowództwem Hasslachera przez cały dzień stawiała opór. Brytyjczycy mieli 4 rannych, a porucznik E. L. Ingpen z Policji Rodezji Północnej zmarł z ran. Jeden z obecnych tam oficerów zapamiętał, że Hasslacher odrzucił wezwanie do kapitulacji, ale przysłał brytyjskim rannym zapasy ze swojego szpitala. Murray nie zdołał zamknąć dostępu do jeziora i w nocy z 7 na 8 czerwca Niemcy odpłynęli łodziami. Rankiem 8 czerwca jego żołnierze zajęli opuszczoną stację.
Ucieczki mogła zapobiec brytyjska flotylla na jeziorze, ta sama, która zimą zatopiła kanonierkę Hedwig von Wissmann. Według Horderna jej łodzie rozpoznawały Bismarckburg już o świcie 5 czerwca, ale niewiele zobaczyły, wystrzeliły w stronę stacji dwa pociski i odpłynęły. Do zajętego już miasta przypłynęły dopiero 9 czerwca. Hordern tłumaczy to brakiem łączności: Murray nie mógł uzgodnić działań z marynarzami. Pisarz Giles Foden, autor książki o wyprawie na Tanganikę, przedstawia sprawę ostrzej. Według niego dowódca flotylli, komandor porucznik Geoffrey Spicer-Simson, zobaczył przy porcie umocniony fort, zrezygnował z ataku i wycofał się na południe, do Kituty, co rozgniewało Murraya. W Bismarckburgu miało się potem okazać, że działa fortu były drewnianymi atrapami.
Zdobycz bez zwycięstwa
Northey był z tego obrotu sprawy niezadowolony. Już 4 czerwca polecił Murrayowi telegraficznie ścigać przeciwnika „ze wszystkich sił”, w razie potrzeby zostawić działa i najsłabszych ludzi, nie dawać mu wytchnienia, a do zajęcia Bismarckburga wysłać tylko oddział. 7 i 8 czerwca w jeszcze pilniejszych depeszach przypominał, że rozbicie wroga jest ważniejsze niż zajęcie stacji. Hordern przypuszcza, że rozkazy te dotarły do Murraya dopiero wtedy, gdy był już pod Bismarckburgiem, a niemiecka załoga na jego flance i tak była zagrożeniem, którego nie mógł zostawić za sobą.
Mimo zawodu skutki były wyraźne. Na początku czerwca całe pogranicze od jeziora Niasa po Tanganikę zostało oczyszczone z Niemców, a oba ich główne ośrodki, Bismarckburg i Neu Langenburg, znalazły się w rękach brytyjskich przy niewielkich stratach. 11 czerwca Northey wezwał kolumnę Murraya do Rungwe jako odwód dla swoich trzech pozostałych kolumn, które szły na północny wschód, w stronę Iringi. W Bismarckburgu i Namemie zostawiono małe załogi. Rozkaz dotarł po trzech dniach i 15 czerwca Murray wyruszył w liczący około 320 kilometrów marsz na wschód.