Dymisja rządu Vivianiego
29 października 1915 roku René Viviani złożył dymisję z funkcji premiera Francji. Był szefem rządu od 13 czerwca 1914 roku, a od 26 sierpnia 1914 roku kierował gabinetem obrony narodowej, czyli rządem tzw. świętej jedności (fr. union sacrée), do którego weszli przedstawiciele niemal wszystkich partii, z socjalistami włącznie. To on przeprowadził Francję przez pierwsze, najcięższe miesiące wojny. Jesienią 1915 roku jego rząd stracił jednak zaufanie zarówno parlamentu, jak i opinii publicznej.
Źródła różnie datują koniec tego gabinetu: część podaje 27 lub 28 października, inne 29 października. Wynika to z przebiegu kryzysu. Viviani przez kilka dni próbował przebudować rząd, 28 października wieczorem zapowiedział, że niezależnie od wszystkiego ustąpi przed posiedzeniem Izby następnego dnia, a dekrety o powołaniu nowego rządu prezydent podpisał późnym wieczorem 29 października.
Rok złych wiadomości
Na upadek gabinetu złożyło się wiele przyczyn. Druga bitwa w Szampanii i jesienna ofensywa w Artois przyniosły ogromne straty, a przełamania frontu nie dały. Parlament i prasa coraz ostrzej krytykowały ministra wojny Alexandre’a Milleranda za braki w uzbrojeniu, zły stan służby zdrowia i bezkrytyczne popieranie naczelnego wodza Joffre’a. Najdotkliwsze były jednak wydarzenia na Bałkanach. Wbrew wieloletnim zabiegom Ententy Bułgaria przyłączyła się do państw centralnych, Austro-Węgry i Niemcy uderzyły na Serbię, a Grecja odmówiła pomocy sojuszniczce. 13 października ustąpił minister spraw zagranicznych Théophile Delcassé, a Viviani sam przejął jego resort.
W czasie debaty nad polityką bałkańską w połowie października rząd uzyskał w Izbie Deputowanych wotum zaufania stosunkiem 372 do 9 głosów. Według historyków przy bardzo licznych wstrzymujących się widać było jednak wyraźnie, że poparcie topnieje. Dodatkowym ciosem okazała się podróż Milleranda do Londynu, gdzie 19 października podpisał z Brytyjczykami protokół w sprawie wyprawy do Salonik. Zostawiał on Londynowi furtkę do ponownego rozpatrzenia obietnicy wysłania wojsk. Viviani uznał to niemal za zaprzeczenie zapewnień, które wcześniej złożył w parlamencie.
Nieudana przebudowa
Premier próbował ratować się rekonstrukcją rządu. Zaproponował Millerandowi przejście do ministerstwa sprawiedliwości, ale ten odmówił przyjęcia jakiejkolwiek innej teki. Wieczorem 23 października Viviani namówił do objęcia ministerstwa wojny generała Josepha Gallieniego, gubernatora wojskowego Paryża. Dalsze rozmowy zakończyły się jednak fiaskiem. Jak zanotował prezydent Raymond Poincaré, wieczorem 25 października Viviani przyszedł do niego wraz z Aristide’em Briandem i Alexandre’em Ribotem i oświadczył, że nie zdoła stworzyć nowego gabinetu, bo poza Gallienim i admirałem Lucienem Lacaze’em wszyscy, począwszy od dyplomaty Julesa Cambona, odmówili wejścia do niego. Ribot chciał pozostać ministrem finansów, a misji utworzenia rządu podjął się Briand, wicepremier i minister sprawiedliwości.
Briand przez kilka dni prowadził trudne rozmowy, a Izba Deputowanych okazywała coraz większe zniecierpliwienie. 28 października jej posiedzenie trwało zaledwie kilka minut i zostało przerwane wśród wzburzenia. Tego wieczoru Viviani, według Poincarégo „jak osaczone zwierzę”, wybuchnął w gabinecie prezydenta gniewem na starych polityków, którzy jego zdaniem myśleli tylko o sobie. Następnego dnia złożył dymisję.
Sam Viviani nie zniknął z życia politycznego. Wszedł do nowego gabinetu Brianda jako minister sprawiedliwości i wicepremier. Briand chciał poszerzyć świętą jedność, sięgając po weteranów polityki ze wszystkich stron sceny politycznej.