TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Koniec trzeciej bitwy nad Isonzo

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front włoski
Data:
3 listopada 1915
Autor:
Natalia
Bitwa:
Trzecia bitwa nad Isonzo
Tagi:
Włochy, Austro-Węgry, Luigi Cadorna, wojna pozycyjna

Brytyjska chronologia wojny kończy trzecią bitwę nad Isonzo 3 listopada 1915 roku. Tego dnia Włosi przypuścili ostatnie wielkie szturmy na przedmoście Gorycji i Monte San Michele, które się załamały. Włoska i austro-węgierska historia oficjalna liczą bitwę o dzień dłużej, do 4 listopada. Rano tego dnia obrońcy odzyskali ostatnie okopy na wzgórzu Podgora, a wieczorem generał Luigi Cadorna kazał wstrzymać natarcia. Stąd w opracowaniach obie daty, 3 i 4 listopada.

Oslavia i Podgora

Noc z 2 na 3 listopada zaczęła się pod Gorycją od austriackiego kontrataku. Poprzedniego dnia włoska 11 Dywizja zajęła wieś Oslavia z kościołem na grzbiecie nad Soczą. Dowódca obrony przedmościa, generał Erwin Zeidler, rzucił do walki ostatni odwód, batalion dalmatyńskiego 37 Pułku Strzelców Krajowych. Do rana odbił on pierwszą linię okopów, dwa własne działa i kilkuset jeńców, a ze zdobycznych materiałów wybuchowych napełniono potem 6 tysięcy granatów ręcznych. Włoska 11 Dywizja była tak wykrwawiona, że trzeba ją było zluzować.

Dowódca włoskiego VI Korpusu, generał Luigi Capello, nie dał jednak za wygraną. Wiedział, że opinia publiczna w kraju z dnia na dzień czeka na zdobycie Gorycji, i uważał, że opór obrońców musi się wreszcie załamać. 3 listopada znów rzucił swoje dywizje na wzgórze Podgora. Walka rozpadła się na zacięte starcia pojedynczych oddziałów w błocie lejów po pociskach, rozmiękłym po kilku dniach ulew. Na zachód od wsi Grafenberg węgierski batalion 52 Pułku Piechoty odparł sześć szturmów. Przy siódmym resztki atakujących rzuciły broń i się poddały. Na szczycie Podgory wszystkie ataki się załamały, ale na południowym grzbiecie pod Lucinico włoska 12 Dywizja wdarła się w austriackie okopy i na krótko przeszła nawet za wzgórze 184. Obrońcy nie mieli już sił na zorganizowany kontratak.

Ostatnie natarcia na Krasie

Na płaskowyżu Kras w nocy na 3 listopada trzy bataliony strzelców polowych z 6 Dywizji Piechoty zaczęły luzować honwedów na północnym stoku Monte San Michele. W ciemnościach przewodnicy się zgubili i jeden z nowych batalionów wyszedł za wysuniętą pozycję prosto pod ogień włoski z trzech stron, ponosząc ciężkie straty. Austriacy porzucili wtedy ten niekorzystny występ i zajęli nową linię 50 kroków za nim. O 14.00 Włosi uderzyli na całym froncie austro-węgierskiego VII Korpusu, od Monte San Michele po wzgórza za San Martino, ale natarcie nigdzie nie doszło do austriackich okopów. Nocne próby przełamania frontu pod San Martino też się nie powiodły. Pod Monfalcone, po dwunastu dniach przerwy, włoski VII Korpus zaatakował w burzy pozycje austriackiego III Korpusu i został odparty ogniem dział i karabinów maszynowych.

4 listopada

Następnego dnia rano wyczerpane austriackie załogi na Podgorze, wspierane przez kilka baterii, krok po kroku wyparły Włochów z okopów. Gdy w południe po kilku dniach deszczu wyszło słońce, wzgórze było w rękach obrońców, a Włosi trzymali się już tylko wąskiego odcinka na zachodnim stoku. Na Krasie 17 Dywizja odparła ostatnie natarcia pod San Martino. Wieczorem Cadorna, wobec wyczerpania wojsk i ulewnych deszczów, nakazał wstrzymać ofensywę. Według włoskiej historii oficjalnej same próby przełamania pod Gorycją kosztowały około 300 oficerów i 10 tysięcy żołnierzy. Generał Svetozar Boroević, zwykle skąpy w pochwałach, dziękował potem przed oficerami w Gorycji 58 Dywizji, która w tej bitwie przewyższyła swoje wcześniejsze dokonania.

Przerwa miała być krótka. Cadorna polecił obu armiom przygotować się do szybkiego wznowienia walki i nie dawać obrońcom wytchnienia. Wyczerpane dywizje 3 Armii zaczęto zastępować świeżymi, a włoska artyleria nie przestawała strzelać. Austriacka historia oficjalna przyznaje, że nazwę „trzecia bitwa nad Isonzo” nadano pod wrażeniem tej przerwy, nie wiedząc jeszcze, że to tylko pierwsza część jesiennej ofensywy. Czwarta bitwa zaczęła się 10 listopada.