Początek trzeciej bitwy nad Isonzo
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front włoski
- Data:
- 18 października 1915
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Trzecia bitwa nad Isonzo
- Tagi:
- Włochy, Austro-Węgry, Luigi Cadorna, wojna pozycyjna
18 października 1915 roku, punktualnie w południe, włoska artyleria otworzyła ogień na całym froncie nad Soczą, od ośnieżonych szczytów masywu Krn po wybrzeże Adriatyku. Tak zaczęła się trzecia bitwa nad Isonzo, pierwsza jesienna ofensywa generała Luigiego Cadorny. Austriacka historia oficjalna pisze, że gdy nad doliną przetoczył się ten „orkan” ognia ze wszystkich kalibrów, obrońcy nie mieli już wątpliwości, że zaczęła się trzecia bitwa. Było to zarazem coś nowego na tym froncie. Piechota nie ruszyła tego dnia do wielkiego szturmu. Ostrzał miał trwać trzy dni i zniszczyć austro-węgierskie pozycje, zanim 21 października do ataku pójdą dywizje.
Jedenaście tygodni przygotowań
Od zakończenia drugiej bitwy nad Isonzo w sierpniu Włosi uzupełniali wykrwawione dywizje i gromadzili artylerię. Cadorna uznał, że wcześniejsze natarcia załamały się przede wszystkim z braku ciężkich dział i amunicji. Z twierdz w Weronie i Wenecji, z umocnień nad Tagliamento i z frontu tyrolskiego ściągnięto ciężkie baterie, nadeszły francuskie haubice i działa okrętowe. Według włoskiej historii oficjalnej, na którą powołuje się austriacka, 2 i 3 Armia oraz odwód naczelnego dowództwa miały razem 338 batalionów i 1372 działa, w tym 305 ciężkich i średnich. Inne opracowania podają około 1200–1250 dział. Do 17 października zgromadzono milion pocisków. Piechota dostała więcej karabinów maszynowych, ciężkie moździerze okopowe, stalowe hełmy i tarcze.
Paryż i Londyn naciskały na Włochów, by jak najszybciej zaatakowali i odciążyli Serbię, na którą 6 października uderzyły państwa centralne. Cadorna nie chciał jednak zaczynać, zanim zgromadzi amunicję. Liczyła się też polityka w kraju. Po pięciu miesiącach wojny zapał wyraźnie opadł, w okręgach przemysłowych wybuchały strajki, a opinia publiczna czekała na zdobycie Gorycji.
Plan i siły
Plan przewidywał, że najpierw silne skrzydła zepchną obrońców z dwóch występów frontu po obu stronach Gorycji. Na północy 2 Armia generała Pietra Frugoniego miała wyjść z przyczółka pod Plavą na wzgórza płaskowyżu Bainsizza, a na południu 3 Armia księcia Aosty zdobyć Monte San Michele i krawędź płaskowyżu Kras. Dopiero wtedy miał przyjść frontalny szturm na przedmoście Gorycji, między górą Sabotino a wzgórzem Podgora. Dalej na północy IV Korpus po raz trzeci miał atakować masyw Krn i przedmoście Tolminu.
Austro-węgierska 5 Armia generała Svetozara Boroevicia wiedziała, co się szykuje. Nasłuch radiowy, lotnicy, jeńcy i dezerterzy od początku października donosili o nowych bateriach i koncentracji wojsk. Austriacy uznali za fałszywkę podrzucony im przez poselstwo w Bernie rzekomy rozkaz włoskiej 2 Armii o wstrzymaniu natarć do wiosny. Od 14 do 17 października włoskie pułki rozpoznawały walką wysunięte pozycje 20 Dywizji Honwedu pod Monte San Michele, a 17 października po południu artyleria zaczęła ostrzeliwać przedmoście Tolminu. Nad Soczą Boroević miał 12 dywizji, czyli 137,5 batalionu, około 128 600 karabinów i 634 działa. Liczebność Włochów szacowano na 300–350 tysięcy karabinów.
Pierwszy dzień
Ogień spadał na okopy, zasieki, stanowiska odwodów, drogi dojazdowe, sztaby i baterie. Pierwszego dnia nie zdołał jeszcze zniszczyć większości osłon i przeszkód. Mocniej ucierpiał tylko wysunięty występ frontu na Krasie, ostrzeliwany z kilku stron. Po południu silne oddziały włoskie kilka razy uderzyły na wysunięte pozycje na północnym stoku Monte San Michele, a nad górną Soczą na stoki Krn i Vodil vrh. Do wieczora wszystkie te ataki odparto. Austriaccy lotnicy meldowali o bardzo ożywionym ruchu wojsk za włoskim frontem, a w nocy pod Ronziną słychać było, jak Włosi podciągają nad rzekę pontony.
Ostrzał trwał przez kolejne dwa dni, z krótką przerwą w południe 19 października. Tego samego dnia rano włoskie bombowce zrzuciły ponad sto bomb na austriackie lotnisko pod Gorycją. 20 października ciężkie moździerze zaczęły niszczyć zasieki na Sabotino i Podgorze, a obrońcy na Krasie leżeli już bez osłon w lejach po pociskach. Wielki szturm piechoty, na który czekali, nastąpił dopiero 21 października. Dlatego część opracowań liczy trzecią bitwę nad Isonzo od tego dnia. Włoska i austro-węgierska historia oficjalna liczą ją jednak od 18 października, od pierwszego wystrzału trzydniowego przygotowania artyleryjskiego.