Obrona Upington
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Afryka
- Data:
- 23 stycznia 1915
- Autor:
- Natalia
Brytyjska chronologia wojny notuje pod 23 i 24 stycznia 1915 roku obronę Upington, miasteczka nad rzeką Oranje w północnej części Prowincji Przylądkowej Związku Południowej Afryki. Według południowoafrykańskich opracowań rebelianci generałów Manie Maritza i Jana Kempa uderzyli na miasto o świcie w niedzielę 24 stycznia. Data 23 stycznia odnosi się zapewne do ich podejścia pod Upington. Był to ostatni duży bój rebelii burskiej.
Ostatnia karta rebeliantów
Gdy pod koniec 1914 roku powstanie w Oranii i Transwalu upadło, broń trzymali już tylko Maritz i Kemp, którzy schronili się na pograniczu Niemieckiej Afryki Południowo-Zachodniej. Wspierani przez Niemców, napadali stamtąd na posterunki wojsk rządowych. W grudniu i w połowie stycznia odnieśli kilka sukcesów, między innymi pod Nous, gdzie wzięli do niewoli około 130 żołnierzy. Ich położenie było jednak coraz trudniejsze. Według jednego z południowoafrykańskich opracowań Niemcy, którym samym brakowało żywności, nie chcieli przyjąć rebeliantów z powrotem do swojej kolonii. Maritz próbował podjąć rozmowy z dowódcą wojsk rządowych w Upington, pułkownikiem Jacobem van Deventerem, ale nie dostał odpowiedzi. Postanowił więc zaatakować.
Upington było dobrze znane Maritzowi. We wrześniu 1914 roku stacjonował tu ze swoimi wojskami, a na początku października wyszedł z miasta, kilka dni przed otwartym przejściem na stronę Niemców. Teraz broniły go oddziały Van Deventera, w tym artyleria polowa z Prowincji Przylądkowej (Cape Field Artillery), ustawiona na wzgórzach na północ od miasta.
Atak
Maritz i Kemp mieli około tysiąca ludzi, cztery działa otrzymane od Niemców, dwa szybkostrzelne działka pom-pom i dwa karabiny maszynowe. Główne natarcie wyszło od północnego wschodu i zaczęło się od pojedynku artyleryjskiego. Druga grupa rebeliantów podchodziła od zachodu korytem rzeki, pod osłoną ognia działek. Celny ogień obrońców nie pozwolił jednak żadnej z nich wedrzeć się do miasta. Zdesperowani Maritz i Kemp poprowadzili szarżę konną, ale artylerzyści rozbili ją ogniem z odległości około 900 metrów. Działa obrońców wystrzeliły 243 pociski, a artyleria niemiecka około 150, w większości na zabudowania miasta.
Po pięciu–sześciu godzinach walki rebelianci się wycofali. Stracili 12 zabitych, 23 rannych i 97 jeńców, z których wielu nosiło niemieckie mundury. Obrońcy mieli trzech zabitych i 22 rannych.
Koniec rebelii
Klęska pod Upington zakończyła udział rebeliantów w walkach. Maritz i Kemp podjęli z Van Deventerem rozmowy o kapitulacji. Dokument podpisano 30 stycznia, a na początku lutego, według różnych źródeł 2 lub 4 lutego, rebelianci złożyli broń. Kemp poszedł do więzienia, a Maritz z garstką zwolenników zbiegł do Niemców. Wojska Związku mogły już bez przeszkód szykować się do wojny z niemiecką kolonią.