TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Początek ofensywy w Karpatach

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front wschodni
Data:
23 stycznia 1915
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Zimowa bitwa w Karpatach
Tagi:
Austro-Węgry, Rosja, Karpaty, Przemyśl

O świcie 23 stycznia 1915 roku wojska austro-węgierskie, wspierane przez niemiecką Armię Południową, ruszyły do natarcia w Karpatach. Na froncie długim na ponad sto kilometrów, od Beskidu Niskiego po Przełęcz Wyszkowską, piechota wyszła z okopów w głęboki śnieg i na silny mróz. Tak zaczęła się zimowa bitwa w Karpatach, jedna z najkrwawszych i najbardziej wyniszczających kampanii tej wojny.

Wyścig z czasem

Ofensywę wymyślił szef austro-węgierskiego sztabu generalnego Franz Conrad von Hötzendorf. Miał dwa powody do pośpiechu. Po pierwsze, od listopada Rosjanie ponownie oblegali Przemyśl, a dowódca twierdzy, generał Hermann Kusmanek, meldował, że żywności wystarczy mu najwyżej do marca. Po drugie, rosyjskie wojska stały na grzbietach Karpat i dwukrotnie, we wrześniu i w listopadzie, schodziły już na Węgry. Kolejna inwazja mogła wstrząsnąć monarchią, a nawet skłonić neutralne Włochy i Rumunię do przystąpienia do wojny po stronie Ententy.

Zwycięstwo pod Limanową w grudniu 1914 roku nie rozwiązało tego problemu. Austro-węgierska 3 Armia nie zdołała wtedy przebić się do Przemyśla, a w ostatnich dniach roku rosyjski kontratak zepchnął ją z powrotem w góry. Conrad uznał, że twierdzę trzeba ratować przez Karpaty, najkrótszą drogą od południa, i to natychmiast, nie czekając na wiosnę.

Plan natarcia

Główne uderzenie miała wykonać 3 Armia generała Svetozara Boroevicia. Jej oddziały nacierały w zachodnich Bieszczadach w stronę Baligrodu, Leska i Sanoka, a grupa generała Sándora Szurmaya spod Przełęczy Użockiej w stronę Turki i Sambora. Na wschód od niej uderzała Armia Południowa, utworzona w styczniu z dywizji niemieckich i austro-węgierskich pod dowództwem niemieckiego generała Alexandra von Linsingena. Jej celem był Stryj, a droga prowadziła przez przełęcze Werecką i Wyszkowską. Jeszcze dalej na wschodzie, w Bukowinie, do natarcia szykowała się grupa generała Karla Pflanzera-Baltina.

Według najczęściej przytaczanych szacunków siły uderzeniowe liczyły około 175 tysięcy żołnierzy. Boroević od początku ostrzegał, że jego wojska nie są przygotowane do zimowej wojny w górach. Wielu żołnierzy nie miało ciepłych płaszczy ani butów nadających się do marszu w śniegu. Działa i wozy z zaopatrzeniem trzeba było ciągnąć po kilku oblodzonych drogach i wąskich ścieżkach.

Pierwsze dni

Natarcie zaczęło się obiecująco. Rosyjskie oddziały na przełęczach były słabsze, a austro-węgierskie kolumny w pierwszych dniach posunęły się naprzód, miejscami o kilkadziesiąt kilometrów. W pierwszych dniach w ręce Austriaków wróciła Przełęcz Użocka, którą Rosjanie zajęli na początku stycznia. Armia Południowa opanowała Przełęcz Werecką.

Szybko okazało się jednak, że Rosjanie nie zamierzają tylko się bronić. Dowódca rosyjskiego frontu południowo-zachodniego, generał Nikołaj Iwanow, sam przygotowywał ofensywę przez Karpaty na Węgry. Kilka dni wcześniej wydał rozkaz natarcia 8 Armii generała Aleksieja Brusiłowa, która około 25 stycznia uderzyła w okolicach Przełęczy Dukielskiej i Łupkowskiej. W górach zderzyły się więc dwie ofensywy. Walczono o pojedyncze grzbiety i przełęcze, w śnieżycach i przy mrozach sięgających według relacji 20–25 stopni.

Tej samej nocy, z 23 na 24 stycznia, kilkaset kilometrów dalej na wschód, w Gorganach, rosyjskie oddziały zaatakowały Rafajłową, bronioną przez 3 pułk piechoty Legionów Polskich. Legioniści odparli natarcie w nocnej bitwie pod Rafajłową.

Mróz groźniejszy niż wróg

Już po kilku dniach w meldunkach z frontu zaczęły dominować liczby odmrożonych i chorych. Żołnierze nocowali na śniegu, bez namiotów i ognia, a ranni, których nie dało się szybko znieść w dół, zamarzali. Zaopatrzenie docierało z opóźnieniem albo wcale. Austro-węgierscy oficerowie pisali o całych oddziałach, które rano znajdowano zamarznięte w miejscach postoju.

Ofensywa, która miała w kilka tygodni dotrzeć do Przemyśla, utknęła w górach. Conrad nie zrezygnował jednak z planu, a walki w Karpatach miały trwać jeszcze prawie trzy miesiące.