Ostatni nalot sterowców z ofiarami
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 12 kwietnia 1918
- Autor:
- Natalia
Wieczorem 12 kwietnia 1918 roku nad wschodnie wybrzeże Anglii nadleciało pięć sterowców niemieckiej marynarki: L 60, L 61, L 62, L 63 i L 64. Wyprawą dowodził komandor porucznik Peter Strasser, szef lotnictwa sterowcowego marynarki. Był to pierwszy niemiecki nalot na Wielką Brytanię od miesiąca i pierwszy od utworzenia Royal Air Force 1 kwietnia, które przejęło obronę powietrzną kraju. Bomby spadły tej nocy w kilku hrabstwach środkowej i północnej Anglii, od okolic Lincoln po przedmieścia Birmingham. Najwięcej ofiar było w Wigan w hrabstwie Lancashire, gdzie zginęło siedem osób. Brytyjska chronologia wojny podaje, że nalot kosztował 27 zabitych i rannych.
Brytyjska historia oficjalna wojny w powietrzu (H. A. Jones) zwraca uwagę, że sterowce latały już wtedy na wysokości do 6 tysięcy metrów i nosiły nawet po trzy tony bomb, więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Tak wysoko były prawie nieosiągalne dla dział przeciwlotniczych i samolotów, ale ich dowódcy z trudem orientowali się, gdzie są. Kapitanlejtnant Flemming na L 60 sądził, że bombarduje Leeds, a jego 34 bomby spadły na pola na południe od estuarium Humber. L 64 zrzucił bomby na wsie pod Lincoln, gdzie nie dotarło ostrzeżenie i paliły się światła, uszkadzając parowozownię i tory w Skellingthorpe. L 63 zrzucił swój ładunek na pola koło Metheringham, choć jego załoga myślała, że atakuje okolice Grimsby.
Wigan zamiast Sheffield
Najdalej na zachód dotarł L 61 kapitanlejtnanta Ehrlicha, który przeleciał nad wybrzeżem koło Withernsea około 21.30. Mimo kłopotów z silnikiem doleciał niemal do przedmieść Liverpoolu, wielkiego portu, który niemieccy lotnicy od dawna chcieli zbombardować. Ehrlich był jednak przekonany, że znajduje się nad Sheffield, i zawrócił na północ. Około 23.30 zobaczył światła Wigan. Miasto nie dostało ostrzeżenia, a piece hutnicze Wigan Coal and Iron Company płonęły pełnym ogniem. Osiem bomb spadło na przedmieście Ince, gdzie zniszczyły domy robotnicze i tory kolejowe, a piętnaście na samo Wigan, zabijając siedem osób i raniąc dwanaście. Dalej, w Aspull, cztery bomby po 300 kilogramów spadły na pole, ale wstrząs uszkodził okoliczne domy, ranił cztery osoby i wywołał pożar w browarze. Ehrlich meldował po powrocie, że atakował fabryki Sheffield.
L 62 Hauptmanna Kurta Mangera przez sześć godzin krążył nad Anglią. Zrzucił bomby w pole pod Coventry, a gdy nad Birmingham otworzyły do niego ogień działa przeciwlotnicze, zawrócił i pozbył się reszty ładunku nad Hall Green i Shirley na południu miasta. Jones przyznaje, że ponad dwie tony bomb zrzucone w pobliżu przemysłowych miast nie wyrządziły prawie żadnych szkód i że Brytyjczycy mieli dużo szczęścia. Z powodu złej pogody w powietrze wzbiło się tylko około dwudziestu pilotów obrony. Do walki doszedł jeden z nich, porucznik C. H. Noble-Campbell z 38 Dywizjonu, który ostrzelał L 62, ale sam został ranny w głowę i musiał lądować awaryjnie pod Coventry.
Wszystkie sterowce wróciły do baz. Nalot pokazał, że flota sterowców wciąż może sięgać daleko w głąb kraju, podobnie jak podczas pierwszego wielkiego nalotu na Midlands w styczniu 1916 roku. Okazał się jednak ostatnim nalotem sterowców na Wielką Brytanię, w którym zginęli ludzie na ziemi. Następną i ostatnią próbę Niemcy podjęli dopiero 5 sierpnia 1918 roku. Bomby nie wyrządziły wtedy szkód, a nad Morzem Północnym zestrzelono sterowiec L 70, na którego pokładzie zginął sam Strasser.