TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Cichy nalot

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
19 października 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
sterowce, Kaiserliche Marine, Wielka Brytania, Francja

19 października 1917 roku jedenaście sterowców niemieckiej marynarki wystartowało z baz w północnych Niemczech do nalotu na przemysłowe miasta środkowej i północnej Anglii. Były to L 41, L 44, L 45, L 46, L 47, L 49, L 50, L 52, L 53, L 54 i L 55. Dwa kolejne nie zdołały wyprowadzić się z hangarów w Nordholz z powodu bocznego wiatru. Była to jedna z największych wypraw sterowców w tej wojnie i zarazem ostatni nalot sterowców, w którym bomby spadły na Londyn. Anglicy nazwali go „cichym nalotem”.

Były to w większości sterowce tak zwane wysokościowe, odchudzone tak, by mogły latać na wysokości ponad 5000 metrów, poza zasięgiem dział i większości samolotów. Nad Morzem Północnym pogoda wydawała się spokojna. Według brytyjskiej historii oficjalnej wojny powietrznej H. A. Jonesa nad Anglią sterowce wzniosły się jednak tak wysoko, że wpadły w wichurę wiejącą z północy. Na ziemi prawie nie było ich słychać. Wielu ludzi uznało, że Niemcy wyłączyli silniki i dryfowali z wiatrem, żeby przelecieć niezauważeni. Jones zauważa, że na takiej wysokości wyłączone silniki natychmiast by zamarzły. Hałas silników zagłuszał po prostu wiatr. Do tego londyńskie działa przeciwlotnicze nie oddały ani jednego strzału, bo sterowców nikt nie dostrzegł. Stąd nazwa nalotu.

Bomba na Piccadilly

Wichura spychała sterowce na południe, a ich załogi, cierpiące z zimna i z powodu choroby wysokościowej, zwykle nie wiedziały, gdzie są. Większość bomb spadła w polu. Najwięcej szkód wyrządził L 45 kapitanlejtnanta Waldemara Kölle. Około 22.50 zrzucił bomby na Northampton, zabijając kobietę i dwoje dzieci. Załoga była pewna, że bombarduje Oksford. Potem wiatr zaniósł go nad Londyn, co, jak wspominał jeden z jego sterników, zaskoczyło samą załogę. Przed północą L 45 zrzucił na stolicę siedem bomb. Jedna wybuchła na Piccadilly Circus, przed domem towarowym Swan & Edgar. Od ogłoszenia alarmu minęło wiele czasu i ludzie wyszli już na ulice, a sterowca nikt nie widział ani nie słyszał. Zginęło tam siedem osób, a osiemnaście zostało rannych. Bomby kalibru 300 kg zabiły też dziesięć osób w Camberwell i czternaście w Hither Green. Był to pierwszy od ponad roku nalot sterowca na Londyn, po wrześniowych nalotach 1916 roku. Według Jonesa w całym nalocie zginęło 36 osób, a 55 zostało rannych.

Brytyjska obrona była bezradna. W powietrze wzbiły się 73 samoloty, ale żaden nie mógł dosięgnąć sterowców lecących na tej wysokości. Jedynie nad ujściem Medway lotnik Royal Flying Corps T. B. Pritchard ostrzelał z dołu L 45. Sterowiec umknął w górę i zawrócił na południe, a to, zdaniem Jonesa, przypieczętowało jego los.

Cztery statki nad Francją

Tylko L 54 wrócił do domu prosto przez Morze Północne. Dwa sterowce dotarły do Niemiec nad Holandią, a cztery przeleciały nad Francją i liniami frontu, przy czym L 55 został poważnie uszkodzony przy lądowaniu w Turyngii. Rankiem 20 października cztery pozostałe, L 44, L 45, L 49 i L 50, znalazły się głęboko nad Francją. L 44 kapitanlejtnanta Franza Stabberta ostrzelała około 6.15 francuska artyleria przeciwlotnicza pod Lunéville. Sterowiec spłonął i zginęła cała załoga. L 49 zmusiło do lądowania pięć francuskich myśliwców Nieuport w okolicach Bourbonne-les-Bains. Wyczerpana załoga nie zdołała go podpalić i Francuzi zdobyli nietknięty jeden z najnowszych niemieckich sterowców. Na jego wzór Amerykanie zbudowali po wojnie swój pierwszy sztywny sterowiec, Shenandoah.

L 50 próbował wylądować obok L 49. Przy przyziemieniu gondola zaczepiła o drzewa i została oderwana, a większość załogi wyskoczyła. Odciążony sterowiec poszybował w górę z czterema ludźmi na pokładzie, według części źródeł z pięcioma. Wiatr zaniósł go nad Morze Śródziemne. Ostatni raz widziano go wieczorem nad morzem w pobliżu Fréjus. L 45 o 8 rano przeleciał nad Lyonem, a około 10 z resztką paliwa próbował wylądować w korycie rzeki Buëch w pobliżu Sisteron w Prowansji. Załoga zdołała w końcu wyskoczyć, podpaliła wrak i oddała się w ręce Francuzów. Jeden z lotników wspominał, że w niespełna dobę przeleciał „z Danii na Riwierę przez Londyn i Paryż”.

Z jedenastu sterowców pięć zostało zniszczonych lub uszkodzonych. Niemal wszystko to sprawiła pogoda, a nie obrona. Jones przyznaje, że gdyby nie wichura, sterowce mogłyby bombardować bez przeszkód i bezkarnie wracać, a Brytyjczycy musieliby szybko wyposażyć całą obronę kraju w najlepsze myśliwce. Niemcy nie zrezygnowali z nalotów sterowców, ale po tej nocy Anglię nękały już głównie samoloty. Żaden niemiecki sterowiec nie zbombardował już Londynu.