TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Początek drugiej bitwy o Gazę

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
17 kwietnia 1917
Autor:
Natalia
Bitwa:
Druga bitwa o Gazę
Tagi:
Imperium Osmańskie, Wielka Brytania, Australia, czołgi

17 kwietnia 1917 roku Siły Wschodnie generała porucznika sir Charlesa Dobella po raz drugi ruszyły na Gazę. Trzy tygodnie wcześniej niemal zdobyły miasto z marszu, ale o zmroku przerwały walkę i wróciły za Wadi Ghazze. Tym razem nie było mowy o zaskoczeniu. Dobell zaplanował bitwę w dwóch etapach. Pierwszego dnia piechota miała tylko zająć przedpole miasta, grzbiety Szajch Abbas, Mansura i Es Sire, i okopać się na nich. Główny szturm na umocnienia Gazy miał przyjść później, po ostrzeliwaniu z lądu i morza. Pierwszy etap się udał: o siódmej rano linia była w rękach brytyjskich, a straty były niewielkie. Turcy nie bronili przedpola, bo czekali na główny atak w swoich nowych okopach.

Trzy tygodnie przygotowań

Po marcowej porażce generał Archibald Murray zameldował do Londynu o sukcesie, a Gabinet Wojenny zażądał od niego marszu na Jerozolimę. Najpierw jednak trzeba było zdobyć Gazę, a ta przez trzy tygodnie bardzo się zmieniła. Turcy i ich niemieccy doradcy zamienili ją w najsilniejszy punkt umocnionej linii, która biegła od morza przez miasto i wzdłuż drogi do Beer Szewy aż do Abu Hurajry, na długości około 20 kilometrów. Lotnicy brytyjscy niemal codziennie meldowali o nowych okopach i redutach, a obozy pod Tall asz-Szari’a w ciągu tygodnia urosły z 236 do 500 namiotów. Brytyjski wywiad szacował siły tureckie na 34 bataliony i około stu dział.

Brytyjczycy także się przygotowywali. 5 kwietnia kolej doszła do Dajr al-Balah, osiem kilometrów od Wadi Ghazze, i tam stanęła kwatera Sił Wschodnich. Wodę przywożono cysternami kolejowymi i pompowano rurą przez grzbiet In Seirat do zbiorników w wadi. Z Al-Arisz przyszła 74 Dywizja, złożona ze spieszonych pułków jeomanerii, i 7 kwietnia przejęła od 54 Dywizji placówki nad wadi. Przybyły brakujące działa 60-funtowe i bateria haubic oblężniczych, a także dwie nowości: osiem czołgów wczesnego typu, które wcześniej służyły do szkolenia w Anglii, i kilka tysięcy pocisków gazowych do haubic, pierwszych na tym froncie. Pogoda była jeszcze chłodna, a historia oficjalna (George MacMunn i Cyril Falls, Military Operations: Egypt and Palestine, t. I) pisze, że żołnierze otrząsnęli się już z rozczarowania po marcu.

Nie wszyscy wierzyli w plan Dobella. Obejście tureckiej linii od wschodu nie wchodziło w grę, bo na drodze do Beer Szewy nie było wody dla dużej armii, więc pozostawał atak frontalny. Australijski historyk oficjalny Henry Gullett pisze, że plan nie podobał się ani dowódcy Kolumny Pustynnej, generałowi porucznikowi sir Philipowi Chetwode’owi, ani dowódcy Australijsko-Nowozelandzkiej Dywizji Konnej, generałowi majorowi Harry’emu Chauvelowi. Według Gulletta żołnierze wyczuwali nastroje swoich dowódców i szli do bitwy bez wiary w zwycięstwo, choć zdecydowani zrobić wszystko, co możliwe.

Nocny marsz i przedpole

15 kwietnia Murray przeniósł swoją wysuniętą kwaterę do wagonu kolejowego w Chan Junus, skąd miał łączność telefoniczną z Dobellem w Dajr al-Balah. Wieczorem 16 kwietnia piechota wyszła z obozów i zeszła do przepraw przez Wadi Ghazze, a o 4.15 rano miała być gotowa do marszu. 52 Dywizja generała majora W. E. B. Smitha i 54 Dywizja tworzyły tzw. Natarcie Wschodnie pod rozkazami Smitha. Ich celem była linia od Szajch Abbas przez Mansurę do Kurd Hill na grzbiecie Es Sire. Walijska 53 Dywizja, którą po odejściu chorego generała Dallasa prowadził generał brygady S. F. Mott, przekroczyła wadi bliżej morza, na zachód od drogi z Rafah do Gazy, i wysunęła placówki w głąb wydm.

Natarcie szło po terenie dobrze znanym z marcowej bitwy i trafiało tylko na tureckie placówki. Przed frontem 52 Dywizji stał od dawna turecki posterunek w Burdżabiji, który brytyjskie patrole wypierały co noc, więc kolejny taki wypad nie zaalarmował Turków. 54 Dywizja prawie nie miała strat. Najgorzej poszło czołgom: dwa z nich ruszyły o 4.30 z 163 Brygadą wzdłuż grzbietu Szajch Abbas, a prowadzący po świcie dostał trzy trafienia z dział i wypadł z walki. Dwa czołgi przydzielone 52 Dywizji czekały w gotowości, ale nie były potrzebne. O siódmej cała wyznaczona linia była zajęta. Historia oficjalna podaje, że Natarcie Wschodnie straciło około 300 ludzi. Gullett pisze, że w samym marszu zginęło od kul snajperów tylko sześciu żołnierzy, a dalsze 150 ofiar przyniósł ostrzał w ciągu dnia.

Piechota od razu zaczęła się okopywać. Odsłonięte grzbiety były w zasięgu tureckiej artylerii spod Ali Muntar, która przez cały dzień co pewien czas ostrzeliwała okopy i przeprawy przez wadi. Historia oficjalna uznała, że oddanie tych grzbietów w marcu było słuszne, bo utrzymanie ich przez trzy tygodnie kosztowałoby więcej niż ich ponowne zdobycie.

Konnica na skrzydle

Kolumna Pustynna miała tego dnia demonstrować pod Abu Hurajrą, by Turcy nie przerzucili stamtąd wojsk do Gazy, i osłaniać prawe skrzydło 54 Dywizji. Jej obie dywizje konne po raz pierwszy od powstania miały wszystkie brygady, bo poprzedniego wieczoru dołączyły do nich australijskie 1 i 4 Brygada Lekkiej Konnicy. O drugiej w nocy Australijsko-Nowozelandzka Dywizja Konna stała pod Szallal, a Imperialna Dywizja Konna pod Tall al-Dżammi. 5 Brygada Konna przekroczyła wadi o 2.30 i przed świtem zajęła prawie bez walki turecką placówkę Chirbat Erk. Patrol jeomanerii z Worcester pod podporucznikiem R. F. M. Harveyem dotarł do drogi z Gazy do Beer Szewy między dwiema tureckimi redutami, przeciął linię telegraficzną i odciągnął ponad sto metrów drutu. Konnica rozpoznała przebieg tureckiej linii od Chirbat Sihan przez Atawineh po Abu Hurajrę, ale Turcy nie wyszli z okopów. O zmroku obie dywizje wróciły za wadi, zostawiając placówki.

Niemieckie samoloty, lepsze od brytyjskich, bombardowały konnicę. Bomba spadła na obóz zaprzęgów 2 Brygady Lekkiej Konnicy pod Szallal, zabijając sześciu żołnierzy i 17 koni.

18 kwietnia

Następny dzień był dniem przygotowań. Artyleria lądowa i okręty, francuski pancernik obrony wybrzeża Requin i dwa brytyjskie monitory, ostrzeliwały tureckie pozycje, a przez wadi przewożono amunicję i wodę. Konnica powtórzyła rozpoznanie, oszczędzając konie na następny dzień. Turcy na całym froncie zachowywali się nadzwyczaj spokojnie. Ich bierność przekonała Dobella, że nie musi się obawiać ataku na skrzydło, więc wrócił do pierwotnego planu: główne uderzenie miało pójść z Mansury i Szajch Abbas na Ali Muntar i reduty wzdłuż drogi do Beer Szewy, a 53 Dywizja miała zdobyć wydmy między Gazą a morzem. Chetwode prosił o część odwodowej 74 Dywizji do ataku na umocnienia pod Atawineh, bo sądził, że spieszona konnica sama ich nie przełamie, ale Dobell odmówił. Wieczorem wydano rozkazy do szturmu.

Gullett zauważa, że zajęcie przedpola dało Turkom dwa pełne dni na dokończenie umocnień, ustalenie stref ognia i wstrzelanie artylerii. Szturm 19 kwietnia rozbił się o te przygotowania. Mimo czołgów i gazu Brytyjczycy nie zdobyli żadnej z kluczowych pozycji i stracili ponad 6 tysięcy ludzi.