TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Koniec pierwszej bitwy o Gazę

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
27 marca 1917
Autor:
Natalia
Bitwa:
Pierwsza bitwa o Gazę
Tagi:
Imperium Osmańskie, Wielka Brytania, Australia, Nowa Zelandia

27 marca 1917 roku skończyła się pierwsza bitwa o Gazę. Poprzedniego dnia Brytyjczycy otoczyli miasto i zdobyli panujące nad nim wzgórze Ali Muntar, ale o zmroku przerwali walkę, a w nocy, wskutek nieporozumienia między generałami, walijska 53 Dywizja opuściła wszystkie zdobyte pozycje. Rano Turcy przeszli do kontrataków i odbili Ali Muntar. Po południu dowódca Sił Wschodnich, generał porucznik sir Charles Dobell, kazał wycofać całą armię za Wadi Ghazze, skąd wyruszyła dobę wcześniej. Gaza, która wieczorem 26 marca była praktycznie zdobyta, została w rękach tureckich.

Poranek

Odwrót konnicy trwał całą noc. Oddziały były rozrzucone w ciemności i przemieszane, niektóre pułki miały do swoich koni kilka kilometrów, a trzeba było jeszcze zebrać rannych. Do świtu Turcy nie przeszkadzali. Dopiero o 5.30 duże siły tureckie natarły na australijską 3 Brygadę Lekkiej Konnicy przy drodze do Beer Szewy. Odwrót brygady osłonił 7 Patrol Lekkich Samochodów, nowozelandzkiego porucznika W. H. P. McKenziego, który przenocował niedaleko Ali Muntar. Jego załogi ustawiały samochody na kolejnych grzbietach i z pięciu karabinów maszynowych ostrzeliwały nadchodzących z odległości nieco ponad kilometra. McKenzie zapisał w dzienniku, że była to „najlepsza zabawa ich życia”. Wkrótce po świcie cała konnica była za wadi.

Dopiero o piątej rano generał porucznik sir Philip Chetwode, dowódca Kolumny Pustynnej, zrozumiał, że 53 Dywizja oddała w nocy całą pozycję, a nie tylko cofnęła skrzydło. Kazał natychmiast sprawdzić, czy Turcy wrócili na wzgórza. Brytyjska historia oficjalna (George MacMunn i Cyril Falls, Military Operations: Egypt and Palestine, t. I) nazywa to ciężką próbą dla żołnierzy, którzy od ponad 36 godzin nie odpoczywali, zdobyli pozycję i zostali z niej wycofani. Ali Muntar i Green Hill stały jednak puste. Kompania 7 Batalionu Pułku Essex zajęła z powrotem Ali Muntar, a dwie kolejne Green Hill. O 5.40 Turcy wysadzili w Gazie radiostację, przez którą major Tiller przez całą noc słał do Friedricha Kressa von Kressensteina rozpaczliwe meldunki. Kress obiecywał mu, że o świcie nadejdą 3 i 16 Dywizja, i słowa dotrzymał.

Utrata Ali Muntar

Pierwszy turecki kontratak był słaby i Essex szybko odzyskali chwilowo stracone okopy. Groźniejsze było to, co działo się na prawym skrzydle. W nocy 54 Dywizja zeszła z grzbietu Szajch Abbas, by zbliżyć się do 53 Dywizji, a teraz zajęli go Turcy, którzy rano zaatakowali australijską konnicę. Ich artyleria ostrzeliwała z grzbietu tyły Walijczyków: odwody, punkty opatrunkowe i wielbłądy z zaopatrzeniem. O 8.00 Dobell przejął bezpośrednie dowództwo nad 53 Dywizją. Jej dowódca, generał major Alister Dallas, meldował o 9.15, że jeśli obie dywizje mają się utrzymać, trzeba wyprzeć Turków z Szajch Abbas, najlepiej konnicą, bo piechota z odwodowej 52 Dywizji byłaby za wolna.

Zanim Dobell zdecydował, o 9.30 Turcy uderzyli mocno na Ali Muntar i odbili wzgórze. Załoga poniosła ciężkie straty i cofnęła się na Green Hill, a dwa bataliony z Essex, niemal okrążone, z trudem się wycofały. Dallas wyprostował linię i ściągnął ją w pół drogi między Ali Muntar a Esz-Szeluf na grzbiecie Es Sire. Około jedenastej generał brygady Guy Dawnay ze sztabu Sił Wschodnich zapytał go, czy obie dywizje mogą się utrzymać trzy, cztery dni. Dallas odpowiedział, że jego żołnierze dadzą sobie radę, ale pozycja jest zła, dopóki Turcy trzymają Szajch Abbas, a za dnia nie da się nic przewieźć przez wadi, bo drogi są pod ogniem. Mimo to egipscy poganiacze z Korpusu Transportu Wielbłądziego przez cały ranek donosili tym korytarzem żywność, wodę i amunicję. Historia oficjalna chwali ich spokój i oddanie.

Odwrót

Dobell przyznał Dallasowi rację. Nie chciał rzucać do walki 52 Dywizji, bo przegrupowanie trwałoby długo, a dowiezienie zaopatrzenia, zwłaszcza wody, uważał za niewykonalne. Przez telefon opisał sytuację generałowi Archibaldowi Murrayowi, który czekał w wagonie kolejowym w Al-Arisz, i Murray z żalem przyznał, że trzeba przerwać walkę. O 16.30 Dobell kazał 53 i 54 Dywizji wycofać się za Wadi Ghazze. Odwrót ruszył o siódmej wieczorem pod osłoną dwóch brygad. Ostatni turecki atak na brygadę z Essex odparto bez trudu. Turcy nie przeszkadzali i przed czwartą rano 28 marca obie dywizje były już za wadi. Tego dnia zaczął wiać chamsin, gorący wiatr z pustyni, wcześniej niż zwykle, i spragnieni, wyczerpani żołnierze bardzo cierpieli od upału.

Kress chciał iść za Brytyjczykami i przejść do natarcia, ale Dżemal Pasza, dowódca osmańskiej 4 Armii, mu tego zabronił. Kress przyznał później, że Dżemal miał rację.

Bilans i meldunki

Według zestawienia sporządzonego w połowie kwietnia Brytyjczycy stracili 3967 ludzi: 523 zabitych i zmarłych z ran, 2932 rannych i 512 zaginionych, z których 246 trafiło do niewoli. Prawie wszystkie straty poniosła 53 Dywizja i dołączona do niej 161 Brygada. Brytyjczycy wzięli 837 jeńców, wśród nich dowódca 53 Dywizji ze sztabem. Według tureckiego sztabu generalnego straty strony osmańskiej, z Niemcami i Austriakami, wyniosły 2447 ludzi, choć część zestawień podaje mniej, około 1700.

28 marca Murray zameldował do Londynu, że jego wojska posunęły się o 15 mil, do Wadi Ghazze, aby osłonić budowę kolei, przez dwa dni toczyły ciężkie walki z około 20 tysiącami nieprzyjaciół, zadały im 6–7 tysięcy strat i wzięły 900 jeńców, a wszyscy żołnierze spisali się wspaniale. Nie napisał, że Gazy nie zdobyto. Historia oficjalna ocenia, że Murray nieświadomie umniejszył rozmiary niepowodzenia. Londyn odebrał jego depeszę jako wiadomość o zwycięstwie i w ciągu kilku dni zażądał od niego marszu na Jerozolimę. Kolejny, starannie przygotowany atak na Gazę zakończył się w kwietniu jeszcze większą porażką.