- Kategoria:
- Polityka
- Data:
- 30 marca 1917
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Polska, Rosja, Królestwo Polskie, rewolucja lutowa
30 marca 1917 roku (17 marca według kalendarza juliańskiego) urzędowy dziennik rosyjskiego Rządu Tymczasowego opublikował odezwę zaczynającą się od słowa „Polacy”. Rosja, która od półtora wieku panowała nad większą częścią ziem polskich, po raz pierwszy oficjalnie uznała prawo Polaków do niepodległego państwa, utworzonego „ze wszystkich ziem zamieszkanych w większości przez naród polski”. Państwo to miało być jednak połączone z Rosją „wolnym sojuszem wojskowym”, a zmiany granic Rosji, potrzebne do jego utworzenia, miało zatwierdzić rosyjskie Zgromadzenie Ustawodawcze. Odezwa była najważniejszym aktem w sprawie polskiej od manifestu dwóch cesarzy z listopada 1916 roku i odpowiedzią na niego ze strony nowej, porewolucyjnej Rosji.
Dwie daty
Rząd przyjął tekst dzień wcześniej. Na posiedzeniu, które rozpoczęło się 29 marca (16 marca st. st.) o godzinie 22, minister spraw zagranicznych Pawieł Milukow przedstawił projekt odezwy, a obecni ministrowie z premierem, księciem Gieorgijem Lwowem, postanowili ją ogłosić. Następnego dnia ukazała się w „Wiestniku Wriemiennogo Prawitielstwa”, z podpisami wszystkich członków rządu. Dlatego w polskich opracowaniach odezwa nosi datę 29 lub 30 marca: pierwsza oznacza dzień uchwalenia, druga dzień ogłoszenia.
Rząd nie działał w próżni. Trzy dni wcześniej, 27 marca, Rada Piotrogrodzka w krótkiej odezwie uznała prawo Polski do całkowitej niepodległości, bez żadnych warunków. Ministrowie od połowy marca dzielili władzę z Radą i jej odezwa wywierała na nich presję. Według części rosyjskich historyków bezpośrednio wpłynęła na decyzję rządu. Liczyli się też z opinią sojuszników. Prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson w styczniu opowiedział się w Senacie za zjednoczoną i niepodległą Polską, a polscy politycy w Piotrogrodzie mieli w nowym rządzie znajomych. Moskiewski adwokat Aleksander Lednicki, poseł do pierwszej Dumy, był jednym z założycieli partii kadetów, z której wywodziło się kilku ministrów z Milukowem na czele, a w 1916 roku należał do piotrogrodzkiego Koła Przyjaciół Niepodległości Polski. Po rewolucji lutowej polskie środowiska w Rosji czekały na jasną deklarację. Autorstwo tekstu przypisuje się Milukowowi, przywódcy kadetów i zarazem zwolennikowi przyłączenia do Rosji Konstantynopola i cieśnin.
Co obiecywała odezwa
Odezwa zaczynała się od rozliczenia z przeszłością. Stary porządek państwowy Rosji, „źródło naszego i waszego zniewolenia i rozdarcia”, został obalony na zawsze, a wolna Rosja w osobie Rządu Tymczasowego „spieszy z braterskim pozdrowieniem”. Dawna władza dawała Polakom „obłudne obietnice”, które mogła, ale nie chciała spełnić. Państwa centralne wykorzystały jej błędy, by zająć i spustoszyć kraj, i dały Polakom „złudne prawa państwowe”, w dodatku nie całemu narodowi, a tylko jednej części Polski, czasowo zajętej przez wroga. Tą ceną chciały kupić krew narodu, który nigdy nie walczył w obronie despotyzmu. „Nie pójdzie i teraz polska armia walczyć o sprawę ucisku wolności, o rozdarcie swojej ojczyzny pod komendą swego odwiecznego wroga” – zapewniał rząd.
Najważniejszy fragment brzmiał: „Wierny umowom z sojusznikami, wierny wspólnemu z nimi planowi walki z wojującym germanizmem, Rząd Tymczasowy uważa utworzenie niepodległego państwa polskiego, złożonego ze wszystkich ziem zamieszkanych w większości przez naród polski, za pewną rękojmię trwałego pokoju w przyszłej odnowionej Europie. Połączone z Rosją wolnym sojuszem wojskowym, państwo polskie będzie mocnym przedmurzem przeciw naporowi państw centralnych na Słowiańszczyznę”. Ustrój Polski miał określić sam wyzwolony i zjednoczony naród polski, przez konstytuantę zwołaną do stolicy Polski i wybraną w głosowaniu powszechnym. Rząd wyrażał nadzieję, że narody związane z Polską wiekami wspólnego życia otrzymają przy tym trwałe gwarancje swojego bytu obywatelskiego i narodowego.
Ostatnie słowo w sprawie granic Rosja zostawiała sobie. Wszechrosyjskie Zgromadzenie Ustawodawcze miało „ostatecznie przypieczętować nowy braterski związek” i wyrazić zgodę na te zmiany terytorium państwa rosyjskiego, które są potrzebne do utworzenia wolnej Polski ze wszystkich trzech jej obecnie rozdzielonych części. Odezwa kończyła się wezwaniem do Polaków, by przyjęli „braterską rękę” wolnej Rosji, i starym hasłem: „Naprzód do walki, ramię przy ramieniu i ręka w rękę, za naszą i waszą wolność”.
Akt 5 listopada i odezwa marcowa
Porównanie z manifestem cesarzy Niemiec i Austro-Węgier narzucało się samo, zwłaszcza że odezwa wprost nawiązywała do niemieckich „złudnych praw państwowych”. Akt 5 listopada zapowiadał państwo „samodzielne”, a nie niepodległe, bez króla, rządu i granic, i tylko z ziem odebranych Rosji. Odezwa marcowa mówiła wprost o niepodległości i o zjednoczeniu wszystkich trzech zaborów, a więc także ziem polskich w Niemczech i Austro-Węgrzech. Rosja zrzekała się przy tym tego, co carska dyplomacja uważała za oczywiste. Jeszcze w grudniu 1916 roku car Mikołaj II pisał o wolnej Polsce, ale wszyscy rozumieli, że chodzi o Polskę pod jego berłem.
Zastrzeżenia były jednak poważne. Sojusz wojskowy z Rosją nazwano „wolnym”, ale był warunkiem z góry wpisanym w akt założycielski nowego państwa. Formuła o ziemiach „zamieszkanych w większości przez naród polski” pomijała ziemie dawnej Rzeczypospolitej na wschodzie, w których Polacy nie stanowili większości, a decyzję o granicach oddawała rosyjskiej konstytuancie. Obie odezwy miały też wspólną słabość: dotyczyły ziem, których ich autorzy nie kontrolowali. Królestwo Polskie od 1915 roku okupowały wojska niemieckie i austro-węgierskie, a obietnica Rosji mogła się spełnić tylko po zwycięstwie Ententy.
Komisja Likwidacyjna
Za słowami poszły pierwsze decyzje praktyczne. W tych samych dniach Rząd Tymczasowy powołał Komisję Likwidacyjną do spraw Królestwa Polskiego, na której czele stanął Lednicki. W opracowaniach podaje się różne daty jej utworzenia, z końca marca. Komisja miała zlikwidować pozostałości rosyjskiej administracji Królestwa, które ewakuowano w głąb Rosji w 1915 roku, przygotować materiały do rozliczeń majątkowych między Polską a Rosją i opiekować się polskim mieniem, uchodźcami i jeńcami. Zasiadali w niej polscy posłowie do Dumy, przedstawiciele polskich organizacji w Rosji i urzędnicy rosyjskich ministerstw. Jej przewodniczący miał uprawnienia ministra. W praktyce komisja stała się pierwszym oficjalnym przedstawicielstwem polskich interesów przy rządzie rosyjskim, choć szybko podzieliły ją spory między zwolennikami Lednickiego a narodowymi demokratami.
Reakcje
W Rosji przebywało wtedy, według szacunków, około trzech milionów Polaków: uchodźców z 1915 roku, robotników, urzędników i żołnierzy armii rosyjskiej. W ich środowiskach odezwę powitano z entuzjazmem. Dla polityków, którzy od początku wojny wiązali sprawę polską z Rosją i Ententą, był to dowód, że ta droga prowadzi do celu. Przywódca tego obozu, Roman Dmowski, działał wtedy w Londynie. W marcu, jeszcze przed ogłoszeniem odezwy, przedstawił brytyjskiemu ministerstwu spraw zagranicznych memoriał o odbudowie silnej Polski ze wszystkich trzech zaborów jako zapory przeciw Niemcom. Dopóki Rosja traktowała sprawę polską jako swoją sprawę wewnętrzną, sojusznicy unikali jej poruszania. Odezwa marcowa zdjęła z nich to ograniczenie.
Rządy Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch przyjęły deklarację z zadowoleniem i dały temu wyraz w notach do rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych. Według historyków w Londynie i Paryżu patrzono jednak z rezerwą na sojusz wojskowy, który ograniczał suwerenność przyszłej Polski. Przez wiele miesięcy mocarstwa zachodnie, dbając o jedność z Rosją, nie wychodziły w swoich deklaracjach politycznych poza jej marcową formułę.
W okupowanej Warszawie odezwa oznaczała, że obie strony wojny obiecują Polakom państwo, a Rosja obiecuje więcej niż okupanci. Tymczasowa Rada Stanu, powołana przez okupantów, odpowiedziała dopiero 6 kwietnia. Oświadczyła, że odezwa nie rozstrzygnęła odwiecznego polsko-rosyjskiego sporu o rozległe ziemie leżące między etnograficzną Polską a Rosją, i stanowczo odrzuciła pomysł, by rozstrzygała go jednostronnie rosyjska konstytuanta. Los tych ziem miał zależeć od interesów niepodległej Polski i od woli zamieszkujących je ludów. Historycy różnie oceniają ton tej odpowiedzi: według jednych Rada przyjęła samą rosyjską deklarację z zadowoleniem, według innych zbagatelizowała ją, skoro Rosja nie władała już ziemiami Królestwa. Dla Józefa Piłsudskiego, członka Rady, rewolucja w Rosji i rosyjska deklaracja znaczyły jeszcze więcej. Według jego biografów uznał, że carska Rosja, główny przeciwnik w jego dotychczasowych rachubach, przestała zagrażać sprawie polskiej, i coraz wyraźniej za główną przeszkodę uważał teraz Niemcy, które chciały polskiego wojska bez polskiej władzy. Latem 1917 roku doprowadziło to do zerwania z okupantami.
Znaczenie
Odezwa Rządu Tymczasowego nie dała Polakom ani jednego żołnierza, urzędu czy kilometra ziemi. Miała jednak ogromne znaczenie polityczne. Mocarstwo, które od rozbiorów najbardziej upierało się, że sprawa polska jest jego sprawą wewnętrzną, samo uznało prawo Polski do niepodległości. Sprawa polska stała się sprawą całej koalicji, a zachodni sojusznicy mogli odtąd otwarcie mówić o niepodległej Polsce, nie urażając Rosji. Spór o granice wschodnie, zapowiedziany w odezwie, wrócił po wojnie z całą siłą. Sama Rosja w ciągu roku przestała być sojusznikiem Ententy, ale jej marcowej deklaracji nie dało się już cofnąć.