TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Koniec drugiej bitwy o Gazę

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
19 kwietnia 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Druga bitwa o Gazę
Tagi:
Imperium Osmańskie, Wielka Brytania, czołgi, broń chemiczna

19 kwietnia 1917 roku wojska brytyjskie, australijskie i nowozelandzkie ruszyły do głównego szturmu na Gazę. Dwa dni wcześniej zajęły bez większych strat przedpole miasta. Teraz trzy dywizje piechoty, wsparte ogniem okrętów, siedmioma czołgami i pociskami gazowymi, miały zdobyć wzgórze Ali Muntar i reduty wzdłuż drogi do Beer Szewy, a spieszona konnica związać Turków na skrzydle. Przez cały dzień piechota i konnica szły po nagich stokach pod ogniem tureckiej artylerii i karabinów maszynowych. W kilku miejscach wdarły się do tureckich okopów, ale nigdzie się nie utrzymały. Wieczorem generał porucznik sir Charles Dobell uznał, że dalszy atak nie ma sensu. Brytyjczycy stracili ponad 6 tysięcy ludzi, Turcy około 2 tysięcy.

Ostrzał

O 5.30 zaczęło się dwugodzinne ostrzeliwanie. Francuski pancernik obrony wybrzeża Requin strzelał do Ali Muntar, a dwa brytyjskie monitory do sąsiednich umocnień. Haubice polowe przez pierwsze 40 minut wystrzeliwały pociski gazowe, pierwsze na froncie palestyńskim, na stanowiska tureckich baterii i zalesiony teren na zachód od Ali Muntar. Brakowało jednak dział i amunicji. Na 60-funtowe działa i ciężkie haubice przypadało po kilkaset pocisków, a baterii polowych nie starczyło, by pokryć cały front. Lotnikom, którzy mieli kierować ogniem, przeszkadzały chmury, mgiełka i pył wzbijany przez wybuchy. Szybko się okazało, że ostrzał, także gazowy, nie uciszył tureckiej artylerii. Dowódca frontu, bawarski pułkownik Friedrich Kress von Kressenstein, pisał później, że ogień okrętów miał pewien skutek moralny, ale niewiele zniszczył.

Szturm

O 7.15 ruszyła walijska 53 Dywizja nad morzem, a o 7.30 cała reszta linii. Szkocka 52 Dywizja szła wąskim grzbietem Es Sire. O 8.15 zajęła Lee’s Hill, ale dalej, na Outpost Hill, utknęła pod ogniem karabinów maszynowych. Jeden z czołgów wjechał na turecki szaniec na szczycie i siał popłoch w okopach, ale trafiony kilkoma pociskami spłonął. Piechota zdobyła szaniec, straciła go, w południe odbiła w walce wręcz pod wodzą majora W. T. Forresta, który zginął na przedpiersiu, i trzymała go do wieczora bez łączności z tyłami. O 18.20 zeszło z niego 70 ocalałych.

Najciężej walczyła 54 Dywizja ze wschodniej Anglii, która szła po zupełnie płaskim, otwartym terenie, wśród dojrzewającego jęczmienia i czerwonych maków. Na jej prawym skrzydle, obok 5 Batalionu Pułku Norfolk, szli australijscy żołnierze 1 Batalionu Imperialnej Brygady Wielbłądziej. Gullett opisał, jak prowadził ich czołg, nazwany przez załogę „Nutty”. Gdy tylko się pokazał, ogień wszystkich tureckich dział w zasięgu skupił się na nim i na piechocie idącej w jego śladzie. Czołg dojechał jednak, rozgrzany i dymiący, przez druty do środka reduty, gdzie spłonął trafiony kolejnymi pociskami. Za nim wdarło się około trzydziestu Australijczyków kapitana A. E. G. Campbella i około dwudziestu Anglików. Według Gulletta około 600 Turków w reducie wpadło w panikę i uciekło do głównej linii. Garstka zdobywców trzymała redutę ponad dwie godziny pod ogniem artylerii i karabinów maszynowych, aż prawie wszyscy zostali zabici lub ranni. Z kompanii Campbella, która rano liczyła 102 ludzi, cało wyszło pięciu.

Dalej na prawo australijscy żołnierze Brygady Wielbłądziej przekroczyli drogę do Beer Szewy i zajęli dwa pagórki, nazwane Jack i Jill. Był to najdalszy punkt, do którego doszli tego dnia Brytyjczycy, ale i stamtąd trzeba było zejść. Pułki australijskiej Lekkiej Konnicy i brytyjskiej jeomanerii nacierały pieszo na reduty pod Atawineh, ale utknęły kilkaset metrów przed nimi. Oficer sztabu 4 Brygady wspominał, że wszystko szło dobrze, gdy nagle całość „po prostu rozpuściła się od strat”. Śmiertelnie ranny został dowódca australijskiego 12 Pułku, podpułkownik H. McIntosh. O 14.00 Turcy kontratakowali na całym froncie konnicy i zepchnęli dwie australijskie brygady. Lukę zamknęła dopiero 6 Brygada Konna, która przybyła galopem w ostatniej chwili.

Decyzja

Po południu było już jasne, że szturm się nie powiódł. Walijczycy zdobyli tylko wielką wydmę zwaną grzbietem Samsona, a 54 Dywizja, która straciła blisko 3 tysiące ludzi, o 15.00 dostała rozkaz, by stanąć w miejscu. Dowódca odwodowej 157 Brygady mógł ruszyć dopiero o szesnastej, a generał major W. E. B. Smith uznał, że atak o tej porze nic nie da. O 16.40 Siły Wschodnie kazały przerwać natarcie i okopać się. Generał Archibald Murray, który śledził bitwę z wagonu kolejowego w Chan Junus, o 16.00 zażądał, by zdobyty teren utrzymać za wszelką cenę, a o świcie 20 kwietnia wznowić atak na Ali Muntar pod osłoną skupionego ognia artylerii. Murray uważał później, że gdyby Dobell rzucił do walki odwody, może zdobyłby klucz pozycji, ale kosztem kolejnych 5–6 tysięcy ludzi.

Wieczorem Dobell wysłuchał dowódców dywizji. Dowiedział się, jaki jest stan wojsk, że amunicji jest mało, a straty sięgają 6 tysięcy ludzi. W nocy poprosił Murraya o odwołanie porannego ataku, a dowódca Kolumny Pustynnej, generał porucznik sir Philip Chetwode, i wszyscy dowódcy dywizji podzielali jego zdanie. Murray niechętnie się zgodził. Piechota okopała się na zajętej linii. 53 Dywizja utrzymała grzbiet Samsona i Szajch Adżlin nad morzem, 52 Dywizja stała u stóp Outpost Hill, a 54 Dywizja wycofała się z odsłoniętego pola pod Szajch Abbas.

Bilans

Według brytyjskiej historii oficjalnej (George MacMunn i Cyril Falls, Military Operations: Egypt and Palestine, t. I) od 17 do 20 kwietnia Brytyjczycy stracili 6444 ludzi, w tym 509 zabitych, 4359 rannych i 1576 zaginionych, z których większość zginęła na przedpolu tureckich okopów. Najwięcej, 2870, straciła 54 Dywizja. Dobell w raporcie podał 5900 ludzi, a Murray „około 7 tysięcy”. Według tureckiego sztabu historycznego strona osmańska straciła 2013 ludzi. Czołgi zawiodły: rozrzucone pojedynczo po froncie, ściągały na siebie ogień, a kilka z nich spłonęło lub utknęło. Historia oficjalna pisze o „czarnym dniu” i uporczywym natarciu na niedokładnie rozpoznane okopy, bez dostatecznego wsparcia artylerii, przeciw tureckiej piechocie, która świetnie broniła przygotowanych pozycji.

20 kwietnia Turcy nie przeszli do ogólnego kontrataku. Brytyjscy lotnicy rozproszyli bombami koncentrację piechoty i kawalerii pod Abu Hurajrą. Tego dnia skończyły się marzenia o szybkim marszu na Jerozolimę. 21 kwietnia Murray odesłał Dobella do Anglii, tłumacząc to jego zdrowiem, i oddał dowództwo Sił Wschodnich Chetwode’owi. Kolumnę Pustynną objął Australijczyk Harry Chauvel. Pod Gazą zaczęła się wojna okopowa, która miała potrwać pół roku. W czerwcu sam Murray stracił dowództwo na rzecz generała Edmunda Allenby’ego.