TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Początek trzeciej bitwy o Gazę

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
27 października 1917
Autor:
Natalia
Bitwa:
Trzecia bitwa o Gazę
Tagi:
Imperium Osmańskie, Wielka Brytania, Erich von Falkenhayn, wywiad

27 października 1917 roku działa brytyjskiego XXI Korpusu otworzyły ogień na tureckie umocnienia Gazy. Front pod miastem stał od pół roku, od klęski w kwietniu, a ostrzał zapowiadał, że Brytyjczycy znów będą szturmować to samo miejsce. Taki właśnie był zamiar generała sir Edmunda Allenby’ego. Ostrzał Gazy miał przykuć uwagę Turków, podczas gdy większość jego wojska szła nocami kilkadziesiąt kilometrów na wschód, ku Beer Szewie. Tego samego ranka Turcy uderzyli na brytyjskie placówki między tymi dwoma skrzydłami. Według brytyjskiej historii oficjalnej (Cyril Falls, Military Operations: Egypt and Palestine, t. II) od tego dnia liczy się trzecia bitwa o Gazę, która trwała do 7 listopada.

Plan Allenby’ego

Allenby wydał rozkazy do natarcia 22 października. Oparł je na ocenie sytuacji, którą latem przygotowali generał porucznik sir Philip Chetwode i jego szef sztabu, generał brygady Guy Dawnay. Gaza, otoczona okopami, zasiekami i redutami, była najsilniejszym punktem tureckiej linii, Beer Szewa zaś osamotnioną twierdzą na jej lewym końcu, kilkanaście kilometrów od najbliższych umocnień. XX Korpus Chetwode’a i Pustynny Korpus Konny generała porucznika sir Harry’ego Chauvela miały zdobyć Beer Szewę w ciągu jednego dnia, zanim Turcy zniszczą jej studnie, a potem skręcić na północny zachód i zwinąć turecką linię od flanki. XXI Korpus generała porucznika Edwarda Bulfina miał zacząć ostrzał Gazy cztery dni przed atakiem na Beer Szewę, wyznaczonym na 31 października, i stopniowo go nasilać, a w odpowiedniej chwili zaatakować zachodnie umocnienia miasta, by związać tureckie odwody.

Przez cały październik Brytyjczycy robili wszystko, by Turcy uwierzyli, że główny cios spadnie na Gazę. 10 października oficer sztabu Allenby’ego, zwykle utożsamiany z majorem Richardem Meinertzhagenem z wywiadu, wyjechał na ziemię niczyją pod El Girheir i, ścigany przez turecki patrol, zgubił zakrwawiony chlebak z fałszywymi dokumentami. Wynikało z nich, że Brytyjczycy uderzą na Gazę i wysadzą desant na wybrzeżu, a pod Beer Szewą przeprowadzą tylko pozorny atak konnicy. Historia oficjalna uważa, że podstęp się udał: Turcy zaczęli rozbudowywać okopy na prawym skrzydle, a zaniedbali lewe. Ostrzał Gazy miał im to przekonanie umocnić.

Od 21 października trwała koncentracja na wschodnim skrzydle. Kolumny piechoty, konnicy i wielbłądów szły tylko nocą, a za dnia kryły się w korytach wadi, gdy tymczasem w opuszczonych obozach nad morzem palono ogniska. Saperzy oczyszczali zasypane studnie w Chalasie (Khalasa) i Asludżu, daleko na południe od frontu, a za wojskiem kładziono tory kolejowe i rurociąg. Historia oficjalna nazywa te przygotowania pomnikiem pracy sztabowej. Przeciwnik nie siedział jednak bezczynnie.

Ostrzał Gazy

Bulfin miał 68 ciężkich dział i haubic, podzielonych na dwie grupy przeciwbateryjne i grupę ostrzału, a do tego artylerię polową 52, 54 i 75 Dywizji. Amunicji tym razem nie brakowało. Na zniszczenie każdej wykrytej tureckiej baterii przewidziano 300 pocisków z haubicy 6-calowej, a przed dniem szturmu ciężka artyleria wystrzeliła około 15 tysięcy pocisków. Dwa dalekonośne działa 6-calowe ostrzeliwały z odległości około 15 kilometrów turecką stację kolejową w Bajt Hanun, kierowane z balonów obserwacyjnych. Historia oficjalna uważa ten ostrzał za najcięższy, jaki przeprowadzono w tej wojnie poza Europą. Na odcinku przyszłego szturmu przypadało jedno ciężkie działo na niecałe 60 metrów frontu, tyle samo co u Brytyjczyków w pierwszym dniu bitwy nad Sommą.

Od 29 października do ostrzału włączyły się okręty kontradmirała Thomasa Jacksona: krążownik Grafton, francuski pancernik obrony wybrzeża Requin, monitor Raglan z działem 14-calowym, mniejsze monitory, brytyjskie i francuskie niszczyciele oraz kanonierki rzeczne. W dniach 29–31 października artyleria ostrzeliwała tureckie baterie pociskami gazowymi, ale bez widocznego skutku. Turcy nie byli nawet pewni, czy w ogóle użyto gazu. Według dowódcy 8 Armii, bawarskiego generała Friedricha Kressa von Kressensteina, ostrzał niewiele zniszczył, ale ciężko wystawił na próbę nerwy załogi Gazy.

Rozpoznanie pod El Buqqar

Na wschód od Gazy, nad Wadi Hanafisz, brytyjską linię placówek osłaniającą budowę kolei do Karm trzymała od nocy z 26 na 27 października 8 Brygada Konna. Odcinek od El Buqqar na zachód, na długości około pięciu kilometrów, miała utrzymać za wszelką cenę. O 4.10 nad ranem Turcy w wielkiej sile zaatakowali placówkę jeomanerii z Middlesex na wzgórzu na zachód od Bir el Girheir, nazywanym w brytyjskich meldunkach wzgórzem 630. Posiłki z odwodu nie zdołały się do niej przebić, ale nie dały Turkom jej okrążyć. Szwadron jeomanerii City of London pod dowództwem majora L. P. Stedalla przeleżał cały dzień za ledwie widocznym pagórkiem, pod ogniem karabinów maszynowych, który muskał siodła koni. Pluton z Middlesex kapitana A. McDougalla bronił się w okopie wspierającym aż do późnego popołudnia, gdy nadejście piechoty 53 Dywizji skłoniło Turków do odwrotu.

Druga placówka, dwa plutony jeomanerii z Middlesex na północ od El Buqqar, miała mniej szczęścia. Kilka szwadronów tureckiej kawalerii obeszło ją od prawej strony i zmusiło baterię artylerii konnej z Hampshire do wycofania się. Placówkę raz po raz ostrzeliwała artyleria, a między ostrzałami szarżowała na nią jazda. Jedna szarża zatrzymała się niemal na krawędzi okopu, a przed nim naliczono potem 15 zabitych. Ostatni meldunek jej dowódcy, majora Alexandra Lafone’a, brzmiał: „Wytrwam do końca”. Gdy z załogi zostało pięciu ludzi, Lafone wyskoczył z okopu na spotkanie ostatniej szarży i zginął stratowany przez konie. Placówka padła po siedmiu godzinach walki, przeżyło ją trzech żołnierzy. Lafone dostał pośmiertnie Krzyż Wiktorii. Wieczorem, gdy nadciągnęły brytyjska piechota i australijska 3 Brygada Lekkiej Konnicy, Turcy wycofali się na całej linii, a 53 Dywizja zajęła z powrotem wzgórza. 8 Brygada Konna straciła 10 oficerów i 69 szeregowych, przeważnie z obu placówek.

Według historii oficjalnej było to rozpoznanie walką, przeprowadzone przez 125 Pułk 16 Dywizji spod Tall asz-Szari’a i oddziały 3 Dywizji Kawalerii z Beer Szewy na rozkaz generała Ericha von Falkenhayna, dowódcy grupy armii „Yıldırım”, który wciąż przebywał w Aleppo. Falkenhayn kazał też 8 Armii przygotować na rano 31 października natarcie na południe spod Abu Hurajry. Historia oficjalna uważa, że opór jeomanerii nie pozwolił Turkom w pełni wykorzystać rozpoznania i okopać się na wzgórzach, z których mogliby uniemożliwić budowę kolei.

Co wiedzieli Turcy

Turcy widzieli, że coś dzieje się na wschodnim skrzydle. Ich mapy z wieczora 26 października pokazywały brygadę konnicy w Asludżu, Imperialną Brygadę Wielbłądzią w Chalasie oraz piechotę i konnicę nad Wadi Ghazze. Tego wieczoru dowództwo „Yıldırım” meldowało jednak do Konstantynopola, że ruchy w stronę Beer Szewy są zapewne pozorne i mają odwrócić uwagę od Gazy. W kolejnych dniach Turcy odkryli, że obozy pod Chan Junus i Rafah są puste, i dość dokładnie rozpoznali brytyjskie siły na wschodzie. Historia oficjalna pisze, że mimo to trwali w przekonaniu, że główny atak pójdzie na Gazę, bo utwierdził ich w nim podstęp z chlebakiem, a jeszcze bardziej ostrzał rozpoczęty 27 października. Przyznaje przy tym, że Brytyjczycy mieli taką przewagę liczebną, iż nawet po rozproszeniu sił byli dość silni, by głównym natarciem uderzyć na Gazę.

Ostrzał trwał przez kolejne dni i noce. 30 października wieczorem 12 tysięcy jeźdźców Chauvela wyruszyło z Asludżu i Chalasy w ostatni, nocny marsz na Beer Szewę, którą zdobyli następnego dnia o zmierzchu.