TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Brazylia wypowiada wojnę Niemcom

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
26 października 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Ameryka Łacińska, Niemcy, wypowiedzenie wojny, okręty podwodne

26 października 1917 roku o trzeciej po południu Izba Deputowanych w Rio de Janeiro przyjęła uchwałę, którą o 17.40 jednogłośnie zatwierdził także Senat. „Uznaje się i ogłasza stan wojny między Brazylią a Cesarstwem Niemieckim, wywołany przez to ostatnie” – brzmiało jej pierwsze zdanie. Kongres upoważnił prezydenta do podjęcia wszelkich kroków, jakie uzna za potrzebne dla obrony narodowej i bezpieczeństwa publicznego, do otwarcia niezbędnych kredytów i zaciągania pożyczek. Tego samego dnia prezydent Venceslau Brás podpisał dekret nr 3361, który nadał uchwale moc prawa. Największe państwo Ameryki Południowej, sześć miesięcy po zerwaniu stosunków z Niemcami, stanęło po stronie Ententy i Stanów Zjednoczonych. Formalnie Brazylia nie wypowiedziała wojny, tylko uznała, że stan wojny wywołały Niemcy.

Macau

Bezpośrednim powodem było zatopienie parowca Macau. Był to jeden z niemieckich statków, które od 1914 roku stały w brazylijskich portach i które rząd przejął po zerwaniu stosunków. Zbudowano go w 1912 roku w stoczni we Flensburgu jako Palatia, a teraz pływał pod brazylijską banderą dla państwowego armatora Lloyd Brasileiro. Płynął z Brazylii do Hawru z ładunkiem kawy i kakao. 18 października około 200 mil od przylądka Finisterre zatrzymał go niemiecki okręt podwodny U-93, dowodzony przez oberleutnanta zur See Helmuta Gerlacha. Według brazylijskich relacji Niemcy kazali załodze opuścić statek, a kapitan Saturnino Furtado de Mendonça podpłynął szalupą do okrętu podwodnego i odpowiadał na pytania o trasę, banderę i ładunek. Niemcy zatrzymali go razem ze stewardem, a statek zatopili ogniem z działa. Kapitana i jego towarzysza nikt więcej nie zobaczył. Według brazylijskich opracowań w sumie zginęło lub zaginęło czterech ludzi. U-93 zaginął w styczniu 1918 roku w kanale La Manche, a jego wrak odnaleziono dopiero w 2003 roku.

O zatopieniu Brazylia dowiedziała się z depesz z Londynu i Madrytu. Dla rządu był to już czwarty brazylijski statek zatopiony przez niemieckie okręty, po Paranie w kwietniu oraz Tijuce i Lapie w maju, a porwanie kapitana dodatkowo raziło opinię publiczną. W Maceió, skąd pochodził Mendonça, i w innych miastach odbyły się demonstracje z żądaniem wojny.

Orędzie prezydenta

Brás wrócił do obowiązków 12 października, po miesięcznej nieobecności. Rząd i tak szedł konsekwentnie w jednym kierunku. 1 czerwca odwołał neutralność w wojnie amerykańsko-niemieckiej i postanowił wykorzystać przejęte statki, ponad czterdzieści jednostek, dla własnej żeglugi i dla aliantów. Kongres polecił rządowi uzgodnić z państwami przyjaznymi Brazylii środki obrony żeglugi i wolności handlu. Minister spraw zagranicznych Nilo Peçanha, były prezydent, zastąpił w maju zwolennika neutralności Lauro Müllera i od początku sprzyjał Entencie. Na początku października Brazylijczycy negocjowali z Amerykanami, Francuzami i Brytyjczykami w sprawie użycia byłych niemieckich statków, a Brás zapowiedział utworzenie z nich linii transatlantyckich, które miały służyć Brazylii i sojusznikom.

25 października po południu prezydent wysłał do Kongresu orędzie. „Musimy spojrzeć prawdzie w oczy i od razu uznać, że Niemcy narzucają nam stan wojny” – pisał. Zapowiedział, że jeśli Kongres nie postanowi inaczej, rząd każe zająć niemiecki okręt wojenny stojący w porcie w Bahii i uwięzić jego załogę, a także internować załogi przejętych statków. Wojna nie była w Brazylii jednomyślnie popierana. Za nią agitowali od lat senator Ruy Barbosa i Liga Brasileira pelos Aliados, ale związkowcy, anarchiści i pacyfiści, którzy w lipcu stali za wielkim strajkiem generalnym w São Paulo, oskarżali rząd, że chce odwrócić uwagę od problemów kraju. Mimo to Kongres uchwalił wniosek w jeden dzień.

Pierwsze dni wojny

Niemieckim okrętem w Bahii była kanonierka Eber. W 1914 roku oddała działa i część załogi liniowcowi Cap Trafalgar, a sama, rozbrojona, schroniła się w porcie Salvador. 26 października jej marynarze podpalili okręt i otworzyli zawory denne, żeby nie wpadł w ręce Brazylijczyków. 30 października prezydent Woodrow Wilson w depeszy do Brása powitał „wielką Republikę Brazylii” w gronie państw walczących z Niemcami.

Wojna szybko dała o sobie znać. W pierwszych dniach listopada w kilku miastach, między innymi w Petrópolis, tłumy zdemolowały niemieckie sklepy, kluby, szkoły i redakcje. Na początku listopada niemiecki krążownik podwodny U-151 zatopił na redzie wyspy São Vicente w archipelagu Zielonego Przylądka dwa kolejne brazylijskie parowce, Acari i Guaíba. Stan wojny posłużył też wkrótce rządowi do wprowadzenia stanu oblężenia i rozprawy z przeciwnikami, także z ruchem robotniczym.

Wkład Brazylii

Brazylia była jedynym państwem Ameryki Południowej, które przystąpiło do wojny. W kwietniu zrobiły to Kuba i Panama, a w 1918 roku kilka kolejnych państw Ameryki Środkowej. Inni sąsiedzi, jak Peru i Urugwaj w tym samym miesiącu, poprzestali na zerwaniu stosunków. Brazylijska armia nie była przygotowana do wysłania wojsk za ocean, a plany wystawienia większego korpusu ekspedycyjnego nigdy nie zostały zrealizowane. Na konferencji międzysojuszniczej w Paryżu pod koniec 1917 roku Brazylia zobowiązała się do skromniejszego, ale realnego udziału.

Najważniejszym wkładem była flota. Brazylijskie okręty przejęły patrole na południowym Atlantyku, a w styczniu 1918 roku utworzono Dywizję Morską Operacji Wojennych (DNOG) pod dowództwem kontradmirała Pedra Maxa Fernanda Frontina. Dwa krążowniki zwiadowcze, cztery niszczyciele i jednostki pomocnicze wypłynęły w sierpniu 1918 roku, by pod dowództwem brytyjskim patrolować wody między Dakarem, Wyspami Zielonego Przylądka i Gibraltarem. W Afryce Zachodniej dopadła je hiszpanka, która zabiła ponad stu marynarzy, i do Gibraltaru dotarły dopiero na początku listopada, kilka dni przed rozejmem. Do Francji pojechała misja medyczna, która w Paryżu prowadziła szpital, a do brytyjskiego lotnictwa trafili lotnicy armii i marynarki. Grupa oficerów i podoficerów armii trafiła w 1918 roku na front zachodni, do jednostek francuskich. Brazylia oddała też w czarter Francji część przejętych niemieckich statków, cenny tonaż w czasie, gdy okręty podwodne zatapiały setki tysięcy ton miesięcznie.

Ten udział wystarczył, by zasiąść przy stole zwycięzców. Na konferencji pokojowej w Paryżu delegacją kierował przyszły prezydent Epitácio Pessoa. Brazylia zachowała na korzystnych warunkach przejęte statki, a w traktacie wersalskim Niemcy zobowiązały się zapłacić z odsetkami za kawę stanu São Paulo, którą na początku wojny sprzedano w Hamburgu, Bremie i innych portach, a pieniądze zatrzymał bank w Berlinie. Brazylia została też jednym z państw założycielskich Ligi Narodów.