TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Starcie pod Beringią

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Afryka
Data:
22 maja 1916
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Sudan, Wielka Brytania, Egipt

22 maja 1916 roku pod wioską Beringia, na drodze do Al-Faszir, stolicy Darfuru, siły polowe podpułkownika Philipa Kelly’ego stoczyły jedyną dużą bitwę wyprawy przeciw sułtanowi Alemu Dinarowi. Od marca, gdy wkroczyły do Darfuru, zdobywały kolejne studnie na bezwodnej sawannie, a armia sułtana unikała starcia. Pod Beringią po raz pierwszy uderzyła całą siłą. Brytyjska chronologia wojny nazywa tę bitwę skromnie „starciem” (affair), ale dla Darfuru miała ona znaczenie rozstrzygające.

Marsz na stolicę

W kwietniu wojska Kelly’ego zajęły bez większego oporu Burusz, Umm Kadada i studnie Abjad (Abiad), w głębi kraju. Tam generał sir Reginald Wingate, gubernator generalny Sudanu Anglo-Egipskiego, musiał zdecydować, czy czekać do pory deszczowej, czy uderzyć od razu. Deszcze dałyby wodę dla większych sił, ale rozmyłyby drogi i sprzyjałyby wojnie podjazdowej sułtana. Według jego raportu, ogłoszonego w październiku 1916 roku w „London Gazette”, po naradzie z Kellym postanowił ruszyć na Al-Faszir w czasie pełni księżyca w maju. Generał Archibald Murray, dowodzący w Egipcie, wypożyczył wyprawie cztery samoloty B.E.2c z 17 Eskadry Royal Flying Corps. 12 maja jeden z nich przeleciał nad stolicą i zrzucił odezwy. Według brytyjskiej historii oficjalnej lotnictwa ulotki zapewniały, że najeźdźcy nie zamierzają nikomu narzucać chrześcijaństwa, bo krążyły takie pogłoski.

Rankiem 15 i 16 maja z Abjad wyruszyły dwie kolumny: około 60 konnych zwiadowców, cztery kompanie Korpusu Wielbłądziego, osiem kompanii piechoty z 13 i 14 Batalionu Sudańskiego i Batalionu Arabskiego, osiem dział i 14 karabinów maszynowych Maxim, w tym sekcje z brytyjską obsługą. Zwiadowcy zagarnęli przy tym niemal w całości konny posterunek obserwacyjny sułtana, więc wieść o marszu dotarła do Al-Faszir za późno. 17 maja samolot kapitana E. J. Bannatyne’a zbombardował oddział broniący wioski Melit (dziś Mellit), a następnego dnia wojska zajęły ją bez walki. Była tam obfita woda, ale żołnierze byli tak wyczerpani upałem, że Kelly dał im kilka dni odpoczynku.

Atak na czworobok

22 maja o 5.30 rano wojska zwinęły obóz i ruszyły dalej w szyku czworoboku. Od początku krążyły wokół nich duże grupy jeźdźców sułtana na koniach i wielbłądach. Teren był trudny: niskie, poprzecinane piaszczyste wzgórza i rozrzucone krzaki, przez które rzadko było widać dalej niż na kilkaset metrów. Burze piaskowe utrudniały loty, a poranny zwiad lotniczy nic nie wypatrzył. Około 10.30 dostrzeżono silną pozycję przeciwnika, oddaloną o mniej więcej 1,8 kilometra. Działa wyparły jej obrońców z wysuniętych okopów, a czworobok przeszedł jeszcze około 700 metrów naprzód i zaczął się okopywać. Kilkaset metrów przed nim leżała wioska Beringia, a za nią, w półkolu długim na blisko dwa kilometry, główne okopy armii sułtana.

Kelly postanowił natychmiast atakować, ale zanim wydał rozkazy, kompania Korpusu Wielbłądziego, osłaniająca artylerię na prawym skrzydle, wbrew zamiarom dowódcy weszła do wioski. Kilku żołnierzy przeszło ją na wylot, trafiło pod bardzo silny ogień i zaczęło się cofać. Furowie wyskoczyli z okopów w pościgu, a zaraz potem cała ich armia ruszyła z pozycji i z wielkim impetem rzuciła się na południową ścianę czworoboku. Brytyjska historia oficjalna działań w Egipcie widzi w tym powrót do dawnej taktyki derwiszów z czasów powstania Mahdiego, którzy próbowali przełamać brytyjskie czworoboki szturmem. Napastnicy szli pod ogniem dwóch baterii dział górskich i karabinów maszynowych, a niektórzy padali niespełna dziesięć metrów przed linią obrońców. Po około 40 minutach ich szeregi się zachwiały. Kelly kazał trąbić do natarcia. Piechota ruszyła do kontrataku, karabiny maszynowe szły razem z nią, a armia sułtana pękła i uciekła w nieładzie.

Straty

Według raportu Wingate’a w promieniu około 450 metrów od czworoboku naliczono po bitwie 231 zabitych i 96 ciężko rannych Furów, a łączne straty przeciwnika oszacowano na ponad tysiąc ludzi. Historyk M. W. Daly podaje 261 zabitych. Z raportów znalezionych potem w Al-Faszir wynikało, że sułtan wystawił około 3600 strzelców, nie licząc włóczników i pomocników. Straty Kelly’ego były znikome: według tego samego raportu trzech oficerów rannych, dwóch żołnierzy zabitych, trzech zmarłych z ran i 18 rannych, razem 26 ludzi. Kelly przypisał zwycięstwo spokojowi i dyscyplinie żołnierzy oraz celnemu wsparciu artylerii. Nazwał je bitwą „żołnierską”, wygraną nie manewrem, lecz wytrwałością szeregowych.

O czwartej po południu wojska ruszyły dalej i zanocowały w umocnionym obozie kilka kilometrów przed stolicą. Sułtan nie miał już armii zdolnej do obrony Al-Faszir. Nazajutrz rano wojska Kelly’ego wjechały do miasta.