TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Utrata sterowca L 19

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
2 lutego 1916
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
sterowce, Kaiserliche Marine, Wielka Brytania, Holandia

Rano 2 lutego 1916 roku brytyjski trawler rybacki King Stephen z Grimsby natrafił na środku Morza Północnego na wrak niemieckiego sterowca L 19. Na grzbiecie zanurzonej powłoki stłoczyli się lotnicy, którzy wołali o ratunek. Szyper William Martin odmówił wzięcia ich na pokład i odpłynął. Kilka godzin później sterowiec zatonął razem z całą, liczącą 16 ludzi załogą kapitanlejtnanta Odo Loewego (w części źródeł Löwe). Sposób, w jaki zginęli lotnicy, wywołał spór, który odbił się echem w prasie całego świata.

Ostatni lot

L 19 wszedł do służby pod koniec listopada 1915 roku i dotąd latał głównie na patrole nad Morzem Północnym. Wyprawa na Anglię w nocy z 31 stycznia na 1 lutego 1916 roku była jego pierwszym nalotem. Sterowiec długo krążył nad Midlands i wyruszył w drogę powrotną jako ostatni z dziewięciu. Według brytyjskiej historii oficjalnej wojny powietrznej opuścił wybrzeże Anglii dopiero około 5.25 rano 1 lutego, kilka godzin po pozostałych. Sterowce marynarki dostały niedawno nowe silniki Maybacha, mocniejsze, ale jeszcze zawodne, i w L 19 kolejno odmawiały one posłuszeństwa. Silny przeciwny wiatr dodatkowo opóźniał powrót.

Po południu 1 lutego sterowiec nadał przez radio, że jego radiostacja działała z przerwami, a trzy silniki były chwilami niesprawne. Podał, że znajduje się w pobliżu Borkum, ale niemieckie stacje namiarowe ustaliły, że jest dalej na zachód, przy holenderskiej wyspie Ameland. Leciał nisko nad wyspami fryzyjskimi neutralnej Holandii, a holenderskie oddziały ostrzelały go i według ówczesnych doniesień trafiły. Potem zniknął w kierunku północnym. Niemcy wysłali na poszukiwania samoloty z Borkum i flotylle torpedowców, osłaniane przez krążowniki liniowe, a Brytyjczycy, zaalarmowani meldunkiem o sterowcu w kłopotach koło Cromer, rano 2 lutego wyprowadzili w morze lekkie krążowniki i niszczyciele z Harwich. Silny wiatr, a potem śnieżyca uniemożliwiły skuteczne poszukiwania. Niemieckie okręty znalazły tylko jeden z porzuconych zbiorników paliwa sterowca.

„Jeśli was zabiorę, przejmiecie statek”

Według brytyjskiej historii oficjalnej King Stephen zobaczył wrak około 7 rano 2 lutego, mniej więcej 190 kilometrów na wschód od latarniowca Spurn u ujścia Humbera. Gondole sterowca były już pod wodą. Część załogi siedziała w prowizorycznym schronieniu na grzbiecie powłoki, a z wnętrza dochodziło stukanie, jakby ktoś próbował uszczelniać kadłub. Loewe, który dobrze mówił po angielsku, poprosił o zabranie ludzi na pokład. Martin odpowiedział: „Nie. Jeśli was zabiorę, przejmiecie statek”. Miał tylko dziewięciu nieuzbrojonych rybaków i obawiał się, że liczniejsi Niemcy opanują trawler i zmuszą go do rejsu do Niemiec. Nie dał się przekonać ani zapewnieniom o dobrym zachowaniu, ani obietnicom zapłaty.

Martin twierdził później, że popłynął szukać okrętu patrolowego, ale żadnego nie spotkał. Zameldował o sterowcu dopiero rano 3 lutego, po wejściu do ujścia Humbera, gdy na ratunek było już za późno. Brytyjczycy zauważyli też, że trawler łowił w rejonie zamkniętym dla rybaków. Dziennikarz, który w latach 60. przejrzał akta Admiralicji i rozmawiał z ocalałymi członkami załogi King Stephen, ustalił, że szyper zataił to i podał marynarce fałszywą pozycję wraku, przez co poszukiwania nie mogły się udać. W filmie dokumentalnym BBC z 2005 roku zasugerowano, że obawa przed karą za nielegalny połów mogła ważyć na decyzji szypra równie mocno jak strach przed jeńcami.

Pogoda szybko się pogarszała i sterowiec utrzymał się na wodzie jeszcze tylko kilka godzin. Lotnicy wrzucili do morza butelki z listami do rodzin i z ostatnim meldunkiem dowódcy. Kilka miesięcy później jedną z nich znaleźli szwedzcy rybacy koło Marstrand. Loewe pisał, że z piętnastoma ludźmi siedzi na górnej platformie dryfującej powłoki bez gondoli, że po trzech awariach silników i walce z wiatrem zniosło ich we mgle nad Holandię, gdzie dostali się pod silny ogień, i że „około pierwszej po południu” 2 lutego nadejdzie ich ostatnia godzina. Ciało jednego z lotników morze wyrzuciło po kilku miesiącach na wybrzeże Danii.

Spór o szypra Martina

Wiadomość o spotkaniu podzieliła brytyjską opinię publiczną. Jedni potępiali Martina za pozostawienie ludzi na śmierć, inni, w tym biskup Londynu Arthur Winnington-Ingram, chwalili go, że nie zaufał obietnicom Niemców i postawił na pierwszym miejscu bezpieczeństwo własnej załogi. Po nalotach na miasta lotników ze sterowców nazywano w Anglii „mordercami dzieci”, a część prasy pisała o ich śmierci jak o zasłużonej karze. Niemiecka prasa ostro atakowała zarówno szypra, jak i biskupa. Scena z trawlerem i tonącym sterowcem trafiła do niemieckiej propagandy: odtworzono ją w filmie, a medalier Karl Goetz, autor słynnego medalu na zatopienie Lusitanii, wybił okolicznościowy medal.

King Stephen nie wrócił już do połowów. Marynarka przerobiła go na uzbrojony statek-pułapkę, który 25 kwietnia 1916 roku zatonął w starciu z niemieckimi torpedowcami podczas rajdu na Lowestoft, a jego załoga trafiła do niewoli. William Martin zmarł w Grimsby w lutym 1917 roku. Dla niemieckiego lotnictwa morskiego utrata L 19 była dotkliwą lekcją: nowe silniki trzeba było jeszcze długo dopracowywać, zanim sterowce mogły bezpiecznie latać nad Anglią w zimowej pogodzie.