TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Zamach na Sidónia Paisa

Kategoria:
Polityka
Data:
14 grudnia 1918
Autor:
Natalia
Tagi:
Portugalia, Sidónio Pais, polityka wewnętrzna

Późnym wieczorem 14 grudnia 1918 roku na dworcu Rossio w Lizbonie został postrzelony prezydent Portugalii Sidónio Pais. Około 23.00 przyszedł na peron, by nocnym pociągiem pojechać do Porto. Strzelał do niego 25-letni José Júlio da Costa, były sierżant armii z Alentejo. Ranny prezydent zmarł niespełna godzinę później w lizbońskim szpitalu São José. Miał 46 lat. Zginął niemal dokładnie rok po zamachu stanu z grudnia 1917 roku, który dał mu władzę. Brytyjska chronologia wojny zapisuje jego śmierć pod tą samą datą.

Kraj w kryzysie

Jesienią 1918 roku „Nowa Republika” Paisa przeżywała ciężki kryzys. Wiosną Pais został wybrany na prezydenta w głosowaniu powszechnym i skupił w swoich rękach władzę głowy państwa i szefa rządu. Rok 1918 przyniósł jednak drożyznę, braki żywności, strajki i epidemie. Według historyka Rui Ramosa tyfus i hiszpanka zabiły w tym roku w Portugalii ponad 60 tysięcy ludzi. Po klęsce nad Lys w kwietniu Portugalski Korpus Ekspedycyjny nie dostawał już uzupełnień. W chwili rozejmu Portugalia miała we Francji około 30 tysięcy żołnierzy, w większości używanych na tyłach jako siły pomocnicze. Przeciwnicy zarzucali Paisowi, że zostawił ich własnemu losowi. Od lata mnożyły się spiski i bunty. W połowie października, po kolejnej próbie powstania, rząd ogłosił 13 października stan oblężenia i surowo rozprawił się z opozycją. Jednocześnie oficerowie garnizonów, w większości monarchiści, zawiązali na wzór hiszpański „junty wojskowe”, gotowe przejąć dowództwo, gdyby z prezydentem coś się stało. Pais jechał do Porto właśnie po to, by uporządkować sprawy z tamtejszym dowództwem wojskowym.

Kilka dni wcześniej, 5 grudnia, podczas obchodów pierwszej rocznicy rewolucji, prezydent przeżył już jeden zamach. Według portugalskich opracowań doszło do niego w czasie uroczystości odznaczenia ocalałych marynarzy z „Augusto de Castilho”, uzbrojonego trawlera, który w październiku stoczył walkę z niemieckim okrętem podwodnym, by osłonić eskortowany statek pasażerski. Rui Ramos pisze, że młody słuchacz kursu pilotów próbował strzelić do Paisa, gdy ten wyjeżdżał z Pałacu Belém, ale broń się zacięła. Ponieważ ojciec niedoszłego zamachowca był masonem, bojówka zwolenników Paisa splądrowała w następnych dniach siedzibę Wielkiego Wschodu Luzytańskiego, najważniejszej portugalskiej obediencji wolnomularskiej. Według części relacji ochronę prezydenta potem wzmocniono, ale Rui Ramos pisze, że niewiele zrobiono, by zapobiec kolejnemu zamachowi.

Strzały na peronie

14 grudnia prezydent przyjechał na dworzec z bratem i synem. Perony dworca Rossio leżą na piętrze, nad poziomem placu. Pais szedł przed swoją świtą, otoczony kordonem policji i Gwardii Narodowej Republikańskiej, a orkiestra grała na jego powitanie. Zamachowiec czekał w tłumie. Broń ukrył pod szerokim pasterskim płaszczem z Alentejo. Przedarł się przez kordon i oddał dwa strzały. Według portugalskich opracowań pierwszy pocisk trafił prezydenta w prawą rękę, a drugi w brzuch. Rui Ramos pisze o strzale w pierś. Pais upadł na ziemię. W zamieszaniu strażnicy zaczęli strzelać na oślep. Według portugalskich źródeł zginęło przy tym czterech przypadkowych przechodniów.

Prezydenta przewieziono do szpitala São José. Według wpisu w szpitalnej księdze zmarł tam około 23.45. W dokumentach rządowych za chwilę śmierci przyjęto 23.55. Już w następnych dniach spierano się o jego ostatnie słowa. Według jednej wersji powiedział tylko do tych, którzy go podtrzymywali: „Nie ściskajcie mnie, chłopcy”. Według drugiej, znacznie bardziej teatralnej, pożegnał się słowami: „Umieram dobrze! Ratujcie ojczyznę!”. To drugie zdanie trafiło do legendy.

Zamachowiec

José Júlio da Costa urodził się w 1893 roku w Garvão w Alentejo, w rodzinie zamożnych właścicieli ziemskich. W 1910 roku jako ochotnik brał udział w rewolucji, która obaliła monarchię. Służył w wojskach kolonialnych w Timorze, Mozambiku i Angoli, a w 1916 roku odszedł z armii w stopniu sierżanta. Według portugalskich biografów zradykalizował się w 1918 roku, gdy pośredniczył w sporze ze strajkującymi robotnikami rolnymi z Vale de Santiago. Rząd nie uznał wynegocjowanego przez niego porozumienia, a strajkujących surowo ukarano, część zesłano do Afryki. Dla radykalnej lewicy Pais był dyktatorem, zdrajcą żołnierzy walczących we Francji i człowiekiem, który przygotowywał powrót monarchii. Zamachowiec nie próbował uciekać. Tłum dotkliwie go pobił, a policja aresztowała. W domu zostawił teczkę zatytułowaną „Śmierć doktora Sidónia”.

Tej samej nocy aresztowano wielkiego mistrza Wielkiego Wschodu, Sebastião de Magalhãesa Limę, z którym Costa rozmawiał kilka dni wcześniej. Zwolennicy Paisa oskarżali masonów o zorganizowanie zamachu. Dowodów spisku nigdy nie znaleziono. Magalhães Lima przyznał tylko, że zamachowiec raz go odwiedził, ale twierdził, że nie znał jego zamiarów. Większość historyków uważa Costę za samotnego sprawcę, którego do czynu popchnęła atmosfera politycznej nienawiści. Nigdy nie stanął przed sądem. Zmarł w 1946 roku w lizbońskim szpitalu psychiatrycznym Miguela Bombardy.

„Prezydent-Król”

Śmierć Paisa pozbawiła władzy ośrodek, na którym opierał się cały ustrój „Nowej Republiki”. Jeszcze tej samej nocy sekretarze stanu przejęli pełnię władzy wykonawczej, a 15 grudnia wybrali na swego przewodniczącego sekretarza stanu marynarki, admirała João do Canto e Castro. Zwolennicy zmarłego urządzili mu pogrzeb godny bohatera narodowego. Ciało wystawiono na widok publiczny, a do trumny ustawiały się długie kolejki. W pogrzebie wzięły udział dziesiątki tysięcy ludzi. Kondukt wielokrotnie przerywały gwałtowne incydenty. Paisa pochowano w Klasztorze Hieronimitów, obok Vasco da Gamy i Camõesa. W 1966 roku jego szczątki przeniesiono do Panteonu Narodowego.

Wśród konserwatywnych katolików zmarły szybko stał się męczennikiem. Na jego grobie do dziś zostawia się kwiaty i wota. Fernando Pessoa nazwał go w wierszu z 1920 roku „Prezydentem-Królem”. Dla republikańskiej lewicy pozostał dyktatorem, a jego śmierć przyjęła z ulgą.

Bez Paisa jego obóz szybko się rozpadł. Republikańscy współpracownicy zmarłego i monarchistyczne junty wojskowe zaczęli walczyć o władzę. W styczniu 1919 roku monarchiści proklamowali w Porto przywrócenie monarchii, tak zwaną Monarchię Północy, którą pokonano po niespełna miesiącu. Partie dawnej republiki wróciły do władzy, ale Pierwsza Republika Portugalska nie odzyskała już stabilności. Upadła w wyniku wojskowego przewrotu z 28 maja 1926 roku.