Wybory w Wielkiej Brytanii
- Kategoria:
- Polityka
- Data:
- 14 grudnia 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
W sobotę 14 grudnia 1918 roku, nieco ponad miesiąc po rozejmie w Compiègne, w całym Zjednoczonym Królestwie odbyły się wybory do Izby Gmin. Były to pierwsze wybory powszechne od grudnia 1910 roku. Parlament wybrany wtedy na pięć lat przedłużał w czasie wojny swoją kadencję specjalnymi ustawami, Premier David Lloyd George jeszcze przed zawieszeniem broni przekonał króla do rozpisania wyborów i 25 listopada parlament został rozwiązany. Wszyscy głosowali tego samego dnia, ale głosy policzono dopiero 28 grudnia, by zdążyły nadejść karty żołnierzy służących za granicą. Wynik zmienił brytyjską scenę polityczną na następne dziesięciolecia.
Nowe prawo wyborcze
Wybory odbyły się już według ustawy o reprezentacji ludu (Representation of the People Act), która otrzymała sankcję królewską 6 lutego 1918 roku. Zniosła ona prawie wszystkie cenzusy majątkowe dla mężczyzn: głosować mógł każdy, kto ukończył 21 lat, a żołnierz, który odbył służbę w tej wojnie, nawet od 19 lat. Przede wszystkim jednak po raz pierwszy przyznała prawo wyborcze kobietom, choć tylko tym, które ukończyły 30 lat i spełniały skromne warunki majątkowe, na przykład były właścicielkami lub najemczyniami lokalu albo żonami takich osób. Granicę wieku ustalono tak wysoko głównie po to, by kobiety nie stanowiły większości wyborców. Liczba uprawnionych wzrosła mniej więcej z 7,7 miliona przed wojną do 21,4 miliona, w tym około 8,4 miliona kobiet. Osobna ustawa, przyjęta w listopadzie tuż przed rozwiązaniem parlamentu, pozwoliła kobietom także kandydować. Wystartowało ich siedemnaście, w tym słynna sufrażystka Christabel Pankhurst, która niewielką liczbą głosów przegrała w Smethwick.
Wybory „kuponowe”
Lloyd George, liberał, rządził od grudnia 1916 roku na czele koalicji, w której przeważali konserwatyści Andrew Bonara Law. Postanowił iść do wyborów jako zwycięzca wojny, razem z nimi. Kandydaci popierani przez rząd dostali list z poparciem podpisany przez obu przywódców. Były premier Herbert Henry Asquith, którego Lloyd George odsunął od władzy dwa lata wcześniej i który nadal kierował częścią liberałów, nazwał ten list pogardliwie „kuponem”, jak kartki żywnościowe z czasów wojny. Nazwa przylgnęła do całych wyborów. Kupony dostało około 360 konserwatystów i około 160 liberałów, a z zasady tam, gdzie startował kandydat jednego koalicjanta, drugi nie wystawiał nikogo. Partia Pracy postanowiła w połowie listopada wyjść z rządu i walczyła samodzielnie.
Lloyd George obiecywał zbudować kraj, „w którym bohaterowie będą mogli żyć”. W miarę jak kampania się rozgrzewała, coraz głośniej rozbrzmiewały jednak inne hasła: postawić przed sądem cesarza Wilhelma II i kazać Niemcom zapłacić za całą wojnę. Minister Eric Geddes mówił, że Niemcy trzeba wycisnąć jak cytrynę, „aż zapiszczą pestki”. Te obietnice związały potem ręce brytyjskiej delegacji na konferencji pokojowej. Wśród wyborców żywo dyskutowano też o demobilizacji, z której powolnym tempem żołnierze i ich rodziny byli coraz bardziej niezadowoleni. Frekwencja wyniosła jednak tylko około 57 procent, a wielu żołnierzy w ogóle nie zagłosowało.
Miażdżące zwycięstwo koalicji
Koalicja zdobyła przytłaczającą większość w liczącej 707 miejsc Izbie Gmin. Kandydaci z kuponem wygrali około 470 okręgów. Największymi zwycięzcami byli konserwatyści, którzy razem z kandydatami startującymi bez kuponu mieli 382 mandaty i samodzielną większość. Liberałowie Lloyda George’a zdobyli około 130 mandatów. Premier pozostał na stanowisku, ale odtąd zależał od konserwatywnej większości. Liberałowie Asquitha ponieśli klęskę: wróciło ich do Izby Gmin zaledwie około 30, a sam Asquith stracił okręg East Fife, który reprezentował od 1886 roku. Partia Pracy zebrała ponad 20 procent głosów, więcej niż którakolwiek z frakcji liberalnych, ale zdobyła tylko 57 mandatów, a jej czołowi politycy, Ramsay MacDonald i Arthur Henderson, przegrali w swoich okręgach. Mimo to po raz pierwszy była największym ugrupowaniem opozycji w Izbie Gmin, choć o tytuł przywódcy opozycji spierali się jeszcze jej lider William Adamson i przewodniczący posłów asquithowskich Donald Maclean. Upadek liberałów, partii, która rządziła Wielką Brytanią w chwili wybuchu wojny, okazał się trwały.
Irlandia głosuje za niepodległością
Najbardziej dramatyczny wynik przyniosła Irlandia. Irlandzka Partia Parlamentarna, która od dziesięcioleci walczyła w Westminsterze o autonomię, została niemal starta z mapy. Jej przywódca John Dillon przegrał w East Mayo z Éamonem de Valerą. Sinn Féin zdobyła 73 ze 105 irlandzkich mandatów. Zapłaciła tak rządowi za stłumienie powstania wielkanocnego i egzekucje jego przywódców, za próbę objęcia Irlandii poborem wiosną 1918 roku i za aresztowania jej przywódców w maju. Wielu nowych posłów, w tym de Valera, siedziało w więzieniach. Unioniści Edwarda Carsona umocnili się natomiast w Ulsterze.
W okręgu St Patrick’s w Dublinie wygrała Constance Markievicz, uczestniczka powstania z 1916 roku, osadzona w londyńskim więzieniu Holloway. Była pierwszą kobietą wybraną do Izby Gmin, ale zgodnie z programem Sinn Féin nie zajęła w niej miejsca. Partia zapowiadała, że jej posłowie nie pojadą do Westminsteru, tylko utworzą własne zgromadzenie w Dublinie i odwołają się do konferencji pokojowej w imię prawa narodów do samostanowienia. 21 stycznia 1919 roku zebrali się w Dublinie jako Dáil Éireann i ogłosili niepodległość Irlandii. Tego samego dnia padły pierwsze strzały wojny o niepodległość.