Armia serbska zebrana na Korfu
Brytyjska chronologia wojny notuje pod 10 lutego 1916 roku, że resztki armii serbskiej zostały zebrane na Korfu. Data jest umowna, bo przewozy z Albanii trwały od połowy stycznia i jeszcze się nie skończyły. Według brytyjskiej historii oficjalnej działań morskich do 9 lutego zabrano wszystkich serbskich żołnierzy z okolic Durrës. Port osłaniała odtąd tylko włoska brygada, około 8500 ludzi z 36 działami. Część oddziałów płynęła z Durrës prosto na Korfu, inne docierały pieszo albo małymi statkami do Wlory i tam przesiadały się na duże transportowce. Według serbskich opracowań przewóz z Wlory trwał od 28 stycznia do 19 lutego.
Liczby rosły z dnia na dzień. 9 lutego korespondent paryskiego „Petit Parisien” oceniał, że na wyspie jest już około 75 tysięcy Serbów. 18 lutego londyński tygodnik „The Near East” pisał, że na Korfu powstaje armia licząca niewiele mniej niż 100 tysięcy dobrze wyposażonych żołnierzy. Według danych francuskiej misji do 19 lutego przywieziono na wyspę prawie 139 tysięcy żołnierzy i cywilów.
Port pełen statków
Przyjęciem armii kierowali Francuzi. Brytyjski korespondent Gordon Gordon-Smith pisał, że generał Piarron de Mondésir, dowodzący na wyspie admirał de Gueydon i francuski przedstawiciel dyplomatyczny naradzali się codziennie, by obejść się bez raportów i zbędnej korespondencji. Zorganizowali dwie bazy. Morska wysadzała żołnierzy na ląd i wyładowywała zapasy z Francji i Wielkiej Brytanii, a lądowa je rozdzielała. Port Korfu nie widział wcześniej takiego ruchu. Każdego dnia przypływały dziesiątki transportowców, a na redzie tłoczyły się parowce wszelkich rozmiarów. Najbardziej brakowało łodzi. Francuscy marynarze użyli wszystkiego, co pływało: szalup okrętowych, barek, łodzi rybackich, a nawet tratw. Według Gordona-Smitha wkrótce wysadzali na ląd 20 tysięcy ludzi i 1200 ton zaopatrzenia dziennie.
Chleb, mięso i buty
Najpilniejszy był chleb. Mąki z Francji nie brakowało, ale nie było czym palić w piecach, bo drewno oliwek i drzew pomarańczowych do tego się nie nadawało. Francuzi zarekwirowali wszystkie prywatne piece na wyspie, a statki popłynęły po drewno do greckiego Epiru. Dopóki saperzy nie zbudowali polowych piekarni, chleb wydawano oszczędnie. Potem dwie piekarnie, każda z 32 piecami i razem z 490 piekarzami, pracowały dzień i noc i wypiekały więcej, niż potrzebowała cała armia i towarzyszący jej uchodźcy. Każdy żołnierz dostawał półtora funta chleba dziennie. Kłopot był z mięsem. Francuzi szczodrze rozdawali mrożoną wołowinę z Australii, ale serbscy żołnierze nigdy wcześniej takiej nie widzieli i wrzucali zamrożone kawałki prosto do wrzątku. Wychodziło z tego mięso twarde jak opona, i trzeba było ich nauczyć, że najpierw należy je rozmrozić.
Żołnierze przypływali w łachmanach i rozpadających się butach. Nowe mundury przysłały Francja i Wielka Brytania, a buty kupiono w Stanach Zjednoczonych. Rozdawano je jednak dopiero wtedy, gdy ludzi przydzielono do regularnych pododdziałów, kompanii, batalionów i pułków.
Nowa armia
Wojsko, które zebrało się na Korfu, nie miało ani artylerii, ani wozów, bo wszystkie działa i pojazdy zniszczono przed opuszczeniem Serbii. Zostały konie oficerów, kilka tysięcy koni jucznych i wierzchowych oraz nieliczne baterie górskie i sekcje karabinów maszynowych. Weterani szybko wracali do służby, ale z armią przybyły tysiące młodych rekrutów bez żadnego wyszkolenia, których najpierw trzeba było odkarmić. Według brytyjskiej historii oficjalnej szefem sztabu armii był od stycznia generał Petar Bojović.
Armię zorganizowano na nowo w sześć dywizji piechoty i dywizję kawalerii, z francuskim uzbrojeniem i wyposażeniem. Dywizje zachowały dawne nazwy od regionów: Dunajska, Drińska, Szumadijska, Timocka i Morawska, a doszła do nich nowa, Wardarska. Przed jesienną ofensywą 1915 roku każda nazwa oznaczała jednak dwie dywizje, jedną z rezerwistów pierwszego powołania, drugą ze starszych roczników, a teraz zostało ich tylko sześć. Zachowano też nazwy trzech armii, choć każda liczyła tylko dwie dywizje i według zachodnich miar odpowiadała raczej niewielkiemu korpusowi. W kwietniu pierwsze odtworzone oddziały były gotowe do drogi. Od 11 kwietnia do końca maja armię przewieziono do Salonik. Według brytyjskiej historii oficjalnej liczyła tam, razem z 3 tysiącami Serbów, którzy już wcześniej dotarli do Macedonii, 120 tysięcy żołnierzy, a na Korfu i w Afryce Północnej zostało jeszcze około 25 tysięcy chorych, rannych, rekrutów i oficerów bez przydziału.