1916: Front włoski
Piąta bitwa nad Isonzo
- Daty:
- 11–16 marca 1916
- Front:
- Front włoski
- Miejsce:
- Przedmoście Gorycji (Podgora), północna część płaskowyżu Kras (Monte San Michele, San Martino del Carso), okolice Selz pod Monfalcone, a na północy przedmoście Tolminu i grzbiet Mrzli vrh, Austro-Węgry (dziś Włochy i Słowenia)
- Strony:
- WłochyLuigi Cadorna, książę Aosty Emanuele Filiberto, Pietro FrugoniAustro-WęgrySvetozar Boroević, Franz Rohr, Eugeniusz Habsburg
- Wynik:
- Zwycięstwo obronne Austro-Węgier. Włosi nie zdobyli żadnej ważnej pozycji i nie przeszkodzili w przerzuceniu austro-węgierskich dywizji do Tyrolu.
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Włochy, Austro-Węgry, Luigi Cadorna, wojna pozycyjna
Piąta bitwa nad Isonzo była najkrótszą i najmniejszą z dotychczasowych ofensyw włoskich nad Soczą. Generał Luigi Cadorna rozpoczął ją w marcu 1916 roku nie dlatego, że był do niej gotowy, lecz dlatego, że Francuzi walczący od 21 lutego pod Verdun wezwali sojuszników do natarć odciążających. Przez kilka dni włoska artyleria ostrzeliwała pozycje austro-węgierskie od Tolminu po morze, a piechota atakowała pojedyncze odcinki okopów na przedmościu Gorycji i na płaskowyżu Kras. Żadne z tych natarć się nie powiodło, a po kilku dniach śnieg, deszcz i mgła przerwały walki. Obie strony straciły po około 2 tysiące ludzi, wielokrotnie mniej niż w jesiennych bitwach 1915 roku.
Nazwa i daty
Po włosku bitwa nosi nazwę quinta battaglia dell’Isonzo, po niemiecku Fünfte Isonzoschlacht, po słoweńsku peta soška bitka. Jej granice są umowne, bo ofensywa nie miała jednego wyraźnego początku ani końca. Włoskie wojsko i większość włoskich opracowań podają 9–15 marca 1916 roku, część polskich i innych zestawień 9–17 marca. Austro-węgierska historia oficjalna liczy bitwę od 11 do 16 marca. Według niej Włosi planowali zacząć od drobnych ataków pozorujących 8 marca, a 11 marca ich artyleria otworzyła silny ogień na całym froncie. Tę datę uważa się zwykle za właściwy początek i tak przyjmujemy na tej stronie. Piechota ruszyła do większych natarć dopiero 13 marca, a ostatnie z nich załamało się 16 marca. Sam Cadorna pisał po wojnie szerzej o atakach w różnych punktach frontu od 6 do 22 marca. Brytyjska chronologia wojny podaje błędnie, że bitwa zaczęła się już 15 lutego.
Austriaccy historycy uważali, że te rozproszone walki w ogóle nie zasługiwały na miano bitwy. Ich zdaniem Włosi nazwali je „piątą bitwą nad Isonzo” przede wszystkim po to, by przekonać przeciwnika, że traktują je poważnie, i ukryć przerzucanie własnych wojsk z frontu nad Soczą.
Tło
Po czwartej bitwie, zakończonej na początku grudnia 1915 roku, nad Soczą zapadła zimowa przerwa w wielkich natarciach, ale nie w walkach. W styczniu 1916 roku dowodzący przedmościem Gorycji generał Erwin Zeidler kazał odbić grzbiet pod kościołem w Oslavii, zdobyty przez Włochów pod koniec listopada. Pierwszy nocny wypad 14 stycznia zakończył się po trzech dniach utratą zdobytych okopów. Drugi, 24 stycznia, przywrócił według austriackiej historii oficjalnej całą linię sprzed czwartej bitwy i przyniósł około 1200 jeńców. W lutym Włosi nasilili ostrzał i nocne potyczki pod Plavą, Oslavią, na Podgorze i na Krasie. Cadorna wspominał potem o zauważalnym postępie pod Plavą i o atakach w rejonie Monte San Michele, Austriacy zaś pisali o nieudanym ataku kilku kompanii pod San Martino 13 lutego i o krótkim wdarciu się jednego batalionu do ich okopów pod Peteano 27 lutego.
Na drugiej konferencji w Chantilly w grudniu 1915 roku sojusznicy uzgodnili jednoczesne ofensywy na wszystkich głównych frontach w 1916 roku i obietnicę, że państwo zaatakowane przez wroga dostanie pomoc w postaci natarć odciążających. Wielka ofensywa włoska miała ruszyć dopiero latem, ale niemieckie uderzenie pod Verdun zmusiło Francuzów do upomnienia się o tę pomoc wcześniej. Rozkaz włoskiego naczelnego dowództwa zaczynał się od zdania, że ogólne położenie i zobowiązania sojusznicze wymagają, by z największą energią związać stojące naprzeciw siły wroga i nie dopuścić do ich przerzucenia na inne fronty. Cadorna nie palił się do tej ofensywy, bo wywiad donosił mu o koncentracji wojsk austro-węgierskich w południowym Tyrolu, a pogoda w górach wciąż uniemożliwiała większe działania.
Po stronie austro-węgierskiej naczelne dowództwo przygotowywało właśnie to, czego Cadorna się obawiał. Generał Franz Conrad von Hötzendorf postanowił uderzyć wiosną z Tyrolu na tyły armii włoskiej, a wojska do tej ofensywy brał w dużej części znad Soczy. 8 lutego wydano pierwszy rozkaz przygotowania do odjazdu III Korpusu z 6, 22 i 28 Dywizją, a potem również 18 Dywizji. Na Krasie III Korpus zastąpił VII Korpus arcyksięcia Józefa Augusta. 15 lutego dowódca 5 Armii generał Svetozar Boroević ostrzegał, że osłabienie jego frontu doszło do ostatniej granicy. O planach ofensywy w Tyrolu dowiedział się dopiero 3 marca. Według austriackiej historii oficjalnej w połowie marca, akurat w czasie walk, liczba batalionów jego armii spadła z 147 do około 100, z których ponad połowę stanowiły bataliony pospolitego ruszenia (Landsturmu), a liczba dział z 693 do 467. Górnej Soczy z przedmościem Tolminu broniła 10 Armia generała Franza Rohra. Popularne zestawienia podają, że Włosi mieli w marcu nad Soczą 286 batalionów (i 90 w odwodzie) oraz 1360 dział, a Austriacy 100 batalionów (i 30 w odwodzie) oraz 470 dział.
Przebieg
Cadorna nie narzucił jednego planu. Dowódcom armii zostawił wybór celów, przypominając tylko, że głównymi celami pozostają, jak w poprzednich bitwach, Gorycja i Tolmin. Ponieważ w górach leżał głęboki śnieg, główny ciężar spadł na 3 Armię księcia Aosty, której od 30 stycznia podlegało także przedmoście Gorycji. Jej VI Korpus miał zdobyć Podgorę, XI Korpus zaatakować między Monte San Michele a San Martino del Carso i spróbować przejść Soczę pod Mainizzą, a XIII i VII Korpus zdobyć wybrane odcinki okopów, m.in. pod Selz koło Monfalcone.
11 marca włoska artyleria otworzyła silny ogień wszystkich kalibrów na pozycje i drogi dojazdowe obrońców na całym froncie 5 Armii. Mimo złej widoczności strzelała przez noc i cały następny dzień, a oddziały szturmowe próbowały niszczyć zasieki przed austriackimi okopami. Dopiero 13 marca piechota przeszła do natarć, za każdym razem na wąskich odcinkach, w tych samych miejscach co jesienią. Najsilniej atakowała tego dnia włoska 21 Dywizja pod San Martino, gdzie według austriackiej historii oficjalnej węgierski 46 Pułk Piechoty odparł sześć szturmów sześciu do ośmiu batalionów. Tego samego dnia Włosi uderzyli pod Selz, 14 marca pod wzgórzem 111 koło Polazzo, 15 marca pod wzgórzem 197 na zachód od San Martino, a 16 marca pod Peteano, za każdym razem siłami od batalionu do pułku. Na Podgorze, której bronili dalmatyńscy strzelcy, jeden batalion włoskiego VI Korpusu wdarł się 14 marca do wąskiego odcinka okopów na wzgórzu 184 pod Lucinico, ale go nie utrzymał.
Na północy, w 2 Armii generała Pietra Frugoniego, IV Korpus miał zdobyć grzbiet Mrzli vrh, a VIII Korpus wzgórza przedmościa Tolminu. Według austriackiej historii oficjalnej skończyło się na silnym ostrzale i słabych próbach podejścia, które nigdzie nie przyniosły powodzenia. Włoskie źródła wymieniają wśród celów ataków także górę Sveta Maria pod Tolminem. Około połowy marca oba korpusy przerwały działania z powodu złej pogody.
Według austriackiej historii oficjalnej wszystkie natarcia się załamały. Włoskie wojsko podaje, że mimo złej pogody udało się zdobyć nieco terenu pod San Martino i pod Selz. Po 16 marca walki wygasły w śniegu, deszczu i mgle. Jeszcze w czasie bitwy i po niej Austriacy, chcąc ukryć odjazd swoich dywizji, pozorowali ruchy posiłków i przeprowadzili kilka wypadów. 26 marca dalmatyńscy strzelcy zdobyli na krótko włoskie okopy na grzbiecie Grojna na Podgorze, biorąc ponad 600 jeńców.
Straty
Według austriackiej historii oficjalnej włoska 3 Armia straciła w czasie bitwy 83 oficerów i 1800 żołnierzy, a austro-węgierska 5 Armia 485 zabitych i 1500 rannych. Włoskie wojsko podaje dla swojej strony 1882 ludzi: 296 zabitych, 1271 rannych i 315 zaginionych. Obie liczby są więc zgodne. W porównaniu z czwartą bitwą, w której Włosi stracili prawie 49 tysięcy ludzi, były to straty bardzo małe, co dobrze pokazuje, jak ograniczone były te natarcia.
Znaczenie
Piąta bitwa nad Isonzo nie przesunęła frontu i nie spełniła swojego zadania. Według austriackiej historii oficjalnej nie zatrzymała wojsk austro-węgierskich nad Soczą, bo właśnie w dniach najsilniejszych natarć dywizje III Korpusu i 18 Dywizja odjeżdżały z frontu. Od 12 do 26 marca wywieziono je w stronę Tyrolu. Posiłki, które Boroević dostał w zamian, składały się głównie z pospolitego ruszenia, a 34 Dywizję, przysłaną mu 14 marca z frontu wschodniego, już na początku kwietnia też skierowano do Tyrolu. Francuzom mogła pomóc najwyżej pośrednio, bo pod Verdun walczyły wyłącznie wojska niemieckie. Cadorna pisał po wojnie, że nic mu nie wiadomo, by sztab sojuszniczy poważnie wierzył, że takie ataki mogą skutecznie odciągnąć siły wroga spod Verdun.
Ważniejsze okazało się to, czego Włosi wtedy nie dostrzegli. Przerzucane znad Soczy dywizje weszły w maju 1916 roku do austro-węgierskiej ofensywy w Trydencie, która zmusiła Cadornę do przerzucenia znacznej części armii z frontu nad Soczą w góry. Następna wielka ofensywa włoska nad Soczą zaczęła się dopiero w sierpniu 1916 roku i przyniosła Włochom Gorycję.