TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Bunt Floty Czarnomorskiej

Kategoria:
Wojsko
Front:
Wojna na morzu
Data:
19 czerwca 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
Rosja, rewolucja lutowa, Morze Czarne

19 czerwca 1917 roku (6 czerwca według kalendarza juliańskiego) w Sewastopolu zbuntowała się Flota Czarnomorska, która jako jedna z ostatnich części rosyjskich sił zbrojnych zachowała jeszcze dyscyplinę i zdolność bojową. Na rozkaz nadany radiem z jednego z pancerników marynarze rozbroili oficerów, a zgromadzenie delegatów marynarzy, żołnierzy i robotników postanowiło usunąć dowódcę floty, wiceadmirała Aleksandra Kołczaka, oraz jego szefa sztabu. Kołczak przemówił do załogi okrętu flagowego, wyrzucił za burtę swoją szablę i oddał dowództwo kontradmirałowi Wieniaminowi Łukinowi. Brytyjska chronologia wojny notuje wybuch buntu pod 21 czerwca, gdy wiadomości o nim docierały na zachód.

Flota, która się trzymała

Kołczak objął dowództwo floty latem 1916 roku jako 41-letni wiceadmirał. Słynął z odwagi, energii i znajomości wojny minowej. Pod jego dowództwem Rosjanie zaminowali podejścia do Bosforu i poważnie ograniczyli wypady tureckich i niemieckich okrętów na Morze Czarne. Gdy w marcu 1917 roku na Bałtyku marynarze mordowali oficerów, w Sewastopolu do rozlewu krwi nie doszło. Kołczak sam ogłosił załogom wieści ze stolicy, uznał Rząd Tymczasowy i pogodził się z powstaniem komitetów marynarskich. Dzięki osobistemu autorytetowi przez kilka miesięcy utrzymywał flotę w posłuszeństwie, a okręty nadal wychodziły w morze.

8 maja (25 kwietnia st. st.) admirał wygłosił na zebraniu delegatów garnizonu w sewastopolskim cyrku głośne przemówienie. „Armia i flota giną. Flota Bałtycka jako siła zbrojna przestała istnieć (…). Flota Czarnomorska musi uratować ojczyznę” – mówił i domagał się powstrzymania „domorosłych reform” w wojsku. Mowę wydrukowano w całej Rosji. Pod jej wrażeniem marynarze wysłali na front i na Bałtyk liczną delegację, która agitowała za prowadzeniem wojny do zwycięstwa. Wyjazd najgorliwszych zwolenników wojny osłabił jednak ich wpływ w samej flocie. W maju admirał popadł w ostry konflikt z sewastopolskim komitetem wykonawczym, który na własną rękę aresztował jednego z jego podwładnych. 25 maja Kołczak telegraficznie poprosił rząd o odwołanie go ze stanowiska. Pięć dni później do Sewastopola przyjechał minister wojny i marynarki Aleksander Kiereński i na pewien czas załagodził spór.

Rozbrojenie oficerów

W czerwcu do Sewastopola przybyła delegacja marynarzy z Bałtyku, w dużej części bolszewików, zaopatrzona w stosy agitacyjnej literatury. Jej członkowie jeździli po okrętach i przemawiali na wiecach, a w mieście rozpuszczano pogłoski, że admirał ma wielkie majątki ziemskie i dlatego chce przedłużać wojnę. 16 czerwca wiec marynarzy zażądał usunięcia Kołczaka, jego szefa sztabu Michaiła Smirnowa i kilku innych oficerów. Nazajutrz admirał zawiadomił Kiereńskiego, że miejscowe władze nie panują nad sytuacją. 18 czerwca na kolejnym wiecu aresztowano jednego z oficerów i zażądano odebrania oficerom broni pod zarzutem kontrrewolucyjnego spisku.

19 czerwca, według relacji Kołczaka po południu, z jednego z pancerników nadano radiem rozkaz rozbrojenia wszystkich oficerów i przeszukania ich mieszkań. Na wielu okrętach od razu zażądano od oficerów oddania broni. Kołczak zakazał oporu, by nie doszło do rozlewu krwi. Według jego zeznań kilku oficerów zastrzeliło się na znak protestu. Potem kazał zebrać załogę okrętu flagowego „Gieorgij Pobiedonosiec”. Powiedział marynarzom, że obawy przed spiskiem oficerów są bezsensowne, bo oficerowie są rozproszeni po okrętach i jeden przypada na piętnastu–dwudziestu marynarzy, i że rozbrojenie jest zniewagą, którą traktuje jako wymierzoną przede wszystkim w siebie. Oświadczył, że od tej chwili nie chce nimi dowodzić. Następnie wyrzucił do morza swoją szablę. Według powtarzanej później relacji była to złota broń za obronę Port Artura w 1904 roku, a admirał miał zawołać: „Nawet Japończycy, nasi wrogowie, zostawili mi broń. Wam też jej nie oddam!”.

Jeszcze tego samego dnia Kołczak zawiadomił Kiereńskiego, że w żadnych okolicznościach nie będzie już dowodził flotą, i przekazał dowództwo najstarszemu po sobie kontradmirałowi Wieniaminowi Łukinowi, dowódcy pancerników. Wieczorem delegacja rady przyniosła mu uchwałę o usunięciu jego i Smirnowa, ale dowództwo było już oddane. Gdy doszły go słuchy, że ma zostać aresztowany, przeniósł się na noc na okręt. Kilka godzin później nadeszła ostra depesza rządu. Rząd uznawał wydarzenia w Sewastopolu za akt wrogi rewolucji i ojczyźnie, żądał zwrotu broni oficerom, a Kołczakowi i Smirnowowi kazał natychmiast stawić się w Piotrogrodzie. Część historyków podkreśla, że rząd obarczył przy tym admirała winą za dopuszczenie do buntu.

Co było dalej

Nazajutrz oficerom zwrócono broń i w Sewastopolu zapanował pozorny spokój. Nocą z 20 na 21 czerwca Kołczak i Smirnow odjechali do Piotrogrodu. Gest admirała z szablą obiegł prasę Rosji i państw sprzymierzonych, a przeciwnicy „demokratyzacji” wojska uznali go za bohatera. Komisja śledcza nie dopatrzyła się winy Kołczaka, ale admirał odmówił powrotu do Sewastopola i wkrótce wyjechał z misją morską do Stanów Zjednoczonych.

Znaczenie

Czerwcowy bunt nie był tak krwawy jak marcowe wydarzenia na Bałtyku, ale miał podobne skutki. Flota Czarnomorska, którą jeszcze wiosną stawiano za wzór dla reszty armii, straciła dowódcę, który ją utrzymywał w karności, a oficerowie utracili resztki autorytetu. Komitety marynarskie przejęły faktyczną kontrolę nad okrętami. Flota nadal formalnie istniała i wychodziła w morze, ale nie odegrała już w wojnie poważniejszej roli. Rząd Tymczasowy, który nie potrafił obronić dowódcy przed marynarzami, a zarazem obwiniał go o bunt, pokazał, jak słaba jest jego władza nad wojskiem w przededniu planowanej wielkiej ofensywy.