Koniec szóstej bitwy nad Isonzo
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front włoski
- Data:
- 17 sierpnia 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Szósta bitwa nad Isonzo
- Tagi:
- Włochy, Austro-Węgry, Luigi Cadorna, wojna pozycyjna
17 sierpnia 1916 roku generał Luigi Cadorna wstrzymał ofensywę nad Soczą, która jedenaście dni wcześniej zaczęła się szturmem na przedmoście Gorycji. W pierwszych trzech dniach bitwy Włosi odnieśli największe zwycięstwo w tej wojnie: zdobyli Monte Sabotino, Monte San Michele i samą Gorycję, a Austriacy opuścili płaskowyż Doberdò. Natarcia na nową linię obrony, na którą w nocy z 8 na 9 sierpnia cofnęła się austro-węgierska 5 Armia, nie przyniosły jednak prawie nic.
Linia ta biegła od Monte San Gabriele przez wzgórze Santa Caterina i niewysokie wzgórza na wschód od Gorycji po dolinę Wipawy, a dalej na południe wschodnim skrajem doliny Vallone na płaskowyżu Kras. Od 10 sierpnia Włosi szturmowali ją coraz większymi siłami. Najcięższe walki toczyły się o Santa Caterinę, o wzgórza 171 i 174 przy drodze z Gorycji na wschód i o San Pietro, a na Krasie o wzgórze Nad Logem i okopy pod Lokvicą i Oppacchiasellą. 14 sierpnia obie włoskie armie nad Soczą uderzyły na całym froncie od Plavy po Oppacchiasellę, wspierane nawet przez samochody pancerne, a 15 sierpnia pod Gorycją ruszył ostatni wielki szturm na ośmiokilometrowym odcinku. Za każdym razem obrońcy, wzmacniani przez nadjeżdżające z Tyrolu i z frontu wschodniego posiłki, odbijali utracone okopy w walce wręcz.
16 sierpnia włoska 3 Armia przeprowadziła ostatnie wielkie natarcie na Krasie. Według austriackiej historii oficjalnej o 9.30 jej artyleria otworzyła ogień na cały front austro-węgierskiego VII Korpusu, a od jedenastej piechota szturmowała go kilkakrotnie, ostatni raz o 21.30. Wszystkie ataki się załamały. 17 sierpnia o szóstej rano Włosi zaskoczyli jeszcze obrońców pod Oppacchiasellą i zajęli wąski odcinek okopu, z którego szybko zostali wyparci, a w południe odparto ich atak na północnym skraju płaskowyżu. Wtedy włoskie naczelne dowództwo wydało rozkaz wstrzymania natarć. Według włoskich źródeł Cadorna podjął tę decyzję już wieczorem 16 sierpnia, po rozmowach z dowódcami obu armii, którzy prosili o przerwę. Rozkaz tłumaczył, że przeciwnik broni się nie na pozycjach straży tylnej, lecz na prawdziwych liniach umocnionych, które trzeba zdobywać metodycznie przygotowanym natarciem.
Bitwa kosztowała obie strony bardzo drogo. Według włoskich danych armia włoska straciła około 51 tysięcy zabitych, rannych i zaginionych, a austro-węgierska 5 Armia według swojej historii oficjalnej około 41 tysięcy, licząc z chorymi. Włosi przesunęli front o 4 do 6 kilometrów na odcinku około 24 kilometrów, ale nowa linia austriacka okazała się równie trudna do zdobycia jak dawna. Austriacy zauważyli z ulgą, że Triest pozostał daleko od włoskich bagnetów, a ich historia oficjalna pisała, że sama włoska prasa nazwała zdobycie Gorycji „drżącą radością”.
Nad Soczą nie zapadła jednak cisza. Artyleria strzelała dalej, a obie strony szykowały się do następnego starcia. Zwycięstwo pod Gorycją wzmocniło pozycję Włoch wśród sojuszników i pozycję Cadorny w kraju. Niespełna dwa tygodnie później Włochy wypowiedziały wojnę Niemcom, a w połowie września Cadorna rozpoczął nad Soczą siódmą bitwę.