TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Ostrzał Seaham

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Wojna na morzu
Data:
11 lipca 1916
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
okręty podwodne, Kaiserliche Marine, Wielka Brytania

Wieczorem 11 lipca 1916 roku, około 22.20, niespełna 400 metrów od wejścia do portu w Seaham na wybrzeżu hrabstwa Durham w północno-wschodniej Anglii wynurzył się niemiecki okręt podwodny UB-39. Jego załoga otworzyła ogień z działa pokładowego w stronę miasta i kopalni. Według dziennika wojennego 4 Batalionu Lekkiej Piechoty Durham, który pełnił wtedy straż na wybrzeżu, ostrzał trwał kilka minut i spadło od 20 do 40 pocisków. Około 22.30 okręt odpłynął na południowy wschód. Lokalne relacje mówią o 32 lub 39 pociskach i o ostrzale trwającym około dwudziestu minut.

Port węglowy pod ogniem

Seaham Harbour było portem, z którego wywożono węgiel z kopalń hrabstwa Durham, położonym około 10 kilometrów na południe od Sunderlandu. UB-39 był niewielkim okrętem typu UB II z Flotylli Flandria, działającej z portów okupowanej Belgii. Dowodził nim Werner Fürbringer, później jeden z bardziej znanych niemieckich podwodników. Dzień wcześniej okręt zatrzymał i zatopił trawler 45 mil morskich na wschód od ujścia rzeki Tyne, a w kolejnych dniach topił kutry rybackie na wodach koło Whitby. Według brytyjskiego dziennika celem ostrzału były obóz wojskowy, stacja radiowa i kopalnia Seaham Colliery. Fürbringer twierdził później, że strzelał do zakładów hutniczych.

Większość pocisków spadła na pola za miastem, część nawet półtorej mili w głąb lądu. Kilka trafiło jednak w zabudowania. Jeden pocisk przebił ścianę domu przy Doctor Street w New Seaham, przeleciał przez kuchnię, w której była gospodyni, i upadł przy drzwiach wejściowych. Nikogo nie zranił. Inny trafił w wagon z drewnem na bocznicy, kilka wybiło szyby. Okręt podwodny, odpływając, wystrzelił jeszcze kilkanaście pocisków z morza na wysokości Hawthorn Hive, w stronę wsi Murton, ale te nie wyrządziły szkód. Według dziennika batalionu żadne mienie wojskowe nie ucierpiało.

Jedyna ofiara

Pocisk, który wybuchł na terenie kopalni, ciężko ranił odłamkami w twarz, rękę i głowę 35-letnią Mary Slaughter, żonę kowala z Hebburn nad rzeką Tyne. Przyjechała do Seaham w odwiedziny do kuzynki i właśnie przechodziła z nią przez podwórze kopalni. Zawieziono ją do szpitala w Sunderlandzie, gdzie zmarła następnego ranka. Lekko ranni zostali też dwaj chłopcy.

Był to jeden z nielicznych ataków okrętu podwodnego na sam brytyjski ląd. Większe ofiary przyniosło bombardowanie Scarborough i Hartlepool przez niemieckie krążowniki liniowe w grudniu 1914 roku, a latem 1915 roku U-24 ostrzelał koksownię w Lowcy w Kumbrii. Działo pokładowe okrętu podwodnego nie mogło zniszczyć portu, ale ostrzał przypomniał mieszkańcom wybrzeża, że wojna może do nich przyjść w każdej chwili. Pamiątką ataku jest odnaleziony przez żołnierzy batalionu z Durham pocisk z okolicznościowym napisem, który należy dziś do zbiorów pamiątek po pułku.