- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 14 sierpnia 1914
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa w Lotaryngii
- Tagi:
- Lotaryngia, Francja, Niemcy, Noël de Castelnau
14 sierpnia 1914 roku rozpoczęła się główna ofensywa armii francuskiej w Lotaryngii. Dwie armie, 1 Armia generała Auguste’a Dubaila i 2 Armia generała Noëla de Castelnau, przekroczyły granicę i ruszyły w głąb prowincji utraconej przez Francję w 1871 roku. Walki, które się wtedy zaczęły, nazwano później bitwami pod Morhange i Sarrebourgiem.
Wielka ofensywa
Francuski plan wojenny zakładał, że przez Lotaryngię poprowadzi główne uderzenie na Niemcy. Naczelny wódz Joseph Joffre i jego sztab wierzyli, że zdecydowane natarcie, prowadzone z pełnym zaangażowaniem, przełamie obronę przeciwnika. Odzyskanie Lotaryngii, bogatej w węgiel i rudę żelaza, miało też ogromne znaczenie symboliczne dla całego narodu.
Przez pierwsze dni Francuzi posuwali się naprzód niemal bez przeszkód. Zajmowali kolejne miejscowości, a do Paryża płynęły optymistyczne meldunki. Nie wiedzieli, że niemiecka 6 Armia księcia Rupprechta Bawarskiego i 7 Armia celowo się wycofują, wciągając ich w głąb dobrze przygotowanego terenu.
Pułapka
20 sierpnia Niemcy przeszli do zmasowanego kontrataku. Francuska piechota, nacierająca w zwartych szykach i w czerwonych spodniach, trafiła pod ogień ciężkiej artylerii i karabinów maszynowych z umocnionych pozycji. 2 Armia poniosła pod Morhange ciężką klęskę, a 1 Armia musiała wycofać się spod Sarrebourga. W walkach zginął między innymi syn generała Castelnau. Francuzi wycofali się za granicę, na wzgórza przed Nancy, gdzie powstrzymali niemiecki pościg.
Znaczenie
Ofensywa w Lotaryngii była pierwszą wielką próbą francuskiej doktryny ofensywy za wszelką cenę i zakończyła się jej krwawą porażką. Francuskie straty były ogromne. Klęska pod Morhange i Sarrebourgiem, a kilka dni później w Ardenach, zmusiła Joffre’a do zmiany planów. W połączeniu z niemieckim uderzeniem przez Belgię doprowadziło to do wielkiego odwrotu, który zakończył się dopiero nad Marną.