- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 4 listopada 1918
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Bitwa nad Sambrą
4 listopada 1918 roku, o świcie, trzy armie brytyjskie ruszyły do ostatniej wielkiej bitwy tej wojny. Na froncie od Kanału Sambra–Oise pod Oisy po okolice Valenciennes, długim według feldmarszałka Douglasa Haiga na około 50 kilometrów, 4, 3 i 1 Armia uderzyły na niemiecką drugą pozycję Hermanna, opartą o kanał, skanalizowaną Sambrę i las Mormal. Na prawym skrzydle, w dolinie Oise, nacierała francuska 1 Armia generała Debeneya. Do wieczora Brytyjczycy przeszli przez kanał na długości około 24 kilometrów, przebili się przez większą część lasu, zdobyli twierdzę Le Quesnoy i wzięli około 10 tysięcy jeńców. Był to też dzień, w którym zginął Wilfred Owen.
Przed świtem
Brytyjczycy stali nad kanałem od końca bitwy nad Selle, od dziesięciu dni. Przez ten czas saperzy przygotowali kładki, pływające mostki na pustych bańkach po nafcie, tratwy i składane łodzie, a artylerię wprowadzano na stanowiska po cichu i maskowano. Kanał był szeroki na kilkanaście metrów w lustrze wody, z mulistym dnem, a pod Ors Niemcy zalali łąki, zmieniając je w bagno. Noc z 3 na 4 listopada była ciemna i deszczowa. Po północy w dolinie zawisła gęsta mgła, która rozwiała się dopiero około dziewiątej rano. Dla piechoty, która musiała podejść pod sam kanał, była sprzymierzeńcem. W lesie Mormal i w gęstych żywopłotach przed nim utrudniała utrzymanie kierunku.
Wśród żołnierzy czekających nad kanałem pod Ors był podporucznik Wilfred Owen z 2 batalionu pułku Manchester. Miał 25 lat. Po leczeniu nerwicy frontowej w Szkocji, gdzie poznał poetę Siegfrieda Sassoona, wrócił na front pod koniec sierpnia, a za walki 1 października na linii Beaurevoir przedstawiono go do Krzyża Wojskowego. Ostatnią noc przed natarciem jego kompania spędziła w domu leśniczego niedaleko Ors. Kilka dni wcześniej Owen napisał stamtąd ostatni list do matki.
Kanał: 5.30–9.00
O 5.30 ruszyły 3 i 1 Armia, o 5.45 IX Korpus z 4 Armii i sąsiednie korpusy francuskie, a o 6.15 XIII Korpus i prawe skrzydło 3 Armii. Wał ogniowy nad kanałem przesuwał się powoli, o sto jardów, około 90 metrów, co sześć minut.
Najdalej na południu 1 Dywizja przeprawiała się przy śluzie pod Fesmy. Niemieckie pociski trafiły w grupy niosące mosty, a deski na kładki przez boczny strumień okazały się za krótkie, ale żołnierze pułku Royal Sussex pod dowództwem podpułkownika Dudleya Johnsona dobiegli do brzegu i ogniem przygwoździli obrońców. O 6.10 most leżał na śluzie i bataliony zaczęły przechodzić na drugi brzeg, walcząc wręcz w domach przy śluzie. Nieco dalej bataliony 1 Brygady rzuciły cztery mostki i również przed 6.10 były za kanałem. W Catillon batalion pułku Gloucestershire złapał Niemców, gdy wychodzili z piwnic po przejściu wału ogniowego, i wziął 450 jeńców, tracąc czterech zabitych.
Pod Ors przeprawa poszła znacznie gorzej. Próba zatkania wyrwy w moście w samej wsi spławionym przęsłem nie powiodła się, podobnie jak przeprawa na składanych łodziach. Na południe od wsi saperzy 206 kompanii pod ogniem karabinowym zbudowali pływający most na bańkach po nafcie i przeszedł po nim batalion pułku Dorset. Na północ od Ors, gdzie nacierał batalion Owena i 16 batalion Lancashire Fusiliers, saperzy 218 kompanii rzucili dwa mostki. Jeden rozbiły pociski, gdy przeszły po nim dwa plutony, drugi trzymały pod ogniem niemieckie karabiny maszynowe. Podpułkownik James Marshall, oficer Gwardii Irlandzkiej dowodzący batalionem Lancashire Fusiliers, sam prowadził naprawę mostu pod ogniem, aż zginął. Podporucznik James Kirk z batalionu Manchester przepłynął na tratwie z karabinem maszynowym, by osłaniać budowę mostu, i również poległ. Obaj dostali pośmiertnie Krzyż Wiktorii. To samo odznaczenie otrzymali dwaj saperzy z 218 kompanii, którzy budowali mosty pod ogniem i przeżyli. W tej samej walce, we wczesnych godzinach rannych, zginął Owen, gdy pomagał swoim żołnierzom przy przeprawie. Atak na północ od Ors kosztował oba bataliony ponad dwustu zabitych i rannych.
Dalej na północ 25 Dywizja nacierała na Landrecies. Jeden z sierżantów saperów skoczył do wody i przeciął przewody ładunków pod mostem na starym korycie Sambry, a przestraszeni wałem ogniowym Niemcy zostawili kilka mostów nienaruszonych. Po jednym z nich kompania pułku Worcestershire przebiegła przez kanał. Główny most do miasta wysadził w ostatniej chwili niemiecki oficer, który przygalopował do ładunku konno.
Las i twierdza: 9.00–16.00
Około ósmej obserwatorzy lotniczy meldowali, że Niemcy wycofują działa. Gdy o dziewiątej mgła się podniosła, nad polem bitwy pojawiły się samoloty Royal Air Force, ostrzeliwujące z niskiego lotu cofającą się piechotę i artylerię. O 9.37 1 Dywizja ruszyła z przyczółka dalej, prawie bez oporu, a o 10.45 padła ostatnia niemiecka placówka pod Ors, otoczona wodą umocniona placówka Le Donjon. Około 11.00 25 Dywizja i 50 Dywizja stały na celach wyznaczonych przez armię. Pod Landrecies Brytyjczycy przeprawiali się na tratwach z baniek po benzynie, a o 12.45 batalion pułku Worcestershire oczyszczał już miasto. 75 Brygada wzięła tu 838 jeńców i 27 dział. Kilku Niemców poddało się nawet dwóm czołgom dowożącym zaopatrzenie, wziętym przez nich za bojowe.
W lesie Mormal i w sadach przed nim opór był nierówny. Batalion pułku Duke of Wellington’s z 17 Dywizji stracił w żywopłotach przed lasem 13 z 15 oficerów i 226 z 583 żołnierzy. Gdzie indziej Niemcy poddawali się masowo, a ich karabinierzy maszynowi uciekali, zanim piechota zdążyła do nich podejść. Najdłużej broniła się wieś Preux-au-Bois, położona w labiryncie sadów: dopiero w południe 18 Dywizja opanowała ją z pomocą czołgów, okrążając ją ze wszystkich stron. Potem bataliony szły leśnymi duktami w kolumnach, prawie bez przeszkód.
Najbardziej zapamiętany epizod dnia rozegrał się pod Le Quesnoy. Miasteczko otaczały wały i fosy w systemie Vaubana, a w środku było jeszcze około 1600 francuskich cywilów, więc artyleria nie mogła go burzyć. Dywizja Nowozelandzka miała je tylko otoczyć. O 5.30 brygada strzelców ruszyła za wałem ogniowym, a na wały spadło 300 pojemników z płonącą ropą, które oślepiły obrońców. Około 7.15 Nowozelandczycy stali na nasypie kolejowym przed twierdzą, a przed 10.30 obeszli ją od północy i południa. Ich 1 Brygada poszła dalej i przed 12.30 była na skraju lasu. Około ósmej sierżant i trzech strzelców przeszli przez fosę i wspięli się na wał, ale musieli się wycofać. W ciągu dnia Nowozelandczycy kilkakrotnie posyłali do miasta jeńców z wezwaniem do kapitulacji, a jedno zrzucono z samolotu. Żołnierze niemieccy chcieli się poddać, ale oficerowie odmawiali.
Około czwartej po południu moździerze uciszyły karabiny maszynowe na zachodnich wałach. Podporucznik Leslie Averill, oficer wywiadu 4 batalionu, znalazł nieobsadzony odcinek wewnętrznego wału i po długiej na około dziewięć metrów drabinie, jedynej, jaką mieli, wspiął się na górę. Za nim poszli dowódca plutonu, jego żołnierze, a potem cały batalion. Z północy przez częściowo zburzony most wdarł się do miasta oddział 2 batalionu. Garnizon skapitulował, a w niewolę poszło w samym mieście 711 Niemców. Według brytyjskiej historii oficjalnej Dywizja Nowozelandzka wzięła tego dnia ponad 2450 jeńców i kilkadziesiąt dział. Dla Nowozelandczyków był to jeden z najlepszych dni całej wojny i ich ostatnia wielka bitwa.
Wieczór
O 14.30 batalion pułku Essex z 18 Dywizji wyszedł na cel w głębi lasu, a około 18.00 jej rezerwowa brygada doszła do drogi Maroilles–Locquignol. 38 Dywizja z V Korpusu przed 17.15 zajęła swój czwarty cel w lesie, a w nocy jej kompanie stanęły na wschodnim skraju lasu, skąd patrol wszedł bez walki do Berlaimont. Na północy Dywizja Gwardii i 62 Dywizja zajęły Frasnoy i Preux-au-Sart, a XVII Korpus obie wsie Wargnies. Tylko na froncie 1 Armii, za Aunelle i pod Onnaing, Niemcy zatrzymali Brytyjczyków i Kanadyjczyków kontratakami i ogniem z zabudowań. Pod Fesmy, na prawym skrzydle, 1 Dywizja nie nawiązała łączności z Francuzami, którzy pierwszego dnia nie zdołali przerzucić kładek przez kanał. Do Guise weszli dopiero nazajutrz.
Bilans dnia był dla Brytyjczyków bardzo korzystny. Według liczb podanych przez Edmondsa, autora brytyjskiej historii oficjalnej, sama 4 Armia wzięła ponad 4 tysiące jeńców i 80 dział, a IV Korpus około 3500 jeńców i 110 dział. Najwięcej kosztowała przeprawa przez kanał: 32 Dywizja straciła około 700 ludzi, a 1 i 32 Dywizja razem według części opracowań około 1150. W meldunkach jednego z niemieckich pułków zapisano, że „rój nisko lecących samolotów” towarzyszył natarciu i ostrzeliwał cofającą się piechotę i artylerię.
Wieczorem prawe skrzydło niemieckiej 2 Armii dostało rozkaz odwrotu, a w nocy z 4 na 5 listopada cała armia zaczęła się cofać na pozycję Antwerpia–Moza. Tego samego dnia o 15.00 na froncie włoskim zaczął obowiązywać rozejm z Austro-Węgrami, a w Kilonii zbuntowani marynarze przejmowali władzę w mieście. Rodzina Owena dowiedziała się o jego śmierci 11 listopada, gdy w Shrewsbury biły dzwony na cześć zawieszenia broni.