- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 20 lipca 1915
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa o Le Linge
- Tagi:
- Francja, Niemcy, Alzacja, Joseph Joffre
20 lipca 1915 roku o 14, po wielogodzinnym ostrzale artyleryjskim, francuskie bataliony strzelców alpejskich ruszyły do szturmu na grzbiet Linge w Wogezach, między doliną Orbey a doliną Munster, na zachód od Colmaru. Na stromych, zalesionych stokach czekały na nich niemieckie okopy, betonowe schrony i gęste zasieki, na których broniła się bawarska Landwehra. Pierwszy szturm nie zdobył żadnego z trzech szczytów grzbietu: Lingekopf, Schratzmännele i Barrenkopf. Tak zaczęła się bitwa o Le Linge, jedna z najkrwawszych bitew na tym odcinku frontu. Trwała do połowy października, a Francuzi zapłacili za niewielki skrawek gór kilkoma tysiącami zabitych. Linge przeszło do ich pamięci jako „grobowiec strzelców”.
Dlaczego Linge
Od jesieni 1914 roku front w Wogezach biegł grzbietami gór, w pobliżu dawnej granicy francusko-niemieckiej. Francuzi, którzy w sierpniu na krótko zajęli Miluzę i podeszli pod Colmar, utrzymali tylko skrawek południowej Alzacji i kilka górnych dolin. Zimą i wiosną 1915 roku obie strony walczyły o pojedyncze szczyty, z których widać było równinę nad Renem, przede wszystkim o Hartmannswillerkopf. W lutym Niemcy natarli w dolinie rzeki Fecht i wyszli na stoki grzbietu Linge, a potem go umocnili. W czerwcu francuskie 47 i 66 Dywizja przeszły do kontrnatarcia, posunęły się w dolinie o kilka kilometrów i w drugiej połowie czerwca zajęły Metzeral. Do Munsteru zostało niewiele.
Naczelny wódz, generał Joseph Joffre, nie chciał jednak iść dnem doliny. Był zwolennikiem obejścia nieprzyjaciela „górą”, przez grzbiety, z których można było panować nad drogami w dolinach. Zgodnie z tą zasadą („kto trzyma górę, trzyma i dół”) wstrzymał natarcie w dolinie Fecht i nakazał zdobyć grzbiet Linge. Z jego szczytów Niemcy obserwowali i ostrzeliwali drogę z Orbey do Stosswihr, łączącą francuskie pozycje w dwóch dolinach. Dowódca 47 Dywizji, generał Gaston d’Armau de Pouydraguin, znał niemieckie umocnienia z rozpoznania i ostrzegał, że atak będzie bardzo ryzykowny. Radził dalej nacierać w dolinie. Dowódca 7 Armii, generał Louis de Maud’huy, powierzył więc szturm nowo sformowanej 129 Dywizji generała Charlesa Nolleta, wzmocnionej doświadczoną 3 Brygadą Strzelców z 47 Dywizji. Natarcie planowano na 8 lipca, potem przekładano je na 12 i 18 lipca, aż ostatecznie wyznaczono je na 20 lipca, by 129 Dywizja zdążyła zająć pozycje.
Niemiecka twierdza w lesie
Grzbiet Linge to wał długi na mniej więcej trzy kilometry, z trzema kulminacjami. Na północy wznosił się szczyt Lingekopf (około 986 metrów), za płytką przełęczą Collet du Linge najwyższy w masywie Schratzmännele (około 1045 metrów), a na południe od kamieniołomów i otwartej polany Barrenkopf (około 980 metrów). Niemieckie pozycje leżały około 200 metrów wyżej niż francuskie okopy wyjściowe, a Francuzi, by do nich podejść, musieli przejść przez podmokłą, odsłoniętą dolinkę, ostrzeliwaną z boków. Same stoki były strome, skaliste i porośnięte gęstym lasem, który skrywał niemieckie umocnienia przed obserwatorami artylerii.
Niemcy budowali tu od marca. Pod osłoną drzew wykopali kilka linii okopów, połączonych rowami, wznieśli betonowe schrony i gniazda karabinów maszynowych, nazywane przez Francuzów blokhauzami, a stoki opletli zasiekami, ukrytymi częściowo w zaroślach i skalnych żlebach. Zaopatrzenie dowoziła im wąskotorowa kolejka od strony Trois-Épis, a od równiny Alzacji dzieliło ich zaledwie kilka kilometrów. Francuzi musieli najpierw zbudować ponad 12 kilometrów górskiej drogi przez Hautes-Chaumes, bo do ich pozycji prowadziły tylko ścieżki dla mułów. Odcinka broniły oddziały bawarskiej 6 Dywizji Landwehry, wchodzącej w skład niemieckiej grupy armijnej generała Hansa Gaedego. Były to pułki złożone ze starszych roczników rezerwistów, ale świetnie okopane.
Szturm 20 lipca
Ostrzał trwał według ówczesnego francuskiego opisu około dziesięciu godzin, ale w lesie nikt nie mógł sprawdzić, co zniszczył. O 14 strzelcy ruszyli. Na prawym skrzydle 22 Batalion Strzelców Alpejskich zaatakował Barrenkopf i dostał się pod ogień karabinów maszynowych z niemieckich schronów. Według opracowań opartych na dziennikach działań batalionu stracił tego dnia 192 zabitych i ponad 400 rannych. Na lewym skrzydle bataliony nacierające na Lingekopf utknęły w zasiekach i pod ogniem z boków. Do przełęczy Collet du Linge dotarły tylko nieliczne grupki, a część oddziałów musiała się wycofać do okopów wyjściowych. Natarcie na centrum, na kamieniołomy pod Schratzmännele, według części opracowań w ogóle odwołano. Muzeum bitwy, Mémorial du Linge, ocenia, że w ciągu kilku godzin strzelcy stracili ponad jedną trzecią stanu.
Jednocześnie 47 Dywizja zaatakowała na południe od doliny Fecht szczyt Reichackerkopf. Tam także natarcie się nie powiodło, a według części opracowań do wieczora 21 lipca kosztowało ponad tysiąc ludzi.
Pierwszy bilans
Francuski komunikat z 21 lipca mówił o zajęciu części niemieckich umocnień i o posunięciu się „na niewielką odległość od grzbietu Linge”. W ciągu dwóch dni walk Francuzi wzięli 107 jeńców. Obrońcy utrzymali jednak wszystkie szczyty. Obok bawarskich landwerzystów walczyły tu elitarne bataliony niemieckich strzelców (Jäger), w tym meklemburski i gwardyjski.
Zamiast szerokiej ofensywy na froncie kilkunastu kilometrów walka skurczyła się do serii szturmów na trzy cele na odcinku około dwóch kilometrów: Collet du Linge, kamieniołomy pod Schratzmännele i Barrenkopf. Generał Nollet nakazał ponowić natarcie już 22 lipca. Bitwa o Le Linge, toczona często na odległość rzutu granatem, trwała do połowy października i przyniosła obu stronom ciężkie straty przy niewielkich zmianach linii frontu. W następnych miesiącach Niemcy użyli na tym odcinku gazów i miotaczy ognia, a na grzbiecie front zastygł aż do końca wojny.