Włoski oddział na Korfu
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Front:
- Front bałkański
- Data:
- 11 lutego 1916
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Włochy, Grecja, Serbia, neutralność
Brytyjska chronologia wojny notuje pod 11 lutego 1916 roku, że na Korfu przybył włoski oddział. Od miesiąca wyspę trzymali Francuzi, a na jej brzegi schodziły dziesiątki tysięcy żołnierzy ewakuowanej z Albanii armii serbskiej. Włoska obecność była skromna, ale wywołała w Grecji szczególne oburzenie.
Garstka karabinierów
Źródła z epoki mówią o małym oddziale. Ateński korespondent londyńskiego tygodnika „The Near East” pisał w liście datowanym 9 lutego, że na Korfu przybyło około dziesięciu włoskich karabinierów, którzy według jego informacji eskortowali tam serbskich dezerterów. Data listu sugeruje, że Włosi mogli się pojawić na wyspie kilka dni wcześniej, niż podaje chronologia. Według korespondenta w Atenach podniósł się wielki rwetes. Rząd zakazał przesyłania tej wiadomości za granicę i energicznie zaprotestował w Rzymie. Krążyła nawet pogłoska, że karabinierzy musieli się wycofać, bo zbuntowali się przeciw nim wyspiarze, ale korespondent uważał ją za mało wiarygodną.
Spór dotarł do prasy państw centralnych. 12 lutego Berlin podał przez radiostację, powołując się na szwajcarskie biuro prasowe, a nowojorski „New York Times” powtórzył, że premier Stefanos Skuludis zaprotestował przeciw włoskiemu zamiarowi wysłania na Korfu wojska do pełnienia służby porządkowej. Miał oświadczyć, że nastroje w Grecji są takie, iż rząd nie bierze odpowiedzialności za to, co może wyniknąć z kroku Włoch.
Dlaczego właśnie Włosi
Francuzów Grecy przyjęli z niechęcią, ale Włochów z prawdziwą nieufnością. Ten sam korespondent wyjaśniał, że Grecy nie stawiają Włoch na równi z Wielką Brytanią, Francją i Rosją, które od początku istnienia greckiego państwa były jego opiekunkami. Włochy uważano za sąsiada prowadzącego politykę imperialną i za naturalnego rywala na Bałkanach i na Morzu Egejskim. Grecy nie mogli im wybaczyć, że w czasie wojny z Turcją w 1912 roku zajęły greckojęzyczny Dodekanez i go nie oddały. Korfu przez ponad cztery stulecia należało do Republiki Weneckiej, i wciąż słychać było na niej język włoski. Wyspa leżała też tuż obok południowej Albanii, o którą Włochy i Grecja spierały się od lat. Jesienią 1914 roku Grecy wkroczyli do Epiru Północnego, a Włosi obsadzili Wlorę, którą traktat londyński z 1915 roku obiecywał im na własność.
Sprzymierzeni tłumaczyli, że obecność Włochów na Korfu ma jedynie pokazać jedność działań wszystkich czterech mocarstw Ententy. W Atenach nikogo to nie przekonało. Pytano, dlaczego Włosi nie pomagają w Salonikach, na Lesbos czy na Limnos, a zjawiają się właśnie tam, gdzie od dawna podejrzewano ich o własne zamiary. Część greckich polityków uważała, że pozostałe mocarstwa w ogóle nie powinny były dopuścić Włochów do francuskiej okupacji wyspy.
Awantura w parlamencie
Sprawa odbiła się echem w greckim parlamencie. Według korespondenta „The Near East”, który pisał o tym w liście z 20 lutego, poseł z Korfu obraził z trybuny naród włoski, jego armię i króla, a rząd nie zareagował ani słowem. Musiał potem łagodzić skutki i wpisać do protokołu posiedzenia, że przewodniczący izby udzielił posłowi nagany, a Skuludis musiał wysłuchać bardzo ostrych wyrzutów rządu włoskiego. Incydent pokazał, jak nerwowe były w tych tygodniach stosunki Aten z Ententą. Włochy z kolei miały swoje zasługi wobec Serbów: to ich okręty wykonały od połowy do dwóch trzecich patroli i eskort, które osłaniały przewóz armii serbskiej przez Adriatyk.