Początek szturmu Erzurum
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 12 lutego 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Ofensywa erzurumska
- Tagi:
- Rosja, Imperium Osmańskie, Kaukaz
Brytyjska chronologia wojny notuje pod 12 lutego 1916 roku początek rosyjskiego ataku na Erzurum, największą twierdzę osmańską we wschodniej Anatolii. Według historii wojen kaukaskich W.E.D. Allena i Pawła Muratowa rosyjska artyleria otworzyła ogień na forty już 11 lutego o 14.00, a piechota ruszyła do szturmu w nocy z 11 na 12 lutego. 12 lutego był więc pierwszym pełnym dniem walk o twierdzę. W Rosji, gdzie obowiązywał kalendarz juliański, był to 30 stycznia.
Twierdza i jej obrońcy
Po klęsce pod Köprüköy w styczniu osmańska 3 Armia cofnęła się za forty Erzurum. Pierścień umocnień, zbudowany po wojnie 1877–1878 roku według planów najpierw brytyjskich, a potem niemieckich inżynierów, osłaniał miasto od wschodu, z grzbietu Deveboynu, oraz od północy i południa, z wąwozu Gürcübogaz i grzbietu Palandöken. Forty z kamienia nie były jednak przygotowane na nowoczesną artylerię, a z kilkuset dział twierdzy tylko 25–30 procent było nowoczesnych. Groźniejsze od fortów były okopy i zasieki, które Turcy zbudowali między nimi pod kierunkiem niemieckiego specjalisty, pułkownika von Posselta.
Do obsadzenia całego systemu potrzeba było według Allena i Muratowa około 75 tysięcy żołnierzy. Dowódca 3 Armii Mahmud Kâmil Pasza miał najwyżej 50 tysięcy, wielu z nich świeżo wcielonych rekrutów, a morale oddziałów, które przeszły przez Köprüköy, było niskie. W fortach Deveboynu postawił trzy dywizje IX Korpusu, resztki XI Korpusu zatrzymał w odwodzie za fortem Sivişli, a X Korpus bronił północnego odcinka. Generał Nikołaj Judenicz, dowódca rosyjskiej Armii Kaukaskiej, zebrał około 80 tysięcy piechoty, z czego co najmniej jedną czwartą stanowili pospolite ruszenie i rekruci. Jego park oblężniczy, sklecony z dział twierdzy Kars, liczył dwanaście dział i siedem haubic.
Plan Judenicza
Judenicz nie zamierzał oblegać twierdzy. Chciał przełamać jej linie w słabych punktach i wyjść na równinę za plecami obrońców. Tym razem główne uderzenie miał wykonać II Korpus Turkiestański generała Michaiła Przewalskiego. Jego strzelcy mieli zdobyć fort Karagöbek, przejść wąwozem Gürcübogaz i opanować fort Tafet. Z pomocą miała im przyjść 4 Kaukaska Dywizja Strzelców generała Worobiowa, która od końca stycznia trzymała uznawany przez Turków za nieprzebyty grzbiet Kargapazar, oraz dońska piechota kozacka.
Na grzbiecie Deveboynu 39 Dywizja Piechoty miała tylko związać tureckie odwody silnym atakiem na forty Çobandede i Dalangöz. Dalej na południe oddział pułkownika Dokuczajewa miał przejść ścieżką przez zbocza Palandöken, a gruzińskiego generała Czikowaniego, z kilkoma drużynami pospolitego ruszenia, wysłano pod forty Palandöken, by ściągnąć tam uwagę Turków. 8 lutego Judenicz zaprosił dowódców na obiad i zapowiedział atak na 10 lutego. Gdy część z nich zaczęła prosić o zwłokę, uciął: „Dobrze. Atakujemy jedenastego”.
Noc w forcie Dalangöz
Ostrzał z 11 lutego wyrządził według Allena i Muratowa niewiele szkód, choć Rosjanom pomagał turecki oficer artylerii, który niedawno przeszedł na ich stronę. Gdy zapadła ciemność, półtora batalionu 153 Bakińskiego Pułku Piechoty pod dowództwem pułkownika Pirumowa, Ormianina, podeszło w zupełnej ciszy pod fort Dalangöz. Zaskoczona załoga, która spodziewała się zapewne dłuższego przygotowania artyleryjskiego, dostrzegła ich dopiero pod samym murem. Jedna kompania wspięła się na mur i wdarła do środka, a za nią reszta. Do świtu w forcie trwała walka na bagnety. Sąsiedni 156 Jelizawetpolski Pułk Piechoty wszedł w tym czasie w wąwóz potoku Toy i zajął wzgórze na południowy wschód od fortu Çobandede, biorąc według Allena i Muratowa 500 jeńców. Brytyjski korespondent Morgan Philips Price, który kilka dni później obejrzał pole bitwy, opisał tę noc nieco inaczej: według niego turecki batalion zdołał wycofać się z otoczonego fortu do sąsiedniego Uzunahmet. Zapamiętał też, że rosyjscy żołnierze szli do ataku w białych płaszczach, niewidoczni w ciemności na tle śniegu.
12 lutego
Rano Turcy skupili na Dalangözie ogień artylerii i przez cały dzień, osiem razy z rzędu, próbowali go odbić. Pirumow bronił się, odcięty ogniem zaporowym od reszty pułku, a jego ludziom kilka razy niemal zabrakło amunicji. Pod wieczór z 1400 żołnierzy zostało mu 300 zdolnych do walki, w większości rannych. Fort jednak utrzymał, a w nocy jego ludzi zluzowały inne kompanie pułku. Słabiej poszło na południu. Kolumna Dokuczajewa zgubiła w ciemności ścieżkę i spędziła noc na płaskowyżu smaganym lodowatym wiatrem. Ponad 600 żołnierzy doznało ciężkich odmrożeń, wielu z nich zmarło. Rano kolumna natrafiła przed fortem Gez na głęboki wąwóz i musiała zawrócić pod ogniem dział. Pospolite ruszenie Czikowaniego podeszło natomiast na niecały kilometr do wschodniego fortu Palandöken.
O wyniku dnia przesądziła północ. Od rana strzelcy Przewalskiego atakowali wąwóz Gürcübogaz kilkoma kolumnami, z których część obchodziła fort Karagöbek przez okoliczne góry. Turecki X Korpus walczył dywizjami rozdzielonymi, bez wzajemnego wsparcia. Około 15.00 pułk turkiestański zajął wieś Karagöbek, a rosyjska artyleria wzięła pod ogień fort. Wkrótce potem w forcie nastąpiła silna eksplozja. Rosjanie sądzili, że to skutek ich ognia, ale był to najpewniej znak, że Turcy wysadzają zapasy przed odejściem. Wieczorem strzelcy weszli do opuszczonego fortu.
W nocy z 12 na 13 lutego jelizawetpolski pułk spróbował jeszcze wspiąć się na stromą górę, na której stał fort Çobandede. Części żołnierzy udało się podczołgać niemal pod mury, ale o świcie zostali wykryci i wybici ogniem karabinów maszynowych. Mimo to Judenicz mógł być zadowolony z pierwszej doby szturmu. Miał w rękach dwa forty, tureckie odwody były związane walką na grzbiecie Deveboynu, a dywizja Worobiowa i dońscy Kozacy, brnąc przez śnieg sięgający dwóch metrów, schodzili po zboczach Kargapazaru prawie bez przeszkód.