TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Zjazd Rad w Berlinie

Kategoria:
Polityka
Data:
16 grudnia 1918
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Niemcy, rewolucja listopadowa, Socjaldemokratyczna Partia Niemiec, polityka wewnętrzna

16 grudnia 1918 roku o godzinie 10.00 w gmachu pruskiej Izby Deputowanych w Berlinie zebrał się pierwszy ogólnoniemiecki zjazd rad robotniczych i żołnierskich (Reichsrätekongress). Zwołała go berlińska Rada Wykonawcza, która sama uważała się tylko za tymczasowe kierownictwo ruchu rad. Od rewolucji 9 listopada Niemcami rządziła Rada Pełnomocników Ludowych, złożona z trzech socjaldemokratów większościowych z Friedrichem Ebertem na czele i trzech członków Niezależnej Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (USPD). Zjazd miał rozstrzygnąć, czy Niemcy staną się republiką rad na wzór rosyjski, czy demokracją parlamentarną.

Nie było jednolitej ordynacji. Delegatów wybierały lokalne i okręgowe rady, z grubsza jednego na 200 tysięcy mieszkańców i jednego na 100 tysięcy żołnierzy. Według niemieckich opracowań na około 490 delegatów z prawem głosu blisko 300 należało do Socjaldemokratycznej Partii Niemiec, około stu do USPD, a tylko około dziesięciu do Związku Spartakusa. Wśród delegatów były tylko dwie kobiety. Karl Liebknecht i Róża Luksemburg nie zdobyli mandatów, a zjazd odrzucił wniosek, by dopuścić ich jako gości z głosem doradczym. Obrady otworzył przewodniczący berlińskiej Rady Wykonawczej, metalowiec Richard Müller, przywódca rewolucyjnych mężów zaufania z berlińskich fabryk. Po nim przemawiał Ebert. Przed gmachem spartakusowcy zebrali tego dnia wielką demonstrację, która domagała się władzy rad.

Najważniejsze decyzje zapadły w kolejnych dniach. Wniosek Ernsta Däumiga z USPD, by uczynić system rad podstawą konstytucji i powierzyć radom najwyższą władzę ustawodawczą i wykonawczą, przepadł 344 głosami przeciw 98. 19 grudnia zjazd przytłaczającą większością, według różnych relacji około 400 głosów przeciw 40–50, przyjął wniosek socjaldemokraty Maxa Cohena: wybory do Zgromadzenia Narodowego miały się odbyć już 19 stycznia 1919 roku, wcześniej, niż planował sam rząd. Lewica zarzucała, że wczesne wybory mają zakończyć rewolucję. Rozgoryczony Müller nazwał później zjazd „klubem politycznych samobójców”, a Luksemburg „posłusznym narzędziem kontrrewolucji”.

W innych sprawach zjazd poszedł dalej w lewo, niż chciał Ebert. Dużą większością poparł natychmiastowe uspołecznienie „dojrzałych” do tego gałęzi przemysłu, przede wszystkim górnictwa. 18 grudnia, pod naciskiem berlińskich żołnierzy, których delegacja wtargnęła wcześniej na salę obrad, przyjął tak zwane punkty hamburskie, zgłoszone przez delegata z Hamburga Walthera Lampla. Władzę nad wojskiem mieli sprawować pełnomocnicy ludowi pod kontrolą rad, oficerowie mieli zdjąć oznaki stopni, żołnierze sami wybierać dowódców, a za dyscyplinę odpowiadać rady żołnierskie. Stała armia miała ustąpić miejsca milicji ludowej. Naczelne dowództwo uznało to za koniec armii. Feldmarszałek Paul von Hindenburg i generał Wilhelm Groener zagrozili dymisją i wymogli na Ebercie, że punkty będą dotyczyć tylko wojsk w kraju, a nie armii polowej. W praktyce nigdy ich nie wprowadzono.

Zjazd obradował do 20 grudnia (według części opracowań do 21 grudnia). Wybrał Radę Centralną, która miała kontrolować rząd do czasu zebrania się Zgromadzenia Narodowego. USPD, przegrawszy spór o jej uprawnienia, zbojkotowała wybory, więc w radzie zasiedli wyłącznie socjaldemokraci większościowi. Zjazd był dla Eberta wielkim zwycięstwem: najwyższy organ rewolucji sam opowiedział się za demokracją parlamentarną. Spór o punkty hamburskie i o Radę Centralną pogłębił jednak nieufność między obiema partiami socjalistycznymi, a ich koalicja w rządzie przetrwała już tylko kilka dni.