Niemcy · Państwa centralne
Friedrich Ebert
Przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (od 1913), kanclerz Rzeszy (9–10 listopada 1918), przewodniczący Rady Pełnomocników Ludowych (1918–1919), prezydent Rzeszy (1919–1925)
- Urodzony:
- 4 lutego 1871, Heidelberg (Wielkie Księstwo Badenii)
- Zmarł:
- 28 lutego 1925, Berlin
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Niemcy, Socjaldemokratyczna Partia Niemiec, rewolucja listopadowa, polityka wewnętrzna
Friedrich Ebert, syn krawca z Heidelbergu i z zawodu rymarz, stał od 1913 roku na czele największej niemieckiej partii, Socjaldemokratycznej Partii Niemiec. Przez całą wojnę popierał obronę kraju i polityką „pokoju grodowego” (Burgfrieden), a za tę cenę patrzył, jak jego partia rozpada się na dwie wrogie sobie części. Zarazem cierpliwie budował w Reichstagu koalicję, która wymusiła rezolucję pokojową z 1917 roku i parlamentaryzację Rzeszy jesienią 1918 roku. 9 listopada 1918 roku, w dniu rewolucji, przejął z rąk księcia Maksa Badeńskiego urząd kanclerza, a potem kierował rewolucyjnym rządem, który zakończył wojnę, przeprowadził wybory do Zgromadzenia Narodowego i oparł się na starym wojsku przeciw radykalnej lewicy. W 1919 roku został pierwszym prezydentem Niemiec. Dla jednych jest ojcem niemieckiej demokracji, dla innych człowiekiem, który zdradził rewolucję i zostawił republice w spadku armię wrogich jej generałów.
Przed wojną
Urodził się 4 lutego 1871 roku w Heidelbergu jako czwarte z sześciorga dzieci ubogiego mistrza krawieckiego. Wyuczył się rymarstwa i jako czeladnik wędrował po Niemczech. W 1889 roku wstąpił do socjaldemokracji i zaczął działać w związku zawodowym rymarzy, za co wielokrotnie tracił pracę. Osiadł w Bremie, gdzie był redaktorem lokalnej gazety partyjnej, prowadził gospodę, która stała się ośrodkiem ruchu robotniczego, a od 1900 roku był sekretarzem robotniczym i posłem do miejskiej Bürgerschaft. W 1894 roku ożenił się z robotnicą Louise Rump. Mieli czterech synów i córkę.
W 1905 roku wybrano go do zarządu partii i przeniósł się do Berlina. Był organizatorem, a nie teoretykiem: porządkował finanse i aparat partii, łagodził spory między partią a związkami zawodowymi, zajmował się młodzieżą robotniczą. Zyskał zaufanie wszystkich skrzydeł z wyjątkiem radykalnej lewicy. W 1912 roku zdobył mandat do Reichstagu z okręgu Elberfeld-Barmen (dziś Wuppertal), a 20 września 1913 roku, po śmierci Augusta Bebla, zjazd w Jenie wybrał go 433 głosami na 473 na współprzewodniczącego partii, obok Hugona Haasego.
Sierpień 1914
Kryzys lipcowy zaskoczył Eberta na urlopie nad Bałtykiem. Wrócił do Berlina, a potem razem ze skarbnikiem partii Otto Braunem pojechał do Zurychu, by wywieźć kasę i dokumenty i przygotować kierownictwo na emigracji na wypadek, gdyby władze zdelegalizowały partię, jak przewidywano przed wojną. Z tego powodu nie było go na posiedzeniu frakcji 3 sierpnia, na którym większość posłów postanowiła głosować za kredytami wojennymi. 4 sierpnia cały klub socjaldemokratyczny, zgodnie z dyscypliną, poparł kredyty w Reichstagu. Ebert od razu stanął po stronie większości. Wierzył, jak większość niemieckich robotników, że Niemcy toczą wojnę obronną, przede wszystkim z carską Rosją, i liczył, że za lojalność partia otrzyma reformy, przede wszystkim zniesienie trójklasowego prawa wyborczego w Prusach.
Rozłam
Przez pierwsze lata wojny Ebert próbował jednocześnie trzymać się linii obrony kraju i nie dopuścić do rozłamu. W grudniu 1914 roku przeciw kredytom głosował już Karl Liebknecht, a opozycja w klubie rosła z miesiąca na miesiąc. Ebert bronił przede wszystkim zasady, że frakcja głosuje jednolicie według woli większości. W czerwcu 1915 roku, gdy Haase razem z Eduardem Bernsteinem i Karlem Kautskim publicznie zaatakował aneksjonistyczne cele wojenne rządu, Ebert doprowadził do potępienia go przez władze partii. Rywal Eberta w kierownictwie, Philipp Scheidemann, notował wtedy, że Ebert traktuje Haasego „wręcz brutalnie”.
W grudniu 1915 roku Haase ustąpił z funkcji przewodniczącego frakcji, a 11 stycznia 1916 roku jej przewodniczącymi zostali Ebert i Scheidemann. Gdy w marcu 1916 roku Haase wystąpił na posiedzeniu plenarnym przeciw budżetowi wojennemu, Ebert doprowadził do wykluczenia jego grupy z klubu. W styczniu 1917 roku opozycjonistów usunięto także z partii, a w kwietniu założyli oni Niezależną Socjaldemokratyczną Partię Niemiec (USPD). Ebert kierował odtąd tak zwaną większościową socjaldemokracją. Opowiadał się za pokojem bez aneksji, ale bronił nienaruszalności granic Rzeszy, łącznie z Alzacją i Lotaryngią, i do końca wojny uważał obronę kraju za obowiązek. Wojna dotknęła go też osobiście. W 1917 roku polegli dwaj jego synowie, Georg i Heinrich.
Budowniczy większości
Skoro rewolucji nie chciał, Ebert stawiał na parlament. Razem z Matthiasem Erzbergerem z Centrum i liberałami z Postępowej Partii Ludowej stworzył w 1917 roku międzypartyjny komitet, który połączył partie mające większość w Reichstagu. Jej pierwszym owocem była rezolucja pokojowa z 19 lipca 1917 roku, wzywająca do pokoju porozumienia bez aneksji, w której przygotowaniu Ebert osobiście uczestniczył. 9 października 1917 roku w Reichstagu ostro zaatakował kanclerza Georga Michaelisa, który oskarżył niezależnych socjalistów o współudział w buncie marynarzy, i przyczynił się do jego upadku. Przy powołaniu Georga von Hertlinga partie większości po raz pierwszy zażądały, by cesarz się z nimi naradził. Ebert szybko się jednak rozczarował. Rząd Hertlinga zwlekał z reformą prawa wyborczego w Prusach i pozostawał posłuszny naczelnemu dowództwu, a traktat brzeski pokazał, że o pokoju decydują generałowie.
W styczniu 1918 roku w Berlinie wybuchł wielki strajk w zakładach zbrojeniowych. Ebert go nie chciał, ale razem ze Scheidemannem i Braunem wszedł do komitetu strajkowego, by, jak twierdził później, jak najszybciej go zakończyć i nie oddać robotników w ręce skrajnej lewicy. Ta decyzja kosztowała go wiele. Lewica uznała go za zdrajcę robotników, prawica za zdrajcę ojczyzny.
Jesień 1918
Gdy pod koniec września 1918 roku naczelne dowództwo zażądało rozejmu i rządu opartego na parlamencie, wielu socjaldemokratów nie chciało brać odpowiedzialności za cudzą klęskę. Scheidemann sprzeciwiał się wejściu do rządu jeszcze 3 października. Ebert przekonał partię, że jeśli nie porozumie się z mieszczańskimi partiami, rozstrzygnie rewolucja, a kto widział, co działo się w Rosji, nie może jej chcieć. Wejście do rządu nazwał „przeklętym obowiązkiem”. Jego partia weszła do rządu księcia Maksa Badeńskiego, choć sam Ebert pozostał w Reichstagu. Z nowym kanclerzem, Maksem von Baden, łączyło go zaufanie. Ebert był w tym czasie, jak piszą jego biografowie, raczej „monarchistą z rozsądku”: wystarczała mu monarchia parlamentarna, którą przyniosły reformy konstytucji z października.
Na początku listopada, gdy z Kilonii rewolucja rozlewała się po kraju, Ebert doszedł do wniosku, że tylko abdykacja Wilhelma II może ją powstrzymać. 6 listopada próbował przekonać o tym nowego kwatermistrza generalnego, Wilhelma Groenera, który odmówił. 7 listopada socjaldemokraci postawili rządowi ultimatum, a Ebert powiedział kanclerzowi według jego wspomnień: „Jeśli cesarz nie abdykuje, rewolucja społeczna jest nieunikniona. Ale ja jej nie chcę, nienawidzę jej jak grzechu”.
9 i 10 listopada
9 listopada rewolucja dotarła do Berlina. Kanclerz ogłosił abdykację cesarza, a około południa Ebert, mając za sobą berliński garnizon, przyszedł do kancelarii i zażądał władzy. Książę przekazał mu urząd kanclerza. Ebert zapewnił wicekanclerza, że będzie rządził na gruncie dotychczasowej konstytucji, i prosił księcia, by został regentem. O tym, czy Niemcy będą monarchią, czy republiką, chciał pozostawić decyzję zgromadzeniu narodowemu. Dlatego był wściekły, gdy kilka godzin później Scheidemann z okna Reichstagu proklamował republikę.
10 listopada zgromadzenie berlińskich rad robotniczych i żołnierskich zatwierdziło sześcioosobową Radę Pełnomocników Ludowych, złożoną z trzech socjaldemokratów i trzech niezależnych, z Ebertem i Haasem jako równorzędnymi przewodniczącymi. W praktyce kierował nią Ebert, który zostawił sobie sprawy wewnętrzne i wojskowe. Tego samego wieczoru zadzwonił do niego z kwatery głównej w Spa generał Groener. Armia uznała nowy rząd i obiecała wycofać się z frontu w porządku, a rząd miał wspierać korpus oficerski w utrzymaniu dyscypliny i walce z bolszewizmem. To porozumienie, przez lata utrzymywane w tajemnicy, przeszło do historii jako pakt Eberta z Groenerem. 11 listopada w lesie Compiègne Erzberger podpisał rozejm, na co nowy rząd udzielił mu upoważnienia.
Przeciw republice rad
Ebert uważał swój rząd za zarząd masy upadłościowej po Cesarstwie. Chciał przede wszystkim sprowadzić z frontu miliony żołnierzy, wyżywić kraj i jak najszybciej oddać władzę wybranemu w wolnych wyborach zgromadzeniu. 10 grudnia, witając przy Bramie Brandenburskiej wracające oddziały gwardii, powiedział żołnierzom, że „żaden wróg ich nie pokonał”. Chciał ich uhonorować, a mimo woli zasilił rodzącą się legendę o ciosie w plecy. Na zjeździe rad w połowie grudnia zdecydowana większość delegatów poparła jego linię i wyznaczyła wybory na 19 stycznia 1919 roku.
Pod koniec grudnia, gdy zbuntowani marynarze uwięzili komendanta Berlina, Ebert wezwał na pomoc wojsko. Walki bożonarodzeniowe zakończyły się porażką oddziałów rządowych, a niezależni socjaliści wystąpili z rządu. Ich miejsca zajęli socjaldemokraci, między innymi Gustav Noske, który objął sprawy wojska. W styczniu 1919 roku, po założeniu KPD, w Berlinie wybuchło powstanie Spartakusa. Ebert zgodził się na jego stłumienie przez ochotnicze oddziały Freikorpsu. 15 stycznia ich oficerowie zamordowali Liebknechta i Różę Luksemburg. Dla radykalnej lewicy Ebert i Noske stali się odtąd mordercami rewolucji.
Po wojnie
11 lutego 1919 roku Zgromadzenie Narodowe obradujące w Weimarze wybrało Eberta na tymczasowego prezydenta Rzeszy, a w 1922 roku Reichstag przedłużył jego kadencję. W czerwcu 1919 roku, po zasięgnięciu opinii naczelnego dowództwa, opowiedział się za podpisaniem traktatu wersalskiego. Bronił republiki zarówno przed komunistycznymi powstaniami, jak i przed prawicą, w 1920 roku w czasie puczu Kappa, a w 1923 roku, roku inflacji, okupacji Zagłębia Ruhry i puczu monachijskiego, gdy powierzył władzę wykonawczą generałowi Hansowi von Seecktowi. Szeroko korzystał przy tym z artykułu 48 konstytucji o stanie wyjątkowym.
Prawica nękała go oszczerstwami i procesami. Jeden z dziennikarzy zarzucił mu zdradę kraju za udział w strajku styczniowym. W grudniu 1924 roku sąd w Magdeburgu skazał go za obrazę prezydenta, ale w uzasadnieniu stwierdził, że Ebert w sensie prawnym popełnił zdradę stanu. Wstrząśnięty prezydent odkładał operację, by być do dyspozycji sądu. Zmarł 28 lutego 1925 roku w Berlinie na zapalenie otrzewnej po pęknięciu wyrostka robaczkowego, mając 54 lata. Jego następcą wybrano Paula von Hindenburga.
Ocena
Ebert pozostaje jedną z najbardziej spornych postaci niemieckiej historii. Za życia lewica nazywała go zdrajcą klasy robotniczej, a nacjonaliści „zbrodniarzem listopadowym”, który podpisał klęskę. W czasach NRD przedstawiano go jako sługę generałów i burżuazji. W Republice Federalnej uchodził za ojca niemieckiej demokracji parlamentarnej. Theodor Heuss porównał go nawet do Abrahama Lincolna.
Historycy oceniają go dziś bardziej wstrzemięźliwie. Nikt nie kwestionuje, że w listopadzie 1918 roku Ebert zapobiegł chaosowi i wojnie domowej na wzór rosyjski, zapewnił powrót armii z frontu i doprowadził do wyborów. Spór dotyczy ceny. Gerhard A. Ritter, Susanne Miller i Heinrich August Winkler uważają, że Ebert, w obawie przed bolszewizmem, za bardzo zaufał starym elitom: nie spróbował zdemokratyzować wojska, administracji ani sądownictwa, choć rady robotnicze i żołnierskie dawały mu do tego oparcie, a sojusz z generałami i ochotniczymi korpusami pogłębił przepaść między socjaldemokratami a komunistami. Hagen Schulze i inni zwracają uwagę, że wykształcona biurokracja i armia były w 1918 roku niezbędne, a radykalne zmiany mogły skończyć się rozpadem państwa. W pamięci zostaje też paradoks jego kariery: człowiek, który przez całą wojnę chciał reform, a nie rewolucji, w chwili klęski stanął na czele rewolucji, aby ją zatrzymać.