Nieudany szturm na Morę
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Afryka
- Data:
- 8 września 1915
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Kamerun, kolonie niemieckie, Wielka Brytania, Francja
8 września 1915 roku nigeryjscy żołnierze generała Fredericka Cunliffe’a, wspierani przez Francuzów, zaatakowali niemiecką załogę broniącą się na górze nad Morą w północnej części Kamerunu Niemieckiego. Szturm załamał się kilkadziesiąt metrów od niemieckich szańców, a rankiem 9 września Cunliffe wycofał swoich ludzi. Był to co najmniej czwarty atak na Morę: po pierwszym ataku z sierpnia 1914 roku alianci jeszcze dwukrotnie, pod koniec października i na początku listopada 1914 roku, bezskutecznie próbowali wedrzeć się na górę.
Rok blokady
Od tamtej pory kapitan Ernst von Raben, dowódca niemieckiej kompanii, bronił się na stromym, skalistym grzbiecie wznoszącym się nad miastem. Alianci nie próbowali go już zdobywać szturmem, tylko otoczyli górę posterunkami. Blokadą kierował francuski kapitan Rémond, a obok jego kompanii stały tu oddziały Pułku Nigeryjskiego. Mimo to gońcy Rabena przemykali się czasem przez linie oblężników, tak że Niemcy wiedzieli mniej więcej, co dzieje się w kolonii.
Latem 1915 roku sytuacja się zmieniła. Po zdobyciu niemieckiej twierdzy Garua w czerwcu Cunliffe, dowódca wojsk brytyjskich w północnym Kamerunie, uznał, że może wreszcie skończyć z Morą. 9 sierpnia wyruszył z Yoli w Nigerii z dwoma działami górskimi i dwiema kompaniami piechoty, a z Garui ściągnął jeszcze kompanię nigeryjską i francuskie działo kalibru 95 mm. 23 sierpnia był już w obozie oblężników w Sava. Przez kolejne dni objeżdżał górę i oglądał niemieckie pozycje. Według brytyjskiej historii oficjalnej okazały się jeszcze silniejsze, niż się spodziewał: na szczyt prowadziło tylko kilka ścieżek, po których trzeba było wspinać się z karabinem na plecach, pomagając sobie rękami. Każdą z nich Niemcy przykryli kamiennymi szańcami, a wielkie głazy chroniły obrońców przed ogniem artylerii.
Nocne podejścia
Cunliffe postanowił zaatakować nocą wysunięte niemieckie stanowisko Dabaskum od strony sąsiedniego szczytu Wacheke, oddzielonego od niego głębokim wąwozem. 1 września zaczęło się ostrzeliwanie góry z dział. W nocy z 2 na 3 września dwie kompanie nigeryjskie miały po cichu podejść pod Dabaskum i zająć je przed świtem, a inne oddziały, w tym francuska kompania kapitana Poppa, miały odciągać uwagę obrońców. W ciemnościach i na stromym zboczu żołnierze pogubili jednak kierunek i o świcie utknęli w wąwozie. Taki sam był wynik drugiej próby w nocy z 3 na 4 września. Z dziennika Rabena wynika, że Niemcy nawet nie zauważyli żadnej z tych prób.
Kolejne natarcie przełożono z powodu pogody na noc z 7 na 8 września. Tym razem część Nigeryjczyków zdołała przed świtem uchwycić się północnego skraju grzbietu Dabaskum. Około 7.30 rano, pod osłoną ognia dział i karabinów maszynowych, kilka grup ruszyło do szturmu, ale obrońcy, dobrze ukryci za kamieniami, zatrzymali je ogniem około 55 metrów od szańców i zmusili do odwrotu. Wyróżniła się kompania H 1 batalionu Pułku Nigeryjskiego. Jeden jej pluton przez cały dzień trzymał się kilkadziesiąt metrów od niemieckiego posterunku. Zginął kapitan Pike, oficer wywiadu w sztabie Cunliffe’a, który prowadził atakujących. Raben zapisał w dzienniku słowa uznania dla odwagi nacierających.
Po zmroku Cunliffe próbował uporządkować oddziały i umocnić zdobyte miejsca, ale nie udało się dostarczyć żołnierzom wody ani jedzenia. Rankiem 9 września nakazał więc odwrót na dogodniejsze pozycje niżej. Według brytyjskiej historii oficjalnej w walkach tych dni Brytyjczycy stracili 38 ludzi, w tym kapitana Pike’a i 16 afrykańskich żołnierzy zabitych oraz dwóch rannych oficerów. Według Rabena posterunku broniło tylko dwóch Niemców i 38 askarysów, a straty obrońców wyniosły pięciu ludzi.
Mora zostaje w spokoju
Cunliffe postanowił dalej kruszyć górę powoli, artylerią, ale brakowało mu amunicji do francuskiego działa. 15 września dostał depeszę z Lagos: Francuzi i generał Charles Dobell, przygotowujący nowe natarcie na Jaunde, prosili, by jego wojska ruszyły na południe, w stronę Banyo i Tibati. Cunliffe uzgodnił z francuskimi oficerami, że to ważniejsze niż kolejne ataki na Morę, i 17–18 września odszedł z większością sił do Yoli. Pod górą została tylko część oblężników, która kontynuowała blokadę. Raben bronił się do lutego 1916 roku.