Początek bitew pod Warszawą i Dęblinem
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front wschodni
- Data:
- 9 października 1914
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Niemcy, Rosja, Królestwo Polskie, Paul von Hindenburg
Brytyjska chronologia wojny notuje pod datą 9 października 1914 roku pierwszą niemiecką ofensywę na Warszawę i początek bitew pod Warszawą i Iwangorodem, czyli Dęblinem. Tego dnia wojska niemieckiej 9 Armii generała Paula von Hindenburga doszły do Wisły. Po blisko dwóch tygodniach marszu przez Królestwo Polskie po raz pierwszy natrafiły na główne siły rosyjskie.
Która data?
Polskie opracowania, a za nimi nasza strona o bitwie, zaczynają ją zwykle 28 września, gdy 9 Armia wyruszyła z rejonu Częstochowy i Górnego Śląska. Przez pierwsze dni był to jednak przede wszystkim marsz. Niemcy i idąca obok nich austro-węgierska 1 Armia brnęli po rozmokłych drogach i odpierali tylko słabsze rosyjskie oddziały, a zarazem wspierali kontrofensywę Austro-Węgier w Galicji. Starsze opracowania brytyjskie, w tym Encyclopaedia Britannica z 1922 roku, oddzielają ten etap od właściwych bitew pod Warszawą i Iwangorodem. Datują je od chwili, gdy wojska państw centralnych stanęły nad Wisłą i zderzyły się z rosyjskimi armiami, czyli od 9–10 października.
Nad Wisłą
Hindenburg chciał początkowo przeprawić się przez Wisłę między Zawichostem a Iwangorodem i uderzyć Rosjan od północy. Gdy jego wojska doszły do rzeki, okazało się, że Rosjanie przesunęli główne siły na północ, w rejon Iwangorodu i Warszawy. Na lewym brzegu utrzymywali przyczółki przy twierdzy Dęblin i pod Kozienicami. Niemieckie ataki na przyczółki nie przyniosły powodzenia, a rosyjski III Kaukaski Korpus sam przechodził pod Iwangorodem do natarcia.
Północne skrzydło 9 Armii, grupa generała Augusta von Mackensena, skręciło więc na Warszawę. Po kilkudniowych walkach pod Grójcem i Mszczonowem Niemcy około 10 października odrzucili nadciągające wojska syberyjskie. W kolejnych dniach zajęli między innymi Błonie na zachód od miasta. Do 12 października opanowali lewy brzeg Wisły aż po Warszawę, a ich czołówki stanęły kilkanaście kilometrów od miasta i jego fortów. Mniej więcej w tym czasie Niemcy znaleźli przy poległym rosyjskim oficerze rozkazy, z których wynikało, że przeciw pięciu dywizjom Mackensena Rosjanie gromadzą około czternastu.
Szybki koniec złudzeń
Choć Niemcy stanęli u bram Warszawy, przewagę mieli Rosjanie. Koleją przerzucano do miasta kolejne korpusy, a rosyjskie dowództwo przygotowywało przeciwnatarcie z Warszawy w bok i na tyły Mackensena. Już 15 października Rosjanie odepchnęli lewe skrzydło niemieckie pod Błoniem i Grodziskiem. W Warszawie wybuchła tymczasem panika, a rosyjskie urzędy szykowały się do ewakuacji. Walki na przedpolach miasta i nad Wisłą trwały do drugiej połowy października i zakończyły się niemieckim odwrotem.