- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 15 maja 1915
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Bitwa pod Festubert
15 maja 1915 roku, pół godziny przed północą, brytyjska piechota wyszła w ciemność przed swoje okopy pod Festubert we francuskiej Flandrii. Sześć dni po krwawej klęsce pod Aubers 1 Armia generała Douglasa Haiga ponowiła natarcie, by wesprzeć Francuzów walczących o grzbiet Vimy w Artois. Tym razem uderzyła nocą. Według brytyjskiej historii oficjalnej było to pierwsze nocne natarcie armii brytyjskiej w tej wojnie. Na prawym skrzydle udało się w pełni: żołnierze doszli do niemieckiego okopu, zanim padł pierwszy strzał. Na lewym Niemcy czekali w pogotowiu.
Nowa metoda
Pod Aubers 9 maja Brytyjczycy postawili na krótki, gwałtowny ostrzał i natarcie na grzbiet oddalony o blisko trzy kilometry. Ostrzał nie zniszczył niemieckich przedpiersi, a natarcie załamało się w ciągu kilku godzin. Haig uznał, że niemieckie umocnienia trzeba burzyć długo i metodycznie, a piechocie wyznaczać bliskie cele. Marszałek John French przystał na to i polecił mu prowadzić „rozważne i uporczywe natarcie”, które miało stopniowo wyczerpać nieprzyjaciela. Tym razem pierwszym celem była droga La Quinque Rue, biegnąca z Festubert na północny wschód, około 900 metrów od brytyjskiej linii.
Rano 13 maja 433 działa i haubice zaczęły powolny, starannie obserwowany ostrzał niemieckich okopów na odcinku długości około pięciu kilometrów na północ od Festubert. Każdy strzał miał być sprawdzony, a zasieki po raz pierwszy cięto metodycznie, pocisk po pocisku. Przez cały 13 maja padał jednak deszcz, który utrudniał obserwację i zmienił ziemię w błoto tłumiące wybuchy. 14 maja dowódca indyjskiej Dywizji Meerut zameldował, że zniszczenia przed jego frontem są niewystarczające, a cięcie zasieków dopiero się zaczyna. Haig, za zgodą Frencha, przesunął natarcie o dobę. Ostrzał, planowany na 36 godzin, trwał ostatecznie 60, a artyleria I Korpusu wystrzeliła ponad 100 tysięcy pocisków. Wielu z nich nie wybuchło, bo fabryki nie nadążały ze sprawdzaniem zapalników.
Dzień oczekiwania
Sobota 15 maja była słoneczna. Długi ostrzał zdradzał Niemcom, że szykuje się natarcie, więc Brytyjczycy próbowali przynajmniej zmylić ich co do godziny. O 10 i o 15 artyleria nagle przyspieszała ogień, po pięciu minutach milkła, a piechota w okopach wznosiła okrzyki, jakby ruszała do ataku. W tej samej chwili baterie zasypywały niemiecką pierwszą linię szrapnelami, na wypadek gdyby obrońcy wyszli na stanowiska.
Nocne natarcie zaproponował dowódca 2 Dywizji, generał Henry Horne. Jego żołnierze dobrze znali ten skrawek płaskiej, podmokłej równiny i mieli w ciemności zdobyć dwie pierwsze linie niemieckich okopów, a o świcie iść dalej. 7 Dywizja generała Huberta Gougha, przerzucona tu niedawno z innego odcinka, nie znała terenu i miała uderzyć dopiero o świcie, kilkaset metrów dalej na południe. Po zmroku brygady szturmowe zajęły stanowiska w przedpiersiach. Przed nimi biegł rów szeroki na blisko cztery metry, z ponad metrową warstwą wody, przez który przerzucono lekkie kładki.
Natarcie w ciemności
O 23.30 artyleria przeniosła ogień w głąb, a do natarcia ruszyło około 10 tysięcy żołnierzy z trzech brygad: brytyjskich 6 i 5 Brygady z 2 Dywizji oraz indyjskiej brygady Garhwal z Dywizji Meerut. Niebo było zachmurzone, a księżyc dopiero co wszedł w nową fazę, więc panowała zupełna ciemność. Każdy żołnierz miał na piersi i plecach białą łatę, by odróżnić swoich od nieprzyjaciół. Czołowe półkompanie przeszły po kładkach przez rów i położyły się w trawie na ziemi niczyjej, niespełna 300 metrów od niemieckiego przedpiersia.
Na prawym skrzydle 6 Brygada poszła naprzód krokiem, w milczeniu, z bagnetami na karabinach. Czołowe szeregi dotarły niemal do samego niemieckiego przedpiersia, zanim obrońcy oddali pierwszy strzał. Większość Niemców uciekła rowem łącznikowym w głąb, a kompanie wsparcia przeszły dalej i zajęły niemiecki okop wsparcia. Sygnałem sukcesu były zapalone na niemieckim przedpiersiu dwa samochodowe reflektory. Brygada straciła niewielu ludzi, choć wśród nich był śmiertelnie ranny dowódca 1 Batalionu King’s Royal Rifle Corps.
Na lewym skrzydle zaskoczenia nie było. Stojąca dalej na północ indyjska Dywizja Lahore miała odwracać uwagę Niemców, otwierając w ciągu wieczoru krótkie serie ognia karabinowego. Skutek był odwrotny: obrońcy przy drodze z Port Arthur do La Bassée nabrali podejrzeń, w świetle rakiet dostrzegli żołnierzy układających kładki i gdy tylko brytyjska artyleria przeniosła ogień, zasypali przedpole ogniem karabinów maszynowych. Ziemię niczyją oświetliły rakiety, flary i reflektor, a niemiecka artyleria rozbiła część kładek. Atakujące bataliony 5 Brygady i brygady Garhwal zostały skoszone. Do niemieckiego okopu dotarła tylko część 2 Batalionu Royal Inniskilling Fusiliers, który tego dnia, głównie w tym ataku, stracił blisko 650 ludzi. Niemcy szybko zablokowali okop i zatrzymali próby posuwania się wzdłuż niego granatami.
Przed świtem
Około 0.45, już 16 maja, meldunki o wynikach natarcia dotarły do sztabów korpusów. Rozkazano ponowić atak na lewym skrzydle o 3.15, razem z uderzeniem 7 Dywizji. W ciągu trzech godzin Niemcy zdążyli jednak przekształcić rowy łącznikowe w nową linię i kolejne bataliony, rzucone do natarcia o świcie, nie zdołały się przebić. Lepiej poszło 7 Dywizji, która o świcie wdarła się w niemieckie okopy tuż na północ od Festubert. Między obiema dywizjami pozostała jednak luka, w której Niemcy trzymali silny punkt oporu. Zaczęła się bitwa, w której przez dziesięć dni zdobywano kilkaset metrów błota.