- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 25 września 1915
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa pod Loos
25 września 1915 roku o 5.50 rano brytyjscy saperzy odkręcili w okopach pierwszej linii między Grenay a kanałem La Bassée tysiące butli z chlorem. Czterdzieści minut później sześć dywizji 1 Armii generała Douglasa Haiga ruszyło do ataku na niemieckie okopy w zagłębiu węglowym na północ od Lens. Tak zaczęła się bitwa pod Loos, brytyjska część wielkiej jesiennej ofensywy aliantów, która tego samego dnia ruszyła też w Szampanii i pod Vimy. Brytyjczycy po raz pierwszy użyli gazu bojowego na dużą skalę i po raz pierwszy wysłali do wielkiej bitwy dywizje Nowych Armii lorda Kitchenera. Do południa zdobyli Loos, wzgórze 70, Redutę Hohenzollernów i kopalnię Fosse 8, ale odwody, które miały pójść dalej, dotarły w pobliże frontu dopiero wieczorem.
Wiatr
Wszystko zależało od wiatru. Brytyjczycy mieli za mało dział i pocisków, by zniszczyć niemieckie umocnienia. Czterodniowy ostrzał przygotowawczy, od 21 do 24 września, miejscami nie przeciął nawet zasieków. Gaz miał zastąpić brakującą artylerię: wypłynąć z butli, przejść nad ziemią niczyją i obezwładnić obrońców. Według brytyjskiej historii oficjalnej Haig miał do dyspozycji niemal 5,5 tysiąca butli ze 150 tonami chloru. Niemcy użyli gazu pod Ypres pięć miesięcy wcześniej, ale tak dużej chmury Brytyjczycy jeszcze nie wypuścili. W maju pod Festubert była mowa najwyżej o pojedynczych granatach gazowych.
W nocy wiatr słabł i obracał się z południowo-wschodniego na południowo-zachodni. O 3 nad ranem meteorolog 1 Armii, kapitan Ernest Gold, powiedział Haigowi, że warunki są wciąż korzystne, ale niepewne, i że najlepiej działać jak najwcześniej. Haig wyznaczył otwarcie butli na wschód słońca, na 5.50, a natarcie piechoty na 6.30. Gdy około 5 rano wyszedł z kwatery, panowała prawie cisza. Na jego prośbę adiutant zapalił papierosa, a dym leniwie popłynął na północny wschód. O 5.15 Haig wydał rozkaz, by działać zgodnie z planem. Chwilę później zaczął się wahać i jeden z jego oficerów zadzwonił do sztabu I Korpusu z pytaniem, czy można jeszcze wszystko wstrzymać. Generał Hubert Gough odpowiedział, że jest za późno.
O 5.50 artyleria otworzyła huraganowy ogień, a z okopów wypłynęła żółtawobiała chmura gazu zmieszanego z dymem, wysoka na 10–15 metrów. Niemcy zostali zaskoczeni. W nocy stali w gotowości, ale o świcie, gdy nic się nie działo, część obrońców wróciła do schronów. Wiatr był jednak bardzo słaby. Przed Loos i przed Redutą Hohenzollernów chmura dość dobrze dotarła do niemieckich okopów. W środku frontu część gazu zawróciła na Brytyjczyków, a przy kanale, na odcinku 2 Dywizji, wypuszczania gazu zaniechano, bo płynął z powrotem. Żołnierze mieli na głowach pierwsze brytyjskie maski, flanelowe worki nasączone chemikaliami, w których prawie nie dało się oddychać, więc wielu je zdejmowało.
Loos i wzgórze 70
O 6.30 piechota wyszła z okopów. Na prawym skrzydle terytorialna 47 Dywizja (londyńska) miała tylko zdobyć niemiecką pierwszą linię i osłonić resztę natarcia od strony Lens. Zrobiła to szybko, w chmurze dymu, a żołnierze batalionu London Irish Rifles według brytyjskiej historii oficjalnej kopali przed sobą piłkę. Na lewo od nich nacierała 15 Dywizja (Szkocka) z Nowych Armii. Przy wyjściu z okopów szkockie bataliony ostrzelały karabiny maszynowe, które przetrwały ostrzał. Część żołnierzy zatrzymała się, oszołomiona gazem, który zalegał we własnych okopach. Kobziarz 7 Batalionu King’s Own Scottish Borderers, Daniel Laidlaw, chodził wtedy po przedpiersiu i grał, by poderwać ludzi do ataku. Ranny, grał dalej i dostał za to Krzyż Wiktorii.
Szkoci przeszli przez niemieckie okopy i wdarli się do Loos. Walczyli o każdy dom i piwnicę, ale wkrótce po 8 cała wieś, z dwiema stalowymi wieżami kopalni górującymi nad okolicą, była w brytyjskich rękach. Wymieszane bataliony ruszyły dalej, pod górę, na wzgórze 70, i przeszły przez jego szczyt. Tu popełniono błąd. Zamiast iść na wschód, ku drugiej pozycji niemieckiej, około półtora tysiąca żołnierzy skręciło na południowy wschód, na przedmieścia Lens i na umocnienie na wschodnim stoku wzgórza. Tam zatrzymał je ogień z domów górniczego osiedla. Po południu Niemcy, wzmocnieni odwodami, odbili redutę na szczycie, a Szkoci okopali się na zachodnim stoku.
Reduta Hohenzollernów
W środku frontu prawa brygada 1 Dywizji utknęła na kilka godzin przed nieprzeciętymi zasiekami przy samotnym drzewie (Lone Tree) w ziemi niczyjej. Gaz zawrócił tu na jej okopy, a obrońcy strzelali do Brytyjczyków, którzy leżeli przed drutami. Lewa brygada przeszła tymczasem ku Hulluch. Dopiero około 14.30, gdy batalion z odwodu wyszedł Niemcom na tyły, ponad 160 obrońców spod Lone Tree się poddało. Na północ od drogi z Vermelles do Hulluch 7 Dywizja, jedna z pierwszych dywizji Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego, przeszła przez pierwszą pozycję i dotarła do kamieniołomów pod Hulluch, gdzie zatrzymał ją ogień z drugiej pozycji niemieckiej.
Największy sukces odniosła 9 Dywizja (Szkocka), pierwsza z dywizji Nowych Armii, jaka w maju przypłynęła do Francji. Naprzeciw niej leżała Reduta Hohenzollernów, potężne umocnienie wysunięte przed niemiecką linię, a za nią kopalnia Fosse 8 z wysoką hałdą, z której Niemcy widzieli całe pole bitwy. Tu gaz zadziałał najlepiej: większość obrońców opuściła redutę przed szturmem. Szkoci zdobyli redutę, kopalnię i hałdę, a część z nich przeszła jeszcze dalej i wdarła się do niemieckiej drugiej pozycji naprzeciw Haisnes. Lewe skrzydło dywizji wykrwawiło się jednak w ogniu z Madagascar Trench. Na samej północy, przy kanale, natarcie 2 Dywizji, której gaz nie pomógł, załamało się całkowicie. Jej bataliony wróciły do swoich okopów.
Odwody
Około 7 rano do kwatery Haiga zaczęły napływać meldunki o zdobyciu niemieckiej pierwszej linii. Haig natychmiast posłał oficera do naczelnego dowódcy, marszałka Johna Frencha, z prośbą o odwody: XI Korpus z dwiema nowymi dywizjami, 21 i 24, i Dywizją Gwardii. French chciał trzymać je w swoim ręku, dopóki nie zobaczy, gdzie natarcie się powiodło. Noc spędził w zamku pod Lillers, połączony ze swoim sztabem tylko francuską siecią telefoniczną i bez łączności przewodowej z armiami. Dopiero o 9.30 zgodził się, by 21 i 24 Dywizja ruszyły naprzód. Obie dywizje przyjechały z Anglii kilka tygodni wcześniej i jeszcze nie były w okopach. Po nocnym marszu zatłoczonymi drogami dotarły na miejsce zbiórki nad ranem, zmęczone, i ich czołowe brygady wyruszyły około 11.15. Gdy po zmroku zbliżyły się do frontu, Niemcy zdążyli już obsadzić drugą pozycję.
Wieczorem 1 Armia trzymała niemiecką pierwszą linię niemal na całym odcinku od Loos po Redutę Hohenzollernów, ale w improwizowanych okopach, poprzerywanych lukami. Według brytyjskiej historii oficjalnej straciła tego dnia 470 oficerów i około 15 tysięcy żołnierzy, mniej więcej szóstą część tych, którzy wzięli udział w walce. Historia oficjalna uznała później, że Niemcy byli rano w odwrocie i wystarczyło jeszcze jedno silne uderzenie, by wyrzucić ich z drugiej pozycji, ale naczelny dowódca trzymał odwody za daleko. Tego dnia na południe od Brytyjczyków francuska 10 Armia uderzyła pod Vimy, a w Szampanii ruszyła druga bitwa w Szampanii. Na rano 26 września Haig wyznaczył natarcie świeżych dywizji na drugą pozycję niemiecką.