TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Początek drugiej bitwy nad Piawą

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front włoski
Data:
15 czerwca 1918
Autor:
Natalia
Bitwa:
Druga bitwa nad Piawą
Tagi:
Włochy, Austro-Węgry, Franz Conrad von Hötzendorf, lotnictwo

15 czerwca 1918 roku o trzeciej nad ranem tysiące austro-węgierskich dział otworzyły ogień na froncie długim na ponad sto kilometrów, od płaskowyżu Asiago w Alpach po ujście Piawy do Adriatyku. Zaczynała się ostatnia wielka ofensywa monarchii Habsburgów. Siedem miesięcy po pierwszej bitwie nad Piawą Austriacy chcieli dokończyć dzieła z jesieni 1917 roku: przełamać front w górach i nad rzeką, zejść na równinę Wenecji i zmusić Włochy do pokoju. Do południa okazało się, że w górach natarcie się załamało. Nad Piawą wojska austro-węgierskie przeszły jednak rzekę w kilku miejscach, zdobyły część wzgórza Montello i wzięły tysiące jeńców.

Noc przed bitwą

Włosi wiedzieli, co nadchodzi. 13 i 14 czerwca ich wywiad, korzystając z zeznań dezerterów i podsłuchu austriackich telefonów, ustalił nie tylko dzień, ale i godzinę rozpoczęcia ostrzału. Rano 14 czerwca dowódca brytyjskiego XIV Korpusu na płaskowyżu Asiago, lord Cavan, uprzedził swoich generałów, że atak nastąpi nazajutrz, choć według informacji wywiadu piechota miała uderzyć tylko na sąsiednie odcinki, francuski i włoskie. Brytyjczycy przygotowywali własne natarcie, wyznaczone na 18 czerwca, i teraz je odwołano. Wieczorem przeszedł do nich austriacki dezerter, który zapowiedział atak o świcie, a o pół do drugiej w nocy patrol wziął do niewoli Węgra, który na migi pokazał, że ostrzał zacznie się o trzeciej.

Na płaskowyżu Asiago artyleria aliancka nie czekała. Francuzi zaczęli ostrzeliwać austriackie baterie i miejsca zbiórki piechoty już kwadrans przed północą, a niedługo po północy dołączyła artyleria włoskiej 6 Armii. Ogień uprzedzający, trwający kilka godzin, rozbił część oddziałów szykujących się do ataku. Dziś 15 czerwca obchodzony jest we Włoszech jako święto artylerii.

Góry

O trzeciej rano ruszył austriacki ostrzał, z pociskami gazowymi, burzącymi i odłamkowymi. Brytyjska historia oficjalna ocenia, że był rozproszony i dużo słabszy od niemieckich ostrzałów, do których Brytyjczycy przywykli we Flandrii, choć huk odbijał się echem od gór, a pociski łamały drzewa i rozrzucały odłamki skał. Gaz niewiele zdziałał, bo Włosi mieli już dobre maski brytyjskie. Za liniami brytyjskiej 48 Dywizji wyleciał w powietrze wielki skład amunicji, co przez całe przedpołudnie utrudniało dowożenie posiłków. Nad płaskowyżem leżała gęsta mgła.

Około siódmej piechota 11 Armii, podlegającej feldmarszałkowi Franzowi Conradowi von Hötzendorfowi, podeszła pod zasieki, przecinając je nożycami i wysadzając ładunkami, a na wysunięte w lesie pozycje rzuciła miotacze ognia. Francuzi z XII Korpusu odparli atak samym ogniem. Brytyjska 23 Dywizja straciła kawałki okopów na skrzydłach, ale po południu je odzyskała. Najciężej było w 48 Dywizji, w której szalała grypa: w niektórych batalionach kompanie liczyły po kilkadziesiąt ludzi zamiast 250, a ze sztabu dywizji w pewnym momencie na nogach byli tylko dowódca i oficer wywiadu. Austriacy wdarli się tu miejscami na kilkaset metrów w głąb lasu. Kontrataki o drugiej po południu, wieczorem i w nocy odzyskały część terenu, a resztę odbito o świcie 16 czerwca. Tego dnia na płaskowyżu zginął od kuli strzelca wyborowego kapitan Edward Brittain, brat pisarki Very Brittain, która opisała jego śmierć w swoich wspomnieniach.

Największy sukces Austriacy odnieśli na wschodnim skraju płaskowyżu, gdzie przy wąwozie Brenty wdarli się na odcinek włoskiego XIII Korpusu na głębokość od półtora do trzech kilometrów i zajęli wzgórza odbite przez Włochów w styczniu, w tym Col del Rosso. Na wschód od Brenty, w masywie Monte Grappa, pięć dywizji uderzyło na siedem włoskich z 4 Armii generała Gaetana Giardina. Zdobyły kilka szczytów nad doliną Brenty, m.in. Col Moschin, ale ataki na Monte Asolone i Monte Spinoncia się załamały, a większość zdobyczy Włosi odbili w nocy i następnego dnia. Wieczorem dowództwo 11 Armii nakazało dywizjom pozostać tam, gdzie stały. O wznowieniu natarcia nie było mowy.

Nad Piawą

Nad rzeką bitwę prowadziła grupa armii feldmarszałka Svetozara Boroevicia. Także tu ostrzał zaczął się o trzeciej i według brytyjskiej historii oficjalnej był wzorowany na niemieckim przygotowaniu z 21 marca, choć dział było znacznie mniej. Niewiele zniszczył, bo Austriacy nie znali dokładnie położenia włoskich baterii, a płaską okolicę porastały winnice i wysokie zboża. Włoska artyleria długo milczała, oszczędzając ogień na moment przeprawy. Pomogła Austriakom pogoda: rzekę spowiła gęsta mgła, zmieszana z dymem pocisków i sztuczną zasłoną dymną. Szturmowe bataliony przeciągały łodzie i pontony przez kamieniste łachy szerokiego na kilkaset metrów koryta i przechodziły kolejne odnogi rzeki prawie bez strat.

Najlepiej poszło na wzgórzu Montello, gdzie trzy dywizje XXIV Korpusu feldmarszałka porucznika Goigingera uderzyły na jedną włoską, 58 Dywizję. Austriacy podeszli niezauważeni pod włoskie okopy nad brzegiem, a o 7.40, gdy ucichł ostrzał, ruszyli do szturmu. Do popołudnia zdobyli wschodnią część wzgórza i posunęli się o ponad trzy kilometry. Włosi rzucili do walki odwodową 48 Dywizję, która obsadziła nasyp kolejowy z Nervesy do Montebelluny.

Niżej Armia Isonzo generała Wenzla von Wurma odniosła mieszane wyniki. XVI Korpus, który miał zadać główny cios przez wyspę Grave di Papadopoli, przerzucił przez rzekę tylko niewielkie grupy. Po zniszczeniu jedynej kładki zostały one rozbite, a jedna z jego dywizji straciła ponad 1900 ludzi. IV Korpus z dwiema dywizjami węgierskiego honwedu zajął pierwszą linię włoskich okopów, ale po południu, gdy lotnicy rozbili jego dwa mosty, a dowódca korpusu został ciężko ranny, odrzucono go aż na brzeg rzeki. VII Korpus przeszedł Piawę pod Zenson, posunął się o około kilometra i wziął około 2400 jeńców. Najdalej doszedł XXIII Korpus nad samym morzem: w gęstej mgle jego dwie dywizje przeszły rzekę bez większych trudności i utworzyły pod San Donà di Piave przyczółek szeroki na około pięć i głęboki na około cztery kilometry, w stronę miasteczka Meolo.

Lotnicy nad mostami

Po południu nad górami zrobiło się tak pochmurno, że brytyjskie eskadry z płaskowyżu Asiago przerzucono do pomocy Włochom nad Piawą. Około pierwszej po południu dziewięć myśliwców Sopwith Camel zbombardowało promy i pontony pod Montello. Do czwartej po południu nad rzeką działały już 33 brytyjskie samoloty, a razem z nimi włoskie eskadry, które ostrzeliwały przeprawy z niskiego pułapu. Brytyjczycy zerwali w dwóch miejscach górny most pontonowy pod Montello, a jego pontony, porwane przez prąd, rozbiły także drugi most niżej. Około szóstej wieczorem lotnicy dopadli jeszcze tłum żołnierzy w łodziach. Brytyjska historia oficjalna uznała, że ten sukces lotnictwa przekreślił nadzieje Austriaków na zdobycie całego wzgórza, a do rana 16 czerwca udało im się naprawić tylko jeden most. Tego dnia dwa austriackie samoloty zestrzelił major Francesco Baracca, najlepszy włoski as myśliwski. Były to jego ostatnie zwycięstwa, 33. i 34.

Bilans pierwszego dnia

Austriackie naczelne dowództwo uznało, że nad Piawą zdobyto dość przyczółków, by zbudować mosty i iść dalej. Zadowolony był jednak także włoski Comando Supremo. Jego komunikat podkreślał, że front na płaskowyżu Asiago utrzymano prawie w całości, natarcie na Grappie zatrzymano, a nad Piawą silne uderzenia przeciwnika napotkały zacięty opór. Generał Armando Diaz zaczął przesuwać dywizje z odwodu w stronę Montello i dolnej Piawy, a z armii na zachodnim skrzydle, w górach, przygotowywano kolejne do przerzutu koleją. To, że natarcie w górach się nie powiodło, oznaczało, że mógł bez obaw skierować nad rzekę prawie wszystkie odwody. Austriacy, odcięci od zaplecza przez rzekę i lotników, mieli przed sobą trudne dni. Nad wszystkimi wisiała jeszcze pogoda: wieczorem 15 czerwca zaczęło padać.